Shabu Shabu (27 kwietnia 2013)

Idziesz do restauracji, żeby ugotować sobie obiad? Nie? A jednak są ludzie, którzy decydują się na taki wybryk;) A jest on możliwy w Shabu Shabu. Nie ma się co przejmować, że „nie wiem”, „nie umiem”, „jestem pierwszy raz” – kelner pomoże i wyjaśni każdą nurtującą nas kwestię. To gotujemy!

Kociołki w Shabu Shabu

W pokrywce

– Zestaw z krewetkami, kulkami krewetkowymi, cienkimi plastrami wołowiny (rozbratel) i kurczaka (piersi), tofu, makaronem Pho brązowym, cukinią, boczniakami, cai cuc (rodzaj zieleniny), kapustą bok choy i szpinakiem wodnym. Do zestawu wybraliśmy bulion wegetariański (grzybowy). Czas gotowania poszczególnych składników jest różny – najdłużej gotują się owoce morze (5-6 minut), później makaron, grube warzywa (boczniaki, cukinia), najkrócej zielenina i plastry mięsa (1 minuta). Poza kulkami krewetkowymi wszystko nam smakowało;)

Zestaw duży

Do zestawów oferowane są: sos sojowy, ostry z papryczką chilli i orzechami arachidowymi oraz z tamaryndowca. W sosach można maczać ugotowane mięso lub owoce morza, można też przyprawić nimi ugotowany z wybranymi składnikami bulion już we własnej miseczce.

Każda taka „miseczka” może mieć inny smak – z jednego bulionu można stworzyć różne kombinacje: sosowe, składnikowe lub konsystencji (zupa lub składniki z odcedzonym bulionem). Daje to duże pole do popisów kulinarnych;)

Sos sojowy, ostry z papryczką chilli i orzechami, tamaryndowy

– Kawa po wietnamsku – kawa z Wietnamu ze skondensowanym mlekiem na dnie filiżanki. Po rozmieszaniu kawy okazuje się, że cukier jest zbędny. Rzadko zachwycam się kawą (pewnie dlatego, że rzadko kawę piję), ale ta zawładnęła moim sercem!

Kawa po wietnamsku ze skondensowanym mlekiem na dnie

– Awokado pudding – mus z awokado na słodko. Bardzo delikatny – może zmiksowany ze śmietanką? Bardzo nam smakował!

Deser z awokado

Ps. Można uznać, że jedzenie w Shabu Shabu jest dietetyczne (bo łatwo strawne) – gotowane w bulionie lub na parze (pierożki). Można oczywiście wybrać zestaw smażony, ale nie przygotowujemy go wtedy samodzielnie (ewentualnie można samemu wybrać składniki), a nawet kucharz nie smaży go na naszych oczach… Więc gdzie ta frajda? Poza tym jak często jecie smażone, a jak często gotowane? Różnorodność dotycząca obróbki kulinarnej wskazana jest tak samo, jak różnorodność produktów na naszym talerzu. Podsumowując: danie smażone = ciężkostrawne, często kaloryczne (bo tłuszcz), chrupiące. Gotowane = mniej kaloryczne, zdrowsze, delikatne (z gwiazdką, że „gotowane” nie równa się „rozgotowane”). Smaczne może być i jedno, i drugie. Wybieraj różne!

Shabu Shabu Mokotowskiej

kroWARZYWA (21 marca 2013)

KroWarzywa to wegański bar z burgerami. Do wyboru kotlety z cieciorki, tofu, seitanu*, warzyw (seler, rzepa, topinambur, burak, pietruszka) i kaszy jaglanej skomponowane ze świeżymi warzywami oraz sosami (majonezowy, musztardowy, pomidorowy, ostry, bbq). Zamówienia można składać do zjedzenia na miejscu (na otrębowych talerzach eko!) oraz na wynos.

kroWARZYWA

Kupon kolejkowy

Ponieważ trochę trzeba poczekać na swoje zamówienie, można poznać ciekawych ludzi z kolejki oraz popodziwiać pracę Gospodarzy. Najbardziej podobało mi się kolorystyczne komponowanie dodatków do zamówień;)

Praca wre w kroWarzywa

Podpiekają się bułki i kotlety

Są też smoothies oraz inne ciepłe i zimne napitki. Niestety trafiliśmy na zepsuty blender i nie mogliśmy spróbować żadnego smufa, ale jestem, zachwycona owocowo-warzywnymi kompozycjami i bardzo chcę spróbować tych oryginalnych smaków!

Smoothies wegańskie

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Reszta menu

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

– Tofex z sosem bbq – plastry grillowanego tofu, świeże warzywa (rukola, czerwona cebula, papryka, kiełki), domowy słodkawo-dymny sos śliwkowy. Sosu było dużo, ale dzięki temu, że został wylany na bułkę, nic nie wypłynęło. Nic też nie wypadło i burgera można było zjeść z bardzo czystymi rękami i ubraniem (poza okruszkami z przypieczonej bułki). Był bardzo smaczny!

Tofex

– Seitanex z sosem bbq – kompozycja jak poprzednia, jednak seitanowego kotleta jest więcej, niż tofu.

Seitanex

*O seitanie było już tu – w potrawie Kimchee Noodles. Seitan czyli białko zbożowe, czyli gluten (UWAGA przy nietolerancji na gluten i celiakii). 

– Club-Mate

Club-Mate

Okolice z widokami

Wege MIASTO – VEGE stół (3 marca 2013)

3 edycja wegańskiego szwedzkiego stołu z możliwością zrobienia ekologicznych zakupów jedzeniowych oraz zbiórką pieniędzy na rzecz schroniska w Korbielowicach:

Vege MIASTO

 

VEGE stół szwedzki

– Krem marchewkowo-dyniowy z kluseczkami szpinakowymi – świetny pomysł na kluski!

Zupa krem z kluskami

– Fasolka „po bretońsku” z wędzonym tofu – z białą fasolą i cebulką, idealna „podróba”;)

– Warzywa w sosie migdałowym

– Warzywa smażone w tempurze (zabarwionej kurkumą?) – trafiliśmy na brokuły i paprykę.

– Kotlety – 3 różne rodzaje, jedzone z sosami i bez – z marchewką, z kaszą, z pestkami, dobrze przyprawione – bardzo nam smakowały.

– Tortille z pastą z soczewicy i ze świeżymi warzywami – na zimno

– Wytrawne babeczki z warzywami

– Sałatki ze świeżych warzyw najróżniste

Na ciepło i zimno

 

Każdego po trochu

 

Dokładka

– Papadamsy – typowa przekąska kuchni indyjskiej, chrupiące i pyszne – z mąki z ciecierzycy. Można kupić je z kminkiem albo ostrymi przyprawami. Podawane są często z sosami – z tamaryndowca oraz z miętowym.

– Chipsy z jarmużu – krótko smażone w głębokim oleju kawałki liści jarmużu, doprawione na ostro. Wow!!! Moje odkrycie!

– Piernik marchwiowy – mimo wszystko ciasta wegańskie nie smakują mi tak bardzo, jak te klasyczne z masłem i jajami…

Smażony jarmuż, papadamsy i wegański piernik marchwiowy

– Soki – jabłko, grapefruit i czarna porzeczka – porzeczka była pyszna!!! Pobiła smakiem kartonowe soki z soków zagęszoczonych!
Sok porzeczkowy eko

 

I na ostatnim piętrze eko bazarek oraz pamiątkowe zdjęcia na rzecz schroniska.

Eko zakupy i fotka na schronisko

Sea – NYC (28 stycznia 2013)

Kolejna polecona i kolejna azjatycka (dokładnie tajska) restauracja nowojorska – Sea. Poszliśmy do tej na Manhatanie (na stronie internetowej jej nie ma). Przywitał nas nowoczesny wystrój z wszędobylskimi „bąbelkami”. Akcenty kultury wschodu przypominały o orientacji kuchni, a chillowa muzyka pozwalała na relaks.

Sea w Chelsea

Sea i budda

Poza restauracją jest też spory bar i na pewno odbywają się tam imprezy. Jedzenie wybiera się z menu w formie kartek pocztowych,

Pocztówkowe menu

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

a kelner przynosi dania w rękawiczkach – szkoda, że lateksowych;)

–  House soup – wybrałam z tofu (można było wziąć też kurczaka), z różnymi warzywami. Zupa była czystym gorącym bulionem, do którego wrzucono (albo tuż przed podaniem, albo chwilę wcześniej) warzywa – różyczki brokuła, plastry marchewki, piórka czerwonej i zielonej papryki oraz czerwonej cebuli, małe pieczarki, strąki zielonej fasoli i połówki pomidorka koktajlowego. Dzięki temu warzywa były bardzo chrupiące i w zasadzie każda łyżka zupy smakowała trochę inaczej;) Fajny pomysł na zupę na imprezę czy spotkanie – w sumie jedną, ale z wieloma opcjami smakowymi! Pokrojone składniki (warzywa, ugotowane mięso, tofu) rozłożone osobno w miskach/ miseczkach/ salaterkach mogą zostać wybrane wedle osobistych preferencji i zalane bulionem już we własnej misce. Warto, żeby był on wegetariański (warzywny), gdyby na imprezie pojawili się wegetarianie.

Zupa z warzywami i tofu

– Classic Tom Yum z kurczakiem (ewentualnie krewetkami albo tofu) – cienkie plastry kurczaka z pomidorami i cebulą w ostrym bulionie (bo z ostrymi papryczkami) z trawy cytrynowej. Z dodatkiem pieczarek smakowała nieco jak Stroganow (tak, tak Stroganow, bo Pan, który wymyślił danie, nazywał się StrogAnow), ale z kolendrą! Bardzo egzotycznie!

Zupa Tom Yum

– Pad Thai Shrimp (albo Chicken) – makaron ryżowy (płaskie, grube wstążki) z roztrzepanym jajem, dużymi krewetkami (z ogonkami), orzechami arachidowymi, strąkami fasoli i dymką w słodkawym sosie (prawdopodobnie doprawionym czymś w rodzaju słodkiego terijaki). Danie o wyglądzie raczej zniechęcającym do jedzenia, bo ciemnobrązowa masa (poza plamami zieleni z warzyw) mogła kojarzyć się jednoznacznie, ale początkowo było bardzo smaczne. Początkowo, bo porcja była na tyle duża, że pod koniec ten słodkawy smak po prostu mi się znudził…

Makaron ze słodkim posmakiem z krewetkami

– Spicy Thai Herbs Fried Rice with Beef – ryż smażony z roztrzepanym jajem, dymką, pastą chilli, imbirem, tajską bazylią i kolendrą podany z cienkimi plastrami wołowiny marynowanej w orientalnych przyprawach. Ostrość była ostatnim wyczuwalnym smakiem, w związku z czym potrawa mogła być zwodnicza dla osób nieodpornych na pikantne smaki;) Do tego dodatkowa porcja warzyw gotowanych na parze – chrupiące i dające odpocząć po dobrze przyprawionym daniu głównym.

Ryż z wołowiną i dodatkowa porcja warzyw gotowanych na parze

Porcje podawane w Sea są bardzo duże, więc zamówienie i zjedzenie zupy z drugim daniem może grozić pęknięciem;) Na szczęście niezjedzone potrawy mogą zostać zapakowane na wynos.

I nie wspominałam jeszcze o wodzie, wodzie i wodzie z lodem! Choć w Sea kelnerzy wykazywali większą opieszałość w jej dolewaniu;)

Wild Ginger – NYC (27 stycznia 2013)

Wild Ginger to azjatycka restauracja wegańska polecona przez rodowite mieszkanki Nowego Jorku (dziękujemy Kasiu i Agato!). Dziewczyny poleciły nam akurat tę filię w Williamsburg na Brooklynie – miejscu bardzo artystycznym i pełnym małych knajpek. Sama restauracja jest mała i ma sporo małych stoliczków. Kelnerki i kelnerzy są nadopiekuńczy i nie pozwalają mieć pustych szklanek z kranówą z lodem – po każdym łyku dolewają jej do pełna, więc zostaje tylko grzeczne podziękowanie za większą ilość wody;) Menu jest rozległe i chciałoby się spróbować większości z proponowanych dań, a nasz wybór padł na:

– Pumpkin Soup – czysty bulion z kawałkami dyni, słodką odmianą batatów, cebulą i białą fasolą. Posypany świeżą kolendrą, która idealnie pasuje do dyni!

Zupa z dynią i słodkimi ziemniakami

– Hot & Sour Soup – słodko-ostra zupa z makaronem, tofu, warzywami i kiełkami, posypana świeżym szczypiorkiem. Ostra i na bogato!

Zupa słodko-ostra z tofu i makaronem

– Pineapple-fried Rice – danie tajskie ze smażonego ryżu z ananasem, brokułami, kapustą pekińską, cebulą, tofu (a’la ham) i plastrami zimnego awokado położonego na górze. Posypane pestkami słonecznika i sojowym mini-granulatem. Przeszło moje wszelkie oczekiwania! Smaki świetnie się dopełniały. I porcja była bardzo syta!

Smażony ryż z ananasem i brokułami

– Kimchee Noodles – gruby makaron z ostrą sałatką kimchee (kiszona kapusta chińska, chilli, czosnek, imbir), seitanem (gluten, czyli białko zboża, które po wypłukaniu można formować w różne kształty oraz doprawiać, nadając mu smak każdego mięsa, ryby, owoców morza etc.), marchewką, dymką, strąkami groszku oraz czerwoną cebulą. Posypane sezamem. Na ciepło. Znowu ostre, ale takie miało być! Do tej pory kimchee jedliśmy tylko (no dobrze – ja próbowałam, a eM. jadł) na zimno w formie sałatki. Jak się okazuje, może być też składnikiem dań ciepłych!

