Dreamliner (16 stycznia 2013)

Catering transatlantycki składa się z posiłku ciepłego oraz zimnego. A zaczyna się od napojów – do wyboru: herbata, kawa (też z mlekiem), woda, soki (jabłkowy, pomarańczowy, z czarnej porzeczki i pomidorowy), alkohol (wino białe i czerwone, wódka i whiskey):

Dreamliner

– Sok pomidorowy z solą i pieprzem oraz wódka (na poprawę krążenia).

Wódka z sokiem pomidorowym, solą i pieprzem

Pierwszy posiłek był daniem ciepłym z bułką (też na ciepło) z dodatkami do własnoręcznego zrobienia kanapki. Przy zakupie biletu można wybrać dla siebie rodzaj diety i jest to bardzo dobre rozwiązanie. Jest posiłek zwykły, koszerny, hinduski, wegetariański (też bezmleczny), dla dzieci, bez ryb i inne dla alergików etc. Dieta specjalna dostaje posiłek przed posiłkiem normalnym, więc jej wybór wydaje się być dobry dla głodomorów;) Wszystkie posiłki rozdawane są w ślicznym pudełku (z opisanym wewnątrz pomysłem na design):

Śliczne opakowanie posiłku

Bo Polskie

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

– Danie hinduskie z mięsem – ryż biały ze smażonym w panierce filetem rybnym oraz z warzywami na ciepło (marchew, fasolka, brokuł, kalafior). Niezłe, ale ryba o zapachu sklepu rybnego.

Hinduskie

– Wegetariańskie bezmleczne (czyli prawdopodobnie wegańskie) – ryż biały z warzywami (papryka kolorowa, bakłażan) w sosie pomidorowym. Albo bardzo smaczne, albo byłam tak głodna, że zjadłabym wszystko ze smakiem;) Szkoda, że posiłek nieprawidłowo zbilansowany – gdzie białko?

Wegetariańskie bezmleczne

– Do zestawu hinduskiego była sałatka a’la caprese (pomidor, mozarella) oraz polędwica z indyka i indyk pieczony na zimno z przybraniem warzywnym. Dodatkowo sos vinaigrette (dla mnie zbyt octowy), masło i podgrzewana bułka (duży plus za ciepłą bułkę!). Na deser mały wafelek z czekoladą.

Dodatki zimne do ciepłego dania

– Do zestawu wege była sałatka warzywna (2 rodzaje sałaty, pomidor, świeży ogórek, rzodkiewka, seler naciowy oraz kiełki) oraz warzywa na kanapkę (natka pietruszki, papryka żółta, świeży ogórek). Dodatki do zestawu takie, jak w daniu hinduskim, ale zamiast masła – margaryna! Dobrze, że pamiętali o bezmlecznym tłuszczu na kanapkę;) Minus natomiast za wafelek, w którym już mleko było. Oczywiście mi taki fail nie przeszkadzał, bo mleko jadam, ale szkoda, że do końca nie pamiętali o wegańskiej diecie.

Warzywa w diecie wege

Moje kanapki do posiłku ciepłego

Na-je-dze-ni!

Jakieś dwie lub trzy godzin przed lądowaniem otrzymaliśmy posiłek zimny:

Kolejne pudełko z posiłkiem

– Dania zimne były powtórką z rozrywki (bułka z polędwicą z indyka z warzywami oraz bułka z warzywami) plus owoce (kiwi, pomarańcza, winogrona) i wafelek.

Danie zimne

Sushi77 (1 grudnia 2012)

Sushi77 poza sushi ma spory wybór innych dań – na bazie makaronu, ryżu, łososia, krewetek, drobiu (dużo kurczaka, jest też kaczka), wołowiny, są też pierogi, sałatki, zupy i desery… Sushi w 77 czasami smakuje mi bardziej, czasami mniej. Dania mają ciekawy i pożądany smak. Ale miejsce jest fajne i wybór spory, więc zaglądamy tam od czasu do czasu;) Tym razem skusiliśmy się na zestaw sushi na ciepło:

Sushi77

77

– Czekadełko – sałatka z glonów, świeżego ogórka i sosu sojowego, posypana sezamem –  niezła, ale wolę tę prostą wersję z kapustą pekińską. Choć ten wybór, z dietetycznego punktu widzenia, ma zdecydowanie więcej jodu;)

Czekadełko z glonami

– Grillowany roll z łososiem – grillowany łosoś na wierzchu, w środku paluszek krabowy

– Grillowany roll z węgorzem – grillowany węgorz na wierzchu, w środku paluszek krabowy

– Ebi cranberry roll – grillowana krewetka na wierzchu, paluszek krabowy w środku plus „marmolada” żurawinowa zamiast sosu. Jakoś zbyt fusion, jak dla mnie… Żurawina na sushi, nawet ciepłym, mi nie smakowała.

