Mc Donald – Mishawaka, Indiana

Prawdziwy!!! Z silnikiem i całym wyposażeniem.

Zza okna

DSC_4965

DSC_4964DSC_4963

Reklamy

Lody, lody w Stanach

Zima to nie amerykański sezon na lody, ale lody były!

Pierwszy kubełek kupiliśmy w Chicago w sklepie organicznym. Były to lody czekoladowe z mleka kokosowego! Czyli lody wegańskie:)

Opakowanie

Lody

Idea „Ice cream – without the cream” jest miłą alternatywą dla lodów klasycznych. Lody mają smak czekoladowy o lekkim posmaku kokosa, więc nie wszystkim mogą przypaść do gustu. Wartość odżywcza takich lodów jest niższa, niż lodów tradycyjnych. Mają nieco mniej kalorii, białka, tłuszczu i węglowodanów. Ich zdecydowanym plusem jest brak cholesterolu, co jest oczywiste, bo nie ma w nich żadnych składników pochodzenia zwierzęcego.

Skład i wartość odżywcza

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

 

Kolejne lody, które koniecznie chcieliśmy spróbować były te nowe smaki Haagen Dazs:

– Pistacjowe były rewelacyjne i prawdziwie pistacjowe! Z kawałkami pistacji oczywiście.

– Czekoladowe z masłem orzechowym – w zasadzie były to kupki masła orzechowego w lodach czekoladowych. BOMBA pyszności! Mieliśmy miniwojnę, kto znajdzie największą kupkę z masłem orzechowym;)

Lody czekoladowe z masłem orzechowym

– Waniliowe z karmelem z solą, czyli podobnie jak wcześniej – kupki lekko słonego karmelu zatopione w lodach waniliowych. Deliiicjeee, pysznoooościii!

Nie zdążyliśmy spróbować lodów pecan, o smaku zielonej herbaty czy sorbetu z mango, więc jak tylko pojawią się w Polsce, to już wiem, na co mam ochotę;) A lody Haagen Dazs cenię za ich naturalny skład – prawdziwe jaja, zamiast tych z proszku, śmietanę, mleko i cukier! W związku z takim składem ich kaloryczność może być większa, niż lodów spulchnianych powietrzem, ale co natura, to natura!

Ciacha dyniowe z czekoladą [Desserts with pumpkin and chocolate]

Po proszonym obiedzie w South Bend (Indiana) zostaliśmy poczęstowani słodkimi pysznościami – ciastkami dyniowymi z groszkami czekoladowymi!

Ciastka dyniowe z czekoladą

Zaraz poprosiłam o przepis i już teraz go przedstawiam:) Wystarczy wymieszać składniki mokre (startą dynię, jaja, olej) z cukrem, a potem połączyć z wymieszanymi składnikami sypkimi (mąką, proszkiem do pieczenia, cynamonem i solą) oraz sodą rozpuszczoną w mleku. Na końcu dodaje się składniki „grube” – czeko, orzechy, wanilię (jeśli będzie to aromat, to dodałabym od razu do tych płynnych). Masę wykłada się na blachę wyłożoną papierem do pieczenia dużą łyżką i powinno wyjść 12 porcji. Pieczenie w 175 stopniach C. trwa około 10 minut lub do zbrązowienia (więc pewnie dłużej – może 15 minut?).

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

  • 1 szklanka dyni z puszki – ja dałabym świeżą startą
  • 1 szklanka cukru (może być trzcinowy nierafinowany albo ksylitol)
  • 0,5 szklanki oleju
  • 1 jajo
  • 2 szklanki mąki (myślę, że bez problemu poza pszenną można użyć innych, z grubego przemiału, a na pewno można wymieszać pszenną z innym rodzajem)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka mleka
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
  • 2 szklanki półsłodkich groszków czekoladowych (ja użyłabym gorzkich, może też być tabliczka gorzkiej czekolady)
  • opcjonalnie 0,5 szklanki posikanych orzechów włoskich

Dostaliśmy ciastka bez orzechów i były wspaniałe. Myślę, że z orzechami byłyby również wyśmienite!

 

Drugim dyniowym deserem, tym razem pieczonym przez nas, było ciasto dyniowe z gorzką czekoladą – upieczone na bazie ciasta marchwiowego, ale zamiast marchwi, użyliśmy dyni:) Było bombowe!

DSCF1966Dziękuję Ci Asiu! Przesyłam też mocne uściski dla Marysi i Józia za pomoc w mieszaniu ciasta:) Muszę przyznać, że nawet małe dzieci znakomicie mieszają!!!

Szkoły kulinarne

Na każdym kroku, w każdym nawet małym mieście – gotujmy razem, uczmy się!

Chicago – The International Culinary School.

Chicago

Niagara – Barnes&Noble Culinary Institute.

Niagara

NYC – The International Culinary Center.

NYCNYC - słodkie torebki

NYC – Cook&Go.

NY - Cook&Go

Filadelfia – Culinary Arts – The Art Institute of Philadelphia.

Filadelfia

Autostradowe jedzenie

Przejechaliśmy około 3 000 kilometrów, głównie autostradami. W Indianie, Ohio, Pensylwanii, Nowym Jorku, New Jersey, Delaware i Maryland. Bardzo podoba mi się amerykański system znaków informujących o miejscach, gdzie można odpocząć od długiej i żmudnej jazdy… oraz oczywiście coś zjeść;)

Nudyyy...

Food Area albo ogólnie Service Plaza oznakowane są niebieskimi tablicami informacyjnymi. Zawsze przed takim miejscem jest kilka tablic i ustawione są najczęściej w odległości 2, 1 i 0,5 mili przed. Często jest napisane, w który zjazd albo za ile mil trzeba skręcać. Food Area czasami są tuż przy autostradzie, czasami jednak trzeba wyjechać kawałek za nią, a nawet za bramki płatnicze. Spotykaliśmy też informacje, że kolejny Service Plaza będzie dopiero za 35, 50 czy 100 mil. Na tablicy poza notką o odległości czy numerze zjazdu są też logotypy restauracji, barów, kawiarni, które oferują tam swoje usługi. Najczęściej są to oczywiście typowe sieciowe fast-foody z hamburgerami, hot-dogami, kanapkami, pizzami, słodkimi bułkami czy kawą. Cena jest taka sama, jak w tego typu restauracjach zlokalizowanych w miastach.

Food Area

Pomijając, że oferty Food Area są śmieciowe, podziwiam Amerykanów za idealne ich oznakowanie. Nie da się umrzeć z głodu na autostradzie w Stanach;)

Chop’t – Waszyngton, Wirginia (31 stycznia 2013)

Na kolejne wyjątkowe miejsce kulinarne trafiliśmy po drugiej stronie rzeki Potomac. Nowocześnie, jasno i zielono! Z ludźmi w kolejce i ludźmi przy stolikach.

Chop't

Chop’t to królestwo sałatek! Sałatek krojonych i mieszanych na oczach klienta! Z zapewnieniem o jakości i świeżości składników. A całość funkcjonuje jak „pas transmisyjny”.

Chop't

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Najpierw wybór – ulubione składniki/ kaloryczność/ mięso czy wege – z menu stałego lub sezonowego i zgłoszenie chęci dodatku składników extra. Następnie forma – sałatka czy sandwich? Potem miejsce konsumpcji – na miejscu czy na wynos (w eko pojemnikach z recyklingu)? Pierwsza osoba szuka składników i wkłada zawsze do nowej miski. Druga – każde zamówienie kroi na innej desce i czystym tasakiem. Trzecia miesza i pyta o rodzaj sosu (wybór sosu jest sugerowany w menu przy sałatce, jednak można też wybrać na zasadzie własnych preferencji smakowych lub kaloryczności), a na końcu roluje sandwicha lub pakuje sałatkę. Płatność i odbiór na samym końcu „pasa”. Można kupić tu także napój albo deser.

Menu

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

– Sandwich Santa Fe – awokado, pomidorki koktajlowe, kukurydza, ostry ser żółty, prażona cebula i sałata rzymska. Wybrałam sos sweet & smoky chipotle vinaigrette. Całość zawinięta była w ciepłą pitę, więc kanapka niekonwencjonalna, ale z pełnowymiarową sałatką;) Smakowało ekstra, choć sos okazał się bardziej ostry, niż przypuszczałam!

Sandwich z sałatką

– Sałatka Modern Asian – strąki soi, brokuły z zalewy, marchew, chrupiący chiński makaron, migdały, szpinak i sałata rzymska z sosem rekomendowanym i dodatkiem tofu. Sałatka podana jest również z kawałkami ciepłej pity. Można mieć poczucie, że posiłek był zdrowszy, niż hamburgery czy hot-dogi niewiadomego pochodzenia;)

Sałatka

Czemu przedstawione miejsca były dla nas wyjątkowe? Bo pomysł na serwowanie monopotraw jest bardzo odważny, ale po ilości klientów widać, że warto! Czy to zupa, czy sałatka – ważne, że z najlepszych składników, bez chemii i ekologicznie! W USA można zjeść zdrowo:)

Soupergirl – Waszyngton, Maryland (30-31 stycznia 2013)

Waszyngton jest wyjątkowo poukładanym i garniturowym miastem. Różni się diametralnie (pierwszym wrażeniem, ludźmi, sposobem bycia, przestrzenią) od Chicago czy Nowego Jorku, a nawet Filadelfii.

