Kasza gryczana z bakłażanem i papryką [Buckwheat with eggplant and red paprika]

Smak na kaszę gryczaną uzupełniłam „jesiennymi” dodatkami – bakłażanem (w sumie sezon skończył się we wrześniu, ale uwielbiam bakłażana jeszcze jesienią) i orzechami włoskimi. Do tego nieco roślinnego białka z fasoli (i orzechów również). A kolorem będzie papryka i świeża natka pietruszki. Znów multifunkcjonalne danie – obiad/ kolacja/ na wynos. Kasza ugotowana klasycznie, ale bez dodatku soli. Natomiast warzywa duszone z przyprawami w sosie własnym.

Bakłażana pokroiłam w plastry (grubości około 1cm), posypałam je z obu stron solą i położyłam na talerzu. Po 20 minutach wytarłam je z obu stron papierowym ręcznikiem. Wszyscy (czasami poza Nigellą) uważają, że to dobry sposób na usunięcie gorzkiego posmaku, którego pozbywamy się wycierając sok z plastrów. Plastry bakłażana i paprykę pokroiłam w paski, cebulę w kostkę. Białą fasolę z puszki opłukałam na sicie pod bieżącą wodą. Orzechy włoskie wyłuskałam z łupin – ale są teraz świeże – i niedbale pokruszyłam. Najpierw dusiłam na oliwie paprykę, bakłażany i cebulę. Za jakiś czas podlałam wodą, dodałam ocet balsamiczny, przyprawiłam majerankiem i solą tak, żeby zrobić sos (można gotować pod przykryciem – wtedy będzie więcej sosu lub odkryć, żeby nieco odparował). Po około 15 minutach dorzuciłam fasolę i orzechy, już tylko po to, żeby się podgrzały.

Duszone warzywa można podać na kaszy. Warzywa można położyć obok kaszy. Można też pewnie i pod kaszą. Można wymieszać lub nie. Bez względu na sposób podania proponuję posypać danie świeżą natką pietruszki!

Zjedź kaszę gryczaną z duszonymi warzywami [Eat buckwheat with stewed vegetables]:

  • 100g (1 woreczek) kaszy gryczanej [1 pouch of buckwheat]
  • 1 mały bakłażan [1 small eggplant]
  • 1 średnia czerwona papryka [1 medium red paprika]
  • 1 cebula [1 onion]
  • 400g (1 puszka, 240g samej fasoli) białej fasoli [1 tin of white beans]
  • 15 orzechów włoskich [15 walnuts]
  • 2 łyżki octu balsamicznego [2 tablespoons of balsamic vinegar]
  • majeranek, sól [marjoram, salt]
  • 2 łyżki oliwy [2 tablespoons of olive oil]
  • świeża natka pietruszki [fresh parsley]

Kasza z warzywami (3-4 porcje) [Buskwheat with vegetables (3-4 portions)] = 1360 kcal = 40g BIAŁKA [protein] + 88g TŁUSZCZU [fat] + 134g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 32g BŁONNIKA [dietary fiber]

1 mała porcja, około 260g [1 small portion] = 340 kcal = 10g BIAŁKA [protein] + 22g TŁUSZCZU [fat] + 33,5g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 8g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Loża Cafe (27 paździrnika 2012)

Loża Cafe to kawiarnia i drink bar w Galerii Krakowskiej. Minus to lokalizacja w galerii handlowej (tzn. będąc w galerii można przy okazji coś zjeść, ale odwrotnie raczej nigdy). Naszym plusem była lokalizacja blisko dworca. Drugim, że nie fast-food na food courtcie.

– Sałatka Loża – coś a’la specialite de la maison – składników więcej, niż podano w menu – jak dla mnie nawet lepiej, ale co, gdybym była uczulona, bez zębów, najbardziej wybredna na świecie? Musiałabym oddać… Mix sałat porwanych, pomidory i gruszki w ósemkach, czerwona papryka w cząstkach, kiełki w całości, orzechy włoskie w połówkach, ocet balsamiczny i sos musztardowy, do tego grzanki z serkiem kozim. Tak jakby bez pomysłu, ale zjadliwe.