– Futo grill kabayaki – tym razem futomaki z nori na wierzchu i wewnątrz z rybą w sosie kabayaki

Cały zestaw smakował tak samo. I nie chodzi o to, że z grilla i na ciepło. Mam wrażenie, że środek był wszędzie na jedno kopyto. Szkoda, lubię urozmaicone zestawy. Mogliśmy skomponować własny;)

Set hot deluxe

– Sake – wino z ryżu podawane na ciepło. I na ciepło da się je jeszcze wypić, bo zimne jest wstrętne. Nie ukrywając ciepłe też nie jest moim ulubionym trunkiem. Wg podanej przez Sushi77 informacji – sake zwiększa możliwości uczenia się i poprawia pamięć – a to ciekawe;)

Sake

Soto Sushi (23 października 2012)

Chęć na sushi przyszła nagle i niespodziewanie, a w Soto Sushi było niespodziewanie, jak na środek tygodnia, dużo gości – zajęliśmy ostatni stolik:

– Czekadełko – klasycznie: kapusta pekińska, kiełki, sezam, brzoskwinia z puszki i sos sojowy. Zdecydowanie lepiej smakowałaby świeżo przygotowana sałatka – ta smakowała leżeniem, zbyt się przegryzła i kapusta była już klapnięta… Najgorsza ze wszystkich, jakie dostaliśmy.

– Zupa wantang – z dwoma pierożkami na 2 gryzy (z mielonym mięsem, prawdopodobnie wieprzowym) i warzywami (kapustą pekińska, cukinią i kiełkami fasoli mung) na bulionie rybnym. Mała powtórka warzyw z czekadełka, ale w wersji rozgrzewającej. Smaczna.

 – Zupa seafood – pikantna (z pastą z chilli) z owocami morza (kalmarami, krewetkami, ośmiornicami, małżami) i warzywami (kapustą pekińską, cukinią i kiełkami fasoli mung) na wywarze rybnym. Baza ta sama co zupy wantang, ale dodatki i przyprawy zmieniły totalnie jej wygląd, smak i aromat. Pikantnie napotna;)

 – Maki z pieczoną skórą łososia, awokado, tykwą i majonezem – skórę wzięliśmy z ciekawości. Chrupiąca, w kolorze bursztynu (szkoda, że zjedliśmy brzegi przed zrobieniem zdjęcia – tam najładniej wyglądała). Tłusta. A w nieco przestudzonym maku tłuszcz czuć było jeszcze wyraźniej. Mimo, że tłuszcz jest nośnikiem smaku, innego smaku poza tłustym tu nie czuliśmy. Trochę zepsuło to efekt całości.

– Maki z pieczonym halibutem, ogórkiem, grzybami shitake i majonezem – bardzo smaczne.

– Tamago z łososiem, serkiem i lychee – tak na deser, bardzo ciekawy deser z rybą;)

Maki pieczone polewane są słodkim, gęstym sosem. W takim wypadku nie powinno używać się sosu sojowego z pastą wasabi. Bo chodzi o ten slodki smak, a nie słony;)

– Oroya Sushi – hiszpańskie wino z Castilla – La Mancha, białe, wytrawne, ze szczepów airen, macabeo i moscatel, aromatyczne, o wyważonej kwasowości, orzeźwiające, lekkie, wyprodukowane pod nadzorem japońskiej enolog Yako Sato. Dedykowane daniom tradycyjnej kuchni japońskiej, w tym sushi. Niezłe!