KapitolI tylko w Waszyngtonie trafiliśmy na wyjątkowe miejsca, z wyjątkowym jedzeniem:)

Pierwsze z tych miejsc to bar „zupny” – Soupergirl.

Soupergirl

Soupergirl w kilku klatkach

Można tu zjeść domową zupę, ale też różnego rodzaju sałatki. Wszystko przygotowywane jest w tradycyjny sposób, ale z niekoniecznie tradycyjnych przepisów;) A na pewno z sezonowych, często organicznych i wegańskich składników.

Czemu akurat zupy?

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Do wyboru są 3 różne zupy z 3 podgrzewanych kociołków. Przed dokonaniem wyboru można zupy spróbować (ale nie prosto z kociołka, a z małych „próbnikowych” miseczek). Wybiera się również porcję (mała, średnia, duża). Co więcej zupę (prosto z kociołka lub z lodówki do podgrzania) czy sałatkę można wziąć również na wynos. Sałatki (i zupy na zimno) znajdują się w lodówkach, w porcji małej i średniodużej. Do zupy można dodać organiczne grzanki, suszoną natkę pietruszki, pieprz, sól czy ostry sos. Można też dokupić organiczną bagietkę lub napoje. Obowiązuje samoobsługa.

Menu

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Zupy

Przyprawy

Zarówno zupy, jak i sałatki mają jawny skład, dzięki czemu można sprawdzić czy jest w nich składnik, na który jesteśmy uczuleni i powinniśmy go unikać, albo go nie lubimy i chcemy go unikać;) Albo, z drugiej strony, składnik, który uwielbiamy!

Skład zup

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Wypróbowaliśmy wszystkie rodzaje zup i prawie wszystkie sałatki. Super!

– Chunky Soup – North African Lentil Chickpea Stew – gęsta (zagęszczona kuskusem) i łagodna zupa z soczewicą i cieciorką z wieloma oryginalnymi w smaku przyprawami. Bardzo, bardzo obiadowa zupa! Idealnie zastępuje drugie danie. Bez orzechów, ale z glutenem (bo kuskus). Obficie posypałam ją natką pietruszki.

Zupa z cieciorki

– Black Bean Habanero – gęsta (zagęszczona ryżem) i ostra zupa z czarną fasolą oraz porcją przypraw, a nawet alkoholem;) I ta zupa była bardzo zasycająca. Bez orzechów, ani glutenu, czyli popularnych alergenów (zaraz obok mleka). eM. zjadł ją z grzankami i natką pietruszki (czyli uczynił ją już glutenową;).

Ostra zupa z fasoli

– Pureed Soup – Creamy Potato Carrot Leek – zupa krem z lokalnej odmiany ziemniaków i marchwi. Bardzo kremowa i łagodna. Najmniej kaloryczna ze wszystkich, więc też najmniej sycąca. Dlatego grzany, a dla koloru natka pietruszki;) Oryginalnie bez orzechów i glutenu.

Zupa z marchwi

Sałatki – 3 różne plus 1 owocowa, plus 1 pasta.

Małe opakowania sałatek

– Sałatka z komosą ryżową i cieciorką – prosta i smaczna. Sycąca, więc idealna na wynos do pracy/ szkoły/ na uczelnię/ zajęcia poza domem.

Sałatka z quinoa i cieciorki

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

– Sałatka z jarmużem i żurawiną – oryginalne połączenie warzyw z suszonym owocem bardzo mi się spodobało i zasmakowało. Mało kalorii, ale za to bomba witamin! W tym mojego ulubionego kwasu foliowego (w tym wypadku naturalnych folianów)!

Jarmuż z żurawiną

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Pasta warzywna – dobra do pieczywa czy jako dip do warzyw.

Jem ją z grzankami

– Pasta z dyni piżmowej z pastą sezamową – delikatna i łagodna. Z pieczywem byłaby bardziej kaloryczna, a tak to najwięcej kalorii pochodzi w niej z tahiny, czyli pasty sezamowej.

Hummus z dyni piżmowej

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Have a souper day!!!

Have a souper day!

Codziennie świeże kwiaty