Prażony groszek i kukurydza

Kolejna alternatywa dla chipsów, znaleziona w USA. Wiem, że w Polsce można kupić prażone ziarna kukurydzy, ale czy groszek (poza groszkiem wasabi)?

Groszek jest twardy i bardzo do chrupania. Poza smakiem słonym, da się wyczuć typową słodycz groszku. W składzie poza groszkiem, znajduje się sól, olej palmowy oraz barwniki. Niestety skład nie jest zachwycający pod względem zdrowotnym, ale pomysł ciekawy.

Solony prażony groszek

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Groszek prażony i solony

Prażone i solone ziarna kukurydzy smakują specyficznie, lekko popcornem. Też są twarde, więc nie nadają się na każdą szczękę. W składzie jest kukurydza, sól, olej roślinny i woda. Jest odrobinę lepszy, niż skład groszku, ale też bez zachwytów.

Prażone ziarna kukurydzy

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Prażone i solone ziarna kukurydzy

Olej w takich przekąskach może powodować wzrost stężenia cholesterolu, za czym idzie miażdżyca i choroby serca i naczyń. Sól w nadmiarze podnosi ciśnienie krwi. Alternatywa dla chipsów, ale czy zdrowsza? Niekoniecznie… Kto szuka, nie błądzi. Na razie najlepiej wypada prażona soja😉

Market filadelfijski – Filadelfia, Pensylwania

Nieco jak warszawska Hala Mirowska – filadelfijski Reading Terminal Market. Oferuje świeże specjały kulinarne i regionalne produkty spożywcze oraz inne wyroby z całego świata (np. biżuterię). Z zewnątrz od razu widać, co święci się w środku;)

Reading Terminal Market

DSCF1623 DSCF1624

DSCF1626 DSCF1625 DSCF1627

Philly Cheesesteak – Filadelfia, Pensylwania (29 stycznia 2013)

Filadelfia była pierwszą stolicą USA i ma swoją zieloną maskotkę;)

Phillies

A jedzenie, z którego jest znana, to Cheesesteak, czyli buła na ciepło ze smażoną wołowiną, serem żółtym i dodatkami do wyboru (sosami czy piklami). Jedzona tradycyjnie z ulicy.

Cheesesteak z ulicy

Najpierw, na specjalnej płycie, zostaje usmażone mięso wołowe, my wzięliśmy z cebulą. Mięso sieka się kilka razy. Potem układa się w podłużny wałek, żeby ładnie zmieściło się w podłużnej bułce pszennej. Na ułożone mięso kładzie się plasterki sera i przykrywa rozkrojoną do 3/4 szerokości bułą (miękiszem do środka;). Potem sprawnym ruchem i za pomocą łopatki bułę odwraca się razem z zawartością i kładzie się na niej dodatki.

Pani sieka mięso;)

Wzięliśmy ogórki i ketchup. Ale dodatków jest sporo, bo jeszcze musztarda, majonez, sos serowy, ostre przyprawy…

Dodatkowe przyprawy

Dobrze zakręcona i zapakowana kanapka nawet długo trzyma ciepło. A jest ogromna! Dobrze, że została przekrojona na pół, bo łatwiej jest ją zjeść czy się nią podzielić;)

Cheesesteak

Cheesesteak był smaczny, wołowina dobrze przyprawiona, dodatki niezłe. Tak – warto spróbować!

Ostatnie kulinarne wspomnienia z NYC

Typową nowojorską potrawą jest pizza. Nie wiem czy akurat taka, jaką proponują z tego samochodu, ale auto wyróżniało się;)

Samochód-pizza

Jedzenie zamówione przez telefon często dostarczane jest rowerem!

Ze skrzynką na jedzenie

I na koniec żarłoki z fasady mieszkalnego budynku.

Żarłoki z budynku

Ps. Dziś Walentynki… A Walentynki w USA zaczęły się już, o zgrozo, pod koniec stycznia! Sklepy spożywcze ustawiały na półkach odblaskoworóżowe i krwistoczerwone torty z różowymi i czerwonymi polewami, różowe i czerwone muffiny z serduszkami z czekolady, różowo-czerwone czekoladki i ciasteczka… Na pewno bardzo, bardzo słodkie;)

Sea – NYC (28 stycznia 2013)

Kolejna polecona i kolejna azjatycka (dokładnie tajska) restauracja nowojorska – Sea. Poszliśmy do tej na Manhatanie (na stronie internetowej jej nie ma). Przywitał nas nowoczesny wystrój z wszędobylskimi „bąbelkami”. Akcenty kultury wschodu przypominały o orientacji kuchni, a chillowa muzyka pozwalała na relaks.

Sea w Chelsea

Sea i budda

Poza restauracją jest też spory bar i na pewno odbywają się tam imprezy. Jedzenie wybiera się z menu w formie kartek pocztowych,

Pocztówkowe menu

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

a kelner przynosi dania w rękawiczkach – szkoda, że lateksowych;)

–  House soup – wybrałam z tofu (można było wziąć też kurczaka), z różnymi warzywami. Zupa była czystym gorącym bulionem, do którego wrzucono (albo tuż przed podaniem, albo chwilę wcześniej) warzywa – różyczki brokuła, plastry marchewki, piórka czerwonej i zielonej papryki oraz czerwonej cebuli, małe pieczarki, strąki zielonej fasoli i połówki pomidorka koktajlowego. Dzięki temu warzywa były bardzo chrupiące i w zasadzie każda łyżka zupy smakowała trochę inaczej;) Fajny pomysł na zupę na imprezę czy spotkanie – w sumie jedną, ale z wieloma opcjami smakowymi! Pokrojone składniki (warzywa, ugotowane mięso, tofu) rozłożone osobno w miskach/ miseczkach/ salaterkach mogą zostać wybrane wedle osobistych preferencji i zalane bulionem już we własnej misce. Warto, żeby był on wegetariański (warzywny), gdyby na imprezie pojawili się wegetarianie.

