Leczo warzywne z boczniakami [Steamed vegetables with oyster mushrooms]

Ochota na warzywa i sos, czyli jakieś danie duszone, została spełniona warzywnym leczo z boczniakami:)

Duszona papryka, cukinia i boczniaki w sosie pomidorowym

Najpierw do duszenia, na oliwę poszły umyte i pokrojone w paski boczniaki. Lekko podsmażone podlałam małą ilością wody i przykryłam pokrywką. Mieszałam od czasu do czasu, a po około 25-30 minutach dodałam pokrojone w paski papryki, po kolejnych 10 minutach – słupki cukinii. Po kolejnych 5 minutach dodałam pulpę pomidorową (może być taka z kartonika/ słoika z pomidorów bez skórki w kawałkach lub przecier, ostatecznie i niechętnie koncentrat pomidorowy), zioła prowansalskie, trochę soli i pieprzu. Wymieszałam, pogotowałam może kolejne 5 minut i duszenie dobiegło końca! W końcu;) Już na talerzu, na gorącym leczo ułożyłam świeże liście bazylii. Dla koloru, smaku i aromatu – takiego wiosenno-letniego!

Warzywne leczo z boczniakami

Swoje leczo zjadłam z makaronem. Można też z kaszą (np. pęczak) lub dzikim ryżem. Można ze świeżym pełnoziarnistym pieczywem – dużą pajdą. Można bez dodatków. Można też z dodatkami białkowymi, np. duszoną piersią z kurczaka albo udkiem z indyka czy tofu.

Zjedz leczo warzywne [Eat steamed vegetables]:

Boczniaki + papryka + cukinia + sos pomidorowy + zioła prowansalskie + bazylia = leczo warzywne

  • 250g boczniaków [oyster mushrooms]
  • pół cukinii [half zucchini]
  • pół papryki czerwonej i żółtej [half red and yellow paprika]
  • pół szklanki pulpy pomidorowej [half glass of tomato paste]
  • 3 łyżki oliwy [3 tablespoons of olive oil]
  • 1 łyżeczka ziół prowansalskich [1 teaspoon of Herbes de Provence]
  • świeża bazylia [fresh basil]
  • sól i pieprz do smaku [salt and pepper for taste]

Leczo dla 2 osób [Steamed vegetables for 2] = 468 kcal = 17g BIAŁKA [protein] + 30g TŁUSZCZU [fat] + 48,5g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 17g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Reklamy

Pasty/ dipy warzywne [Vegetable paste/dips]

Mieliśmy ochotę na pastę warzywną, a że nie mogliśmy zdecydować się na jedną, zrobiliśmy trzy… Z cieciorki i sezamu (hummus), z bakłażana na ostro i pieczonej papryki z kukurydzą.

Pierwszym zabiegiem było pokrojenie bakłażana w długie, niezbyt cienkie, ale i niezbyt grube plastry, posolenie ich i odstawienie na talerzu na około 15-20 minut. Krople soku, który się pojawił, odsączyliśmy papierowymi ręcznikami. Warto się go pozbyć, ponieważ to on jest winowajcą bakłażanowej goryczki. Odsączone plastry smażyliśmy bez dodatku tłuszczu na grillowej patelni.

Bakłażany na patelni grillowej

Kiedy z posolonych plastrów bakłażana wydobywał się sok, pokroiliśmy papryki, ułożyliśmy je skórką do góry na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, a w wolnych miejscach rozrzuciliśmy ząbki czosnku w łupinkach i ćwiartki cebuli. Piekarnik ustawiliśmy na górne podpiekanie i co jakiś czas patrzyliśmy czy zmieniły kolor i odpowiednio się podpiekły – dzięki temu pieczenio-spaleniu skórka łatwo odeszła, a czosnek i cebula nabrały delikatności i odpowiedniej słodkości.

Papryka i czosnek upieczone

W czasie pieczenia i grillowania pracowaliśmy dalej

Klasyczny hummus z cieciorki (z powodu szybkiej decyzji i braku czasu na moczenie oraz gotowanie, użyliśmy tej z puszki, ale dobrze ją wypłukaliśmy) z sezamem (prażonym na suchej patelni) i kilkoma kroplami oleju sezamowego, z oliwą, sokiