Wedel (10 i 12 marca 2013)

Brązowo-biały Wedel w Galerii Mokotów jest bardzo nowoczesny, ale czekolada smakuje nadal dzieciństwem. Nowością mogą być proponowane do czekolad pitnych dodatki, które wypróbowaliśmy podczas kilku naszych wizyt:

Wedel– Pitna czekolada gorzka – klasyk! Podawana jak espresso ze szklanką wody. Urozmaicona pływającą kostką czekolady. Gęsta i aksamitna. Pyszna!

Pitna Gorzka Czekolada

– Pitna czekolada deserowa z suszonymi owocami acai – owoce nadają jej nieco kwaskowatości. Niezła, ale bez rewelacji.

Deserowa z acai

– Pitna czekolada deserowa z pistacjami – w zasadzie był to zielony, gęsty syrop pistacjowy. Też bez uniesień.

– Pitna czekolada mleczna z marcepanem – z kawałkami i prawdopodobnie aromatem marcepanu. Dla lubiących marcepan idealna. Pitna czekolada mleczna jest słodsza, niż deserowa – z dodatkami dużo słodsza;)

Pistacja po lewej, chałwa po prawej

– Jogurt z białą czekoladą z gotowanymi malinami i kawałkami chrunchy – jogurt iście kremowy, maliny odpowiednio kwaśne, a chrunchy (prażone kawałki płatków i chrupek ryżowych) chrupiące i leciutko słonawe. Deser wyśmienity! A jak świetnie się prezentuje, prawda?

– Jogurt z białą czekoladą z torcikiem wedlowskim i kawałkami chrunchy – torcik jest bezbłędny! Niestety przy długim jedzeniu ulega rozmoczeniu i deser staje się papkowaty, mało efektowny i niesmaczny…

Jogurt z malinami i torcikiem wedlowskim

Wedel też Was kusi?

Wedel

Reklamy

Spice Garden (7 marca 2013)

Spice Garden jedliśmy jak zwykle różnorodnie – samosy wegetariańskie, papadamsy i naany z serem oraz warzywami, piliśmy mango lassi, ale chcę przedstawić desery, na które mieliśmy ogromną ochotę:

Naany

Lody i gotowana tapioka

– Malai kulfi – lody indyjskie. Mało słodkie, śmietankowe z dodatkiem kardamonu i szafranu, posypane pistacjami. Są wyśmienite! Nie jadłam nigdy tak specyficznych – w dobrym tego słowa znaczeniu, lodów:)

Lody z szafranem i pistacjami

– Tapioka gotowana w mleku kokosowym – podawana na ciepło z ziarkami kukurydzy. Słodki, płynny/ półpłynny deser tajski. Tapioka jest pod postacią małych, delikatnych kuleczek, które w zasadzie od razu się połyka. Kukurydza to element zaskoczenia, którego się nie spodziewamy, a jednak pasuje idealnie. Deser smaczny i na pewno prosty do zrobienia.

Tapioka w mleku kokosowym z kukurydzą

 

A na koniec chciałam wspomnieć, że w Spice Garden gotuje radośnie śpiewający kucharz – co więcej – jego nastrój jest zaraźliwy;)

Lody, lody w Stanach

Zima to nie amerykański sezon na lody, ale lody były!

Pierwszy kubełek kupiliśmy w Chicago w sklepie organicznym. Były to lody czekoladowe z mleka kokosowego! Czyli lody wegańskie:)

Opakowanie

Lody

Idea „Ice cream – without the cream” jest miłą alternatywą dla lodów klasycznych. Lody mają smak czekoladowy o lekkim posmaku kokosa, więc nie wszystkim mogą przypaść do gustu. Wartość odżywcza takich lodów jest niższa, niż lodów tradycyjnych. Mają nieco mniej kalorii, białka, tłuszczu i węglowodanów. Ich zdecydowanym plusem jest brak cholesterolu, co jest oczywiste, bo nie ma w nich żadnych składników pochodzenia zwierzęcego.

Skład i wartość odżywcza

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

 

Kolejne lody, które koniecznie chcieliśmy spróbować były te nowe smaki Haagen Dazs:

– Pistacjowe były rewelacyjne i prawdziwie pistacjowe! Z kawałkami pistacji oczywiście.

– Czekoladowe z masłem orzechowym – w zasadzie były to kupki masła orzechowego w lodach czekoladowych. BOMBA pyszności! Mieliśmy miniwojnę, kto znajdzie największą kupkę z masłem orzechowym;)

Lody czekoladowe z masłem orzechowym

– Waniliowe z karmelem z solą, czyli podobnie jak wcześniej – kupki lekko słonego karmelu zatopione w lodach waniliowych. Deliiicjeee, pysznoooościii!

Nie zdążyliśmy spróbować lodów pecan, o smaku zielonej herbaty czy sorbetu z mango, więc jak tylko pojawią się w Polsce, to już wiem, na co mam ochotę;) A lody Haagen Dazs cenię za ich naturalny skład – prawdziwe jaja, zamiast tych z proszku, śmietanę, mleko i cukier! W związku z takim składem ich kaloryczność może być większa, niż lodów spulchnianych powietrzem, ale co natura, to natura!

Chinatown Ice Cream Factory – NYC (25 stycznia 2013)

O lodach z rodzinnej firmy Chinatown Ice Cream Factory czytaliśmy w przewodniku „Nowy Jork – 101 miejsc, które musisz zobaczyć” Anety Radziejowskiej i Marka Rygielskiego. Dobrze, że zaufaliśmy autorom, bo lody były wprost fenomenalne (mimo, że nie wyglądają zbyt reprezentatywnie zza szyby lady chłodniczej i podawane są z plastikowych kubełków) i co więcej – porcja obłędna. Moje 3 kulki zostały dosłownie upchane w 0,5-litrowym kubku i zdecydowanie można się było nimi najeść;)

Chinatown Ice Cream Factory

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Miejsca w lodziarni jest mało, ale z powodu zimna gospodarze pozwolili nam zjeść lody w środku.

Smoki lubią lody

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Wybranie smaku było dla nas proste, bo celowaliśmy w te najbardziej nieklasyczne i niespotykane (niestety nie wszystkie smaki były dostępne, np. toro, wasabi czy zen butter, czyli lody z masła orzechowego). Niezdecydowani mogą poprosić o degustację wybranych lodów. Z ciekawszych smaków CICF oferuje: awokado, owocu duriana, zielonej herbaty, lychee, red bean (rodzaju deserowej fasoli), ciasteczka oreo, rocky road (nie wiem jaki to smak…), rodzynek w rumie oraz z sorbetów: owoc longana i cytrusa tangerine. Są też posypki do lodów, zestawy z bitą śmietaną oraz koktajle na bazie lodów.

Lody w Chinatown Ice Cream Factory

Lody wybrane przez eM. to black sesame i ginger – sezam był bardzo, bardzo smaczny, ale my bardzo, bardzo lubimy sezam. Imbir był jak trzeba ostry i słodki. Dużo lepszy niż ten w popularnej polskiej lodziarni. Ja wzięłam pumpkin pie, egg custard i pistachio. Najmniej smakowały mi lody pistacjowe, bo przeszkadzał mi zbyt mocny aromat sztucznych pistacji. Jednak miały w sobie całe orzeszki:) Najbardziej zachwycałam się ciastem dyniowym;)

Nasze lody

W lodziarni można też kupić kubeł lodów do domu czy torty lodowe.

Pasztet z soczewicy z pieczarkami i pistacjami [Pie with green lentils, mushrooms and pistachios]

Pasztet z soczewicy był w planach od jakiegoś czasu, a soczewica zielona leżała w szafce na swoją kolej… Na szczęście Ania rzuciła mi wyzwanie pasztetowe! Napisała też, że zielona soczewica, to tradycyjna włoska potrawa na obiad noworoczny – symbolizująca pieniądze. Licząc, że nowy rok jeszcze trwa, przedstawiam moją wersję pasztetu z zielonej soczewicy z pieczarkami i pistacjami.

Pasztet z zielonej soczewicy z pistacjami

 

Pasztet vege

Zieloną soczewicę, wedle wskazówek na opakowaniu, moczyłam we wrzątku przez 30 minut (soczewica bardzo chłonie wodę – warto zaglądać i dolewać), a następnie tyle samo gotowałam. Razem z marchewką, która miała wzbogacić smak pasztetu. W tym samym czasie na patelni, na maśle klarowanym udusiłam drobno pokrojone pieczarki i cebulę. Dodałam do nich ugotowaną soczewicę z marchewką (drobno ją pokroiłam) i przyprawy – sól i pieprz oraz inne do smaku (czosnek, suszoną natkę pietruszki).

Z przyprawami

Wymieszałam dokładnie i niedokładnie zmiksowałam, żeby pasztet miał niejednorodną fakturę. Do chłodnej masy dodałam jaja i mąkę, a po dokładnym wymieszaniu – obrane pistacje (niestety te w wersji solonej, ale wzięłam ten fakt pod uwagę przy dodawaniu soli).

Dodaj jaja, mąkę i pistacje

Do pasztetu z soczewicy dodaj pistacje!

Tak przygotowaną masę przełożyłam do dwóch podłużnych blaszek do pasztetu – wysmarowanych masłem i posypanych otrębami. Piekłam 30 minut w 180 stopniach C. (termoobieg). Blaszki wypełnione były tylko do połowy, więc pasztet wyszedł płaski. Przy całkowitym wypełnieniu formy warto piec nieco dłużej (45-50 minut, może do godziny). Myślę też, że pieczenie pasztetu w formach o ciekawych kształtach, to bardzo fajny pomysł!

Tylko do połowy blaszek - pasztet będzie płaski

A jak pasztet jeść? Sam, na chlebie i z dodatkami (ogórek kiszony, papryka, sos chrzanowo-koperkowy, marmolada żurawinowa). Na ciepło i na zimno. W plastrach grubszych i cieńszych (krojenie jest łatwiejsze przy dokładnym zmiksowaniu masy pasztetowej, no i nóż musi być ostry, bo w masie są całe pistacje!). Pasztet „drugiego dnia” lepiej się kroi;)

Grube plastry pasztetu z soczewicy

Upiecz pasztet z soczewicy [Bake a pie with lentils]:

Soczewica zielona + marchew + pieczarki + cebula + pistacje

  • 1 szklanka i 4 łyżki (250g) suchych nasion soczewicy zielonej [1 glass and 4 tablespoons of dry green lentils]
  • 2 małe marchewki [2 small carrots]
  • 400g pieczarek (obranych 300-350g) [mushrooms]
  • 2 średnie cebule [2 medium onions]
  • Olej lub masło klarowane do smażenia [oil or ghee for frying]
  • 2 jaja [2 eggs]
  • Pół szklanki (80g) mąki (może być mieszana pszenna z razową, orkiszową, kukurydzianą czy ziemniaczaną – przy dwóch ostatnich – dodatek maksymalnie 1 łyżki) [half a glass of flour]
  • 150g niełuskanych pistacji (75g już wyłuskanych) [pistachios]
  • Po 1 łyżeczce soli i pieprzu (bo pistacje były solone – zachęcam do próbowania masy przed dodaniem jaj, a po doprawieniu – każdy może mieć inne preferencje smakowe) [salt and pepper to taste]
  • Inne przyprawy do smaku: czosnek, suszona natka pietruszki [other herbs or spices to taste, f.ex. garlic or parsley]
  • masło i otręby do blaszki [butter and bran for tin]

Pasztet [Pie] = 2 069 kcal = 112g BIAŁKA [protein] + 86g TŁUSZCZU [fat] + 250g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 45g BŁONNIKA [dietary fiber]

+ olej do smażenia – 1 łyżka oleju [1 tablespoon of oil for frying] = 80 kcal = 9g tłuszczu [fat]

* wyliczono w programie ENERGIA