Zupa z warzywami i tofu

– Classic Tom Yum z kurczakiem (ewentualnie krewetkami albo tofu) – cienkie plastry kurczaka z pomidorami i cebulą w ostrym bulionie (bo z ostrymi papryczkami) z trawy cytrynowej. Z dodatkiem pieczarek smakowała nieco jak Stroganow (tak, tak Stroganow, bo Pan, który wymyślił danie, nazywał się StrogAnow), ale z kolendrą! Bardzo egzotycznie!

Zupa Tom Yum

– Pad Thai Shrimp (albo Chicken) – makaron ryżowy (płaskie, grube wstążki) z roztrzepanym jajem, dużymi krewetkami (z ogonkami), orzechami arachidowymi, strąkami fasoli i dymką w słodkawym sosie (prawdopodobnie doprawionym czymś w rodzaju słodkiego terijaki). Danie o wyglądzie raczej zniechęcającym do jedzenia, bo ciemnobrązowa masa (poza plamami zieleni z warzyw) mogła kojarzyć się jednoznacznie, ale początkowo było bardzo smaczne. Początkowo, bo porcja była na tyle duża, że pod koniec ten słodkawy smak po prostu mi się znudził…

Makaron ze słodkim posmakiem z krewetkami

– Spicy Thai Herbs Fried Rice with Beef – ryż smażony z roztrzepanym jajem, dymką, pastą chilli, imbirem, tajską bazylią i kolendrą podany z cienkimi plastrami wołowiny marynowanej w orientalnych przyprawach. Ostrość była ostatnim wyczuwalnym smakiem, w związku z czym potrawa mogła być zwodnicza dla osób nieodpornych na pikantne smaki;) Do tego dodatkowa porcja warzyw gotowanych na parze – chrupiące i dające odpocząć po dobrze przyprawionym daniu głównym.

Ryż z wołowiną i dodatkowa porcja warzyw gotowanych na parze

Porcje podawane w Sea są bardzo duże, więc zamówienie i zjedzenie zupy z drugim daniem może grozić pęknięciem;) Na szczęście niezjedzone potrawy mogą zostać zapakowane na wynos.

I nie wspominałam jeszcze o wodzie, wodzie i wodzie z lodem! Choć w Sea kelnerzy wykazywali większą opieszałość w jej dolewaniu;)

Reklamy – NYC

Amerykańskie reklamy w radiu czy w komunikacji miejskiej wpadają ze skrajności w skrajność. Od reklam hamburgerów z super ilością bekonu przechodzą do profilaktycznych kampanii zdrowotnych. I o tym słów kilka…

W metrze – „Jedzenie dużej ilości potraw smażonych, tłustych i fast-foodów powoduje otyłość, cukrzycę typu 2 i choroby serca. Cut the junk!” Zgadzam się!

Eating too much

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Oraz reklama operacji bariatrycznych, czyli operacji zmniejszania pojemności żołądka czy długości jelit. Skuteczna, ale nieodwracalna i obarczona komplikacjami terapia chirurgiczna prowadząca do schudnięcia. W Polsce operacji jeszcze nie reklamują;)

Operacje bariatryczne

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Z radia dobrze zapamiętałam reklamę, w której mówiła nastolatka. Początek był o szkodliwym działaniu gazowanych napojów słodzonych. Szło to mniej więcej w ten deseń – „Gazowane napoje słodzone (soda) są dla Ciebie/ dla mnie złe! Mają dużo cukru i prowadzą do rozwoju otyłości, a otyłość do pojawienia się cukrzycy typu 2. Dlatego nie piję ich i wybieram…” Dalej była reklama wody smakowej;) Tak na marginesie wody smakowe też mają cukier albo słodziki, często mają sztuczne aromaty, więc też są słabe dla zdrowia. Jednak mogą być pierwszym krokiem w kierunku zaprzestania picia tych gazowanych i superkolorowych napojów. A potem już tylko krok do picia klasycznej wody bez dodatków (gazowanej lub nie, nisko-, średnio- lub wysokozmineralizowanej, źródlanej etc.)

Było też sporo reklam firm dietetycznych promujących programy odchudzające dla określonej grupy społecznej, np. kobiet po 40 roku życia. Zapewniały o zgubieniu tylu i tylu kilogramów w ciągu takiego, a takiego czasu.

Inne reklamy dotyczyły wpływu niezdrowego odżywiania na rozwój chorób serca i naczyń krwionośnych oraz dużego stopnia śmiertelności, którą powodują.

A teraz jedna z internetowych reklam, która pojawiła się na stronie nowojorskiego jakdojadę;) Banan był animowany i zmieniał kolor – z pięknego żółtego – nadającego się do zjedzenia, na brązowy. Jakich 5 produktów spożywczych nie powinniśmy jeść?

5 foods to never eat

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

I na koniec ciekawa reklama soku pomarańczowego:)

Really good mood

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Hydrate your smile

Oraz wystawa, o której przeczytaliśmy zbyt późno, żeby na nią iść…

Global Kitchen

Kliknij w zdjęcie, powiększy się