– Sałatka grecka – w Loży – mix sałat porwanych, feta w kosteczkach, pomidory w ósemkach, świeże ogórki w półplasterkach, żółta papryka w cząstkach, czarne oliwki w całości i czerwona cebula w piórkach, a do tego sos musztardowy i grzanki podane osobno. Krakowska grecka.

The Mexican (21 października 2012)

Oszukaliśmy się nieco… Chcieliśmy zjeść w fajnej łódźkiej restauracji, a trafiliśmy na restaurację, którą znamy z Warszawy – The Mexican. Brama, ogórek, wystrój, rodzinne przyjęcia – w Wawie jest tak samo! Ale lampy z recyklingu bardziej wtapiają się w designerski klimat Łodzi;)

Mimo tej wpadki, dzięki rozgrzewająco-pikantnej kuchni meksykańskiej, poczuliśmy jesień od środka:

– Czekadełko – solone nachos z pomidorową salsą – salsa nieco wodnista, na szczęście łagodna, smakowała bardzo naturalnie. Nachosy wolę naturalne.

– Fajita grande łagodna – kawałki marynowanej polędwicy drobiowej smażone z boczkiem, cebulą, kolorową papryką, zapiekane z serem, podawane na gorącej patelni z trzema sosami i pszennymi tortillami – drób był wyśmienity, boczku nie poczułam, a ser bardzo przyjemnie się ciągnął. Salsa była tą samą, którą dostaliśmy w czekadełku, śmietana była jak należy, a guacamole wstrętne… Tortille ciepłe. Całość patelni intensywnie smakowała podsmażaniem/ podpiekaniem – jesień!

Dostaliśmy też instrukcję, że prawidłowo jedzona fajita – farsz zawinięty w tortillę, jak naleśnik – to tylko rękami;) Dobrze, że siedzieliśmy blisko kranu;)

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Myśleliśmy, że fajity będzie więcej, a ponieważ szybko zniknęła z patelni (5 tortilli na 2 osoby, czyli po równo 3 na większego i 2 na mniejszego), to domówiliśmy zupki:

– Sopa de pan-ajo – zupa chlebowo-czosnkowa z grzanką – grzanka okazała się być jajem sadzonym i pomysł bardzo mi przypadł do gustu. Jedyne na co mogę narzekać to we-ge-ta, którą to jajo posypano!!! Bleah… Sama zupa była gęsta i dobrze roztarta. Faktycznie smakowała chlebem (i mąką), a pod koniec tak bardzo czosnkiem, że czułam go wszystkimi zmysłami. Ta ilość czosnku leżała mi na żołądku aż do Warszawy…

– Estofado – pikantna meksykańska zupa gulaszowo-paprykowa – faktycznie pikantna, eM. się spodobała i był bardziej zadowolony ze swojego wyboru, niż ja ze swojego (znowu?).

– Margarita bezalkoholowa truskawkowa i grapefruitowa – ogromny kielich lodu, wody, syropu i cząstek owoców z obwódką cukru. Grapefruitowa była o niebo smaczniejsza od truskawkowej! Gorzko-grapefruitowa i orzeźwiająca. A truskawkowa była tak nachalnie sztuczna i słodka, że mam uraz:/

 A na koniec księga wniosków i zażaleń. Gdyby margarita była z alkoholem byłyby pewnie wrażenia;)

Tak pół na pół… Muchas gracias!

Przedsmak urodzin (13 października 2012) i tort orzechowy [walnuts birthday cake]

Przedsmak, bo Te Wypasione Urodziny będą w przyszły weekend, a teraz spotkanie dla wypróbowania tortu

– Tortilla zapiekana – z podsmażoną piersią z kurczaka, duszoną papryką czerwoną, żółtą i zieloną oraz pomidorami i cebulą, zapiekana pod serem żółtym. Bardzo prosty i fajny pomysł na obiad (też na wynos do pracy) lub kolację na ciepło.

– Zebra – ciasto piaskowe w najsmaczniejszej dla mnie postaci;)

– Tort orzechowy – po prostu re-wel-ka! Tort bez mąki! Renia wykorzystała przepis z domowe-wypieki.pl, który przedstawiam niżej:

Ciasto/ biszkopt do tortu to tylko orzechy włoskie (zmielone), cukier, bułka tarta i jaja – orzechy posiekać (wg mnie nawet lekko zmielić, a wcześniej wymoczyć je w mleku dla pozbycia się ewentualnego gorzkiego smaku i uzyskania większej delikatności) i wymieszać je z bułką tartą, cukrem i żółtkami. Na końcu z pianą z białek. Całość trzeba delikatnie mieszać drewnianą łyżką/ szpatułką – nie mikserem. Masę trzeba podzielić na dwie części – będą to dwa blaty do tortu – pieczone w 180 stopniach C przez około 20-25 minut.

Upiecz ciasto orzechowe [Bake walnut cake]:

  • 300g (2,5 szklanki zmielonych) orzechów włoskich [walnuts – 2.5 glass of ground walnuts]
  • 260g (1 szklanka i 4 łyżki) cukru [sugar – 1 glass and 4 tablespoons]
  • 4 łyżki bułki tartej [4 tablespoons of crumbs]
  • 8 jaj (utarte żółtka i ubite białka) [8 eggs (beaten egg yolk and beaten egg whites)]

Masa do przekładania to masa budyniowa z karmelizowanymi orzechami włoskimi. Cukier trzeba skarmelizować, czyli rozpuścić na patelni (na małym gazie) do uzyskania złotego koloru (UWAGA może się łatwo przypalić). Potem wymieszać z orzechami włoskimi, przełożyć na pergamin, wystudzić i potłuc porządnie na kawałki (np. tłuczkiem do mięsa lub wałkiem). W czasie stygnięcia orzechów w karmelu można część mleka wymieszać z żółtkami i mąką ziemniaczaną, a resztę gotować z cukrem – tuż przed zagotowaniem się mleka trzeba przelać do niego dobrze wymieszaną mleczno-żółtkowo-mączną zawiesinę i ciągle mieszając doprowadzić całość do zagotowania, a potem pogotować jeszcze 1 minutę – UWAGA nie mogą zrobić się grudki, dlatego trzeba ciągle mieszać. Później masa budyniowa musi wystygnąć. Taką zimną trzeba będzie zmiksować z masłem – najlepiej do miksowanego miękkiego masła dodawać porcjami budyń i mieszać do uzyskania jednolitej konsystencji. Na końcu trzeba dodać do masy potłuczone, skarmelizowane orzechy i delikatnie wymieszać drewnianą łyżką.

Ugotuj i ostudź budyń [Cook and cools down pudding]:

  • 100ml mleka + 2 łyżki cukru [half a glass of milk + 2 tablespoons of suggar]
  • 150ml mleka + 2 żółtka + 1 kopiasta łyżka mąki ziemniaczanej [3/4 glass of milk + 2 egg yolk + 1 heaped tablespoon of potato flour]
  • 250g masła [butter]
  • skarmelizowane orzechy włoskie (100g = pół szklanki cukru i 120g = 4 garści orzechów włoskich) [caramel walnuts – sugar (half a glass) and walnuts (4 handfuls)]

Dodatki [Extras]:

  • amaretto lub rum do nasączenia blatów ciasta – około 8-10 łyżek [amaretto or rum – to soak cakes]
  • 30 połówek orzechów do przybrania (mogą być też w karmelu, więc + 100g cukru) [30 walnuts halves or 30 caramel (+ half a glass of sugar) walnuts halves on the top]

Tort (12 kawałków) [Birthday cake (12 pieces)] = 10 271 kcal = 215g BIAŁKA [protein] + 784g TŁUSZCZU [fat] + 655g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 60g BŁONNIKA [dietary fiber]

Jeden kawałek [One piece] = 856 kcal = 18g BIAŁKA [protein] + 65g TŁUSZCZU [fat] + 55g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 5g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Czy kiedykolwiek ktoś z Was zastanawiał się nad tym, ile kalorii ma tort?;) [How many calories are in birthday cake?;)]

Zupa z soczewicą i dynią [Soup with lentil and pumpkin]

Zupa z soczewicą, dynią i curry kojarzy mi się kolorem i zapachem z jesienią. Złotą polską jesienią! Na prośbę Magdy – jedna z możliwych wersji zupy z dynią na ostro.

Najpierw ugotowałam bulion warzywny – dla zaoszczędzenia czasu – z suszu warzywnego (marchew, pietruszka, seler, por, cebula, zioła) z przyprawami (pieprz i ziele angielskie w całości, liść laurowy, majeranek, sól). Potem dodałam soczewicę czerwoną i dynię pokrojoną w kostkę oraz podsmażoną cebulę (razem z oliwą, na której się smażyła). Dla urozmaicenia koloru, wrzuciłam jeszcze pokrojoną czerwoną paprykę – w końcu jesień, poza złotą, jest też czerwona;) Doprawiłam curry i słodką papryką w proszku. Zupa gotowała się mniej niż 30 minut (najpierw bulion do wrzenia, a potem warzywa 20 minut. W przypadku gotowania bulionu ze świeżej włoszczyzny – czas wydłużyłby się o gotowanie warzyw, czyli koło 20-30 minut, warzywa z bulionu można wyjmować lub nie, jeśli zostały pokrojone).

Wersję pierwszą zjadłam zmiksowaną i potraktowaną jogurtem naturalnym i orzechami, wersję drugą – bez miksowania, ale wzbogaconą w płatki parmezanu;)

Ugotuj zupę dyniową [Cook a pumpkin soup]:

  • 500ml bulionu na warzywach korzeniowych suszonych (woda plus susz) [natural vegetable broth]
  • pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, majeranek, sól [pepper, allspice, bay leaf, marjoram, salt]
  • kopiasta szklanka (200g) soczewicy czerwonej [heaped glass of red lentil]
  • 2 kopiaste szklanki (400g) dyni [2 heaped glass of pumpkin]
  • pół (100g) papryki [half a red paprika]
  • 1 szt. cebuli [1 onion]
  • 10ml oliwy [olive oil]
  • curry, słodka papryka w proszku [curry, sweet paprika powder]
  • dodatki: 2 łyżki parmezanu lub 2 łyżki jogurtu naturalnego i 5 szt. orzechów włoskich [extras: 2 tablespoon of parmesan or 2 tablespoon of natural yogurt and 5 walnuts]

Zupa bez dodatków (5 porcji) [The whole soup without extras (5 portions)] = 918 kcal = 57g BIAŁKA [protein] + 17g TŁUSZCZU [fat] + 169g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 38g BŁONNIKA [dietary fiber]

Jedna porcja z parmezanem (około 300g) [One portion with parmesan] = 273 kcal = 20g BIAŁKA [protein] + 23g TŁUSZCZU [fat] + 34g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 8g BŁONNIKA [dietary fiber]

Jedna porcja z jogurtem i orzechami (300g) [One portion] = 426 kcal = 18g BIAŁKA [protein] + 25g TŁUSZCZU [fat] + 41g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 10g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Porcja zupy bez dodatków będzie miała oczywiście najmniej kalorii. Porcja z parmezanem będzie miała więcej wapnia i tłuszczu zwierzęcego, natomiast ta z orzechami więcej tłuszczu roślinnego. Porcja zupy z samym jogurtem (bez orzechów) będzie miała mniej kalorii, niż ta z parmezanem.

Grzanki serowe z zimną salsą [Cheese toast with cold salsa]

Tym razem kanapki zimno-ciepło, czyli grzanki z serem i zimną salsą;) Salsa zamiast ketchupu, żeby było inaczej – w końcu można promować innowacyjne i zdrowe podejście do gotowania;)

Grzanki były z bagietki przekrojonej na pół. Z serem i suszonymi ziołami (prowansalskimi) piekły się w piekarniku do czasu zarumienienia. W tym czasie eM. przygotował salsę – eM. lubi kroić;) Pomidor, papryka, cebula, czosnek, oliwa, tabasco i zioła (tu bazylia, oregano, pieprz, sól). A potem to już tylko mlaskaliśmy chrupiąc nasze grzanki;)

Upiecz grzanki dla 2 głodnych osób [Bake toasts for 2 hungry people]:

  • Pół dużej bagietki [Half a large baguette]
  • 8 plasterków sera żółtego (100g) [8 slices of cheese]
  • 1/2 szt. dużego pomidora [Half a big tomato]
  • 1/3 szt. dużej papryki [Third large paprika]
  • 1 ząbek czosnku [1 clove of garlic]
  • 1 plaster cebuli [1 slice of onion]
  • 1 łyżeczka oliwy [1 teaspoon of olive oil]
  • kilka kropel tabasco [A few drops of Tabasco]
  • zioła, sól, pieprz [Herbs, salt, pepper]

Grzanki (4 porcje lub tylko 2) [Toasts (4 portions or only 2)] = 732 kcal = 36g BIAŁKA [protein] + 31g TŁUSZCZU [fat] + 81g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 8g BŁONNIKA [dietary fiber]

Jedna grzanka [One toast] = 183 kcal = 9g BIAŁKA [protein] + 8g TŁUSZCZU [fat] + 20g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 2g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Jasumin (1 października 2012)

Jasumin (brak www) to restauracja azjatycka koło metra Stokłosy. Kiedyś był tam często odwiedzany Mistrz Azja. Teraz jest drożej, więc ruch też mniejszy, ale wpadamy, bo mamy już swoje typy i co nieco chcemy jeszcze spróbować;) W kuchni kucharze z Azji (zapewne mąż i żona).

– Spring rolls wegetariańskie – w papierze ryżowym z makaronem ryżowym, ogórkiem, papryką, marchewką, gałązkami kolendry. Sos z octem, cukrem, kolendrą, czosnkiem i ostrą papryczką (być może z odrobiną sosu sojowego). Trochę ciężko się je, bo papier ryżowy tylko namoczony jest trudny do gryzienia czy krojenia, a po odgryzieniu zdarza się, że trochę z zawiniątka wypadnie czy zostanie w sosie. Ale bardzo odświeżająca przystawka! Idealna na wiosnę i lato:)

– Makaron Pad Thai z krewetkami – ze smażonymi orzechami arachidowymi, roztrzepanym jajkiem, kiełkami, tajską bazylią i kolendrą. Poprosiłam o mało ostry i taki był;) Porcja duża i można się najeść. Jednak, jak dla mnie – makaron był nazbyt rozgotowany. Poza tym mało warzyw (w sumie wcale), a krewetki (duże i z ogonkami) niestety było „czuć czasem”… Słabe…

– Żółte curry z tofu – leciutko ostre, z kawałkami kolorowej papryki i bambusa oraz dużymi kawałkami tofu. Podane z ryżem. Kremowe i dobrze przyprawione. Bardzo smaczne i bardzo syte.

– Pierożki smażone z mięsem i ostrym sosem – gratis, fajne do pochrupania i zaostrzenia apetytu.

– Mango lassi – brak – a smaczne tam serwują…

Mocno się zastanawiam czy warto tam wracać. Ewentualnie na już te sprawdzone, te wybrane potrawy… Mają też sushi, ale na sushi wolimy chodzić gdzie indziej.