I na koniec pomysłowy „makowy” bukiecik:)

Soto Sushi (6 września 2012)

eM.: Dzisiaj i jutro w Soto można zjeść toro, czyli najlepszą część z mięsa tuńczyka.
Em: To idziemy dziś czy jutro?
eM.: Lepiej dziś, jutro może już nie być:P

Nasze zamówienie jako ostatnie dostało toro… i naprawdę ta brzuszna część tuńczyka jest wyśmienita! Być może dlatego, że bardziej tłusta? Na pierwszy rzut oka toro jest jaśniejsze, niż mięso z innych części tuńczyka.

– klasycznie na początek – „sałateczka czekadełko” – kapusta pekińska, kiełki fasoli mung, brzoskwinia, sezam i sos sojowy – zaostrza smak na dalsze specjały

– hosomaki z toro (miało być sashimi, ale okazało się, że toro jest już mało i nie wystarczyłoby)

– golden california maki z toro, tamago, awokado, tykwą i majonezem (coś tam jeszcze pewnie było, ale nie pamiętam)

– maki z halibutem w tempurze, ogórkiem i grzybami shitake

– tamago maki z łososiem, tykwą, ogórkiem i słodkim sosem

– gunkan maki z krewetkami, majonezem i szczypiorkiem

– przybranie było takie, że Wow – ja lubię zjadać – zielony makaron ryżowy, kiełki różne (od rzeżuchy po kiełki fasoli mung), sałata, czerwony kawior, kwiatki (zostały dla pani kelnerki;)

Maki z toro były bardzo smaczne, golden california również wyśmienite, halibut w tempurze chrupiący i słodkawy, tamago wprost rewelacyjne (chyba go nigdy nie doceniałam), a gunkany jedliśmy już lepsze (ale eM. powiedział, że mu smakowały).

Soto sushi to jedno z naszych ulubionych „miejsc sushi”. Po pierwsze wspaniałe sushi w odpowiedniej (nie minimalnej) porcji, po drugie fajny wystrój, po trzecie wspaniałe sushi i inne z karty – zupy, desery, herbaty, wino. Minusem, ale w tym przypadku małym, było niedoinformowanie o cenie toro, ale spodziewaliśmy się, że będzie większa…

 

Sushi uwagi na szybko:

– dla kobiet w ciąży – tylko pieczone, ewentualnie w tempurze, ostatecznie paluszek krabowy (dobrze, żeby był sparzony wrzątkiem) czy zestawy vege – chodzi o ewentualne pasożyty, norowirusy, bakterie (Listerię i Toxoplazmę), które mogą zagrozić zdrowiu czy życiu dziecka, a i samo leczenie może mieć negatywny wpływ na jego rozwój. Dla świętego spokoju lepiej nie ryzykować… Wersje pieczone też są genialne, a na jesień czy zimę wręcz niezastąpione;)

– dla dzieci – to co wyżej i niżej razem wzięte – dzieci powinny jeść ryby (dobre, pełnowartościowe białkowe + zdrowe kwasy tłuszczowe omega 3), ale lepiej nie zastępować ich sushi. Rybę świeżą, czyli tą o przyjemnym zapachu ryby i morza (zamiast woni sklepu rybnego), odpowiednio przyprawioną i przygotowaną dziecko też zje ze smakiem. Wystarczy dać dobry przykład;)

– dla tych, co mają problemy z żołądkiem czy podwyższonym ciśnieniem – uwaga na sos sojowy – zawsze można poprosić o ten z zieloną nakrętką, który ma 40% mniej soli, niestety rzadko który sushi bar nim dysponuje… Ponieważ maków nie kąpiemy w sosie sojowym, nie polewamy ich z góry (i z tej drugiej góry po odwróceniu) i nie namaczamy, najlepiej jest wziąć przykład z japończyków i tylko lekko dotknąć jedną stroną maka o sos wymieszany z wasabi. Tylko leciutko, bo ryż i tak szybko chłonie. Tylko leciutko, bo smak ryby i dodatków też jest ważny. Tylko leciutko, bo zaraz skapnie nam na bluzkę;) Dla zdrowia też! (Sos sojowy spożywany w dużych ilościach może wpływać na rozwój raka żołądka. Jest to najpowszechniejszy nowotwór japoński. Na szczęście jego wykrywalność jest tam duża i prawie natychmiastowa. W Polsce – lepiej nie mówić…)