Ciepły makaron z kimchee i sejtanem

Z tego co zauważyłam dania w Wild Ginger są dobrze zbilansowane, co znaczy, że każdy posiłek (albo większość posiłków) ma w swoim składzie dobre źródło wegańskiego białka.

Saffron Spices (9 grudnia 2012)

Saffron Spices to restauracja indyjska i tajska. Tanio, prawie w Centrum, w dobrym punkcie. To najmniej przytulna indyjska restauracja w jakiej byłam. Teraz było też chłodno. Zawsze braliśmy tam indyjskie drugie dania i samosy wegetariańskie. Zawsze było smacznie. Tym razem:

– Czekadełko – papadamsy z sosami – czyli cienkie smażone placki. Chrupiące i bardzo kruche (można kupić gotowe lub samemu usmażyć/ upiec je w domu). Do jedzenia z nieco pikantnym sosem zielonym (z miętą i kolendrą), słodkawo-ostrym, gęstym i brunatnym sosem z owoców tamaryndowca (w naszych warunkach można kupić pulpę lub miąższ) i sosem czerwonym (jakby czerwony ocet) podawanym z kawałkami cebuli. Bardzo fajna i smaczna przekąska.

Chrupiące czekadełko

– Crab Shorba – zupa krabowa. A raczej zagęszczony mąką rosół z paluszkami krabowymi. Bardzo się zawiodłam. Zupa była nieco ostra.

Zupa z paluszkami krabowymi

– Manchow Soup (veg) – zupa chińska, ze smażonym czosnkiem i chilli, z tofu i warzywami. Bardzo ostraaaaa (a oznaczona tylko jedną papryczką)! Ze świeżą kolendrą. Nie porywa.

Zupa z czosnkiem i chilli

– Samosy wegetariańskie – indyjskie pierogi – smażone (w domu bez problemu można je upiec), duże, formowane w rożki. Mogłyby być z ciasta kruchego (na pewno nie jest to typowe ciasto pierogowe). Z nadzieniem z ziemniaków i groszku, z czosnkiem i imbirem, z kminem rzymskim, kurkumą, może curry lub masalą. Ostrawe. Przepadamy za nimi! Podawane z minimalną ilością surówki ze świeżej kapusty, marchewki i cebuli. Świeżość surówki działa łagodząco po tych wszystkich pikantnościach;)

Samosy wegetariańskie

Jasumin (1 października 2012)

Jasumin (brak www) to restauracja azjatycka koło metra Stokłosy. Kiedyś był tam często odwiedzany Mistrz Azja. Teraz jest drożej, więc ruch też mniejszy, ale wpadamy, bo mamy już swoje typy i co nieco chcemy jeszcze spróbować;) W kuchni kucharze z Azji (zapewne mąż i żona).

– Spring rolls wegetariańskie – w papierze ryżowym z makaronem ryżowym, ogórkiem, papryką, marchewką, gałązkami kolendry. Sos z octem, cukrem, kolendrą, czosnkiem i ostrą papryczką (być może z odrobiną sosu sojowego). Trochę ciężko się je, bo papier ryżowy tylko namoczony jest trudny do gryzienia czy krojenia, a po odgryzieniu zdarza się, że trochę z zawiniątka wypadnie czy zostanie w sosie. Ale bardzo odświeżająca przystawka! Idealna na wiosnę i lato:)

– Makaron Pad Thai z krewetkami – ze smażonymi orzechami arachidowymi, roztrzepanym jajkiem, kiełkami, tajską bazylią i kolendrą. Poprosiłam o mało ostry i taki był;) Porcja duża i można się najeść. Jednak, jak dla mnie – makaron był nazbyt rozgotowany. Poza tym mało warzyw (w sumie wcale), a krewetki (duże i z ogonkami) niestety było „czuć czasem”… Słabe…

– Żółte curry z tofu – leciutko ostre, z kawałkami kolorowej papryki i bambusa oraz dużymi kawałkami tofu. Podane z ryżem. Kremowe i dobrze przyprawione. Bardzo smaczne i bardzo syte.

– Pierożki smażone z mięsem i ostrym sosem – gratis, fajne do pochrupania i zaostrzenia apetytu.

– Mango lassi – brak – a smaczne tam serwują…

Mocno się zastanawiam czy warto tam wracać. Ewentualnie na już te sprawdzone, te wybrane potrawy… Mają też sushi, ale na sushi wolimy chodzić gdzie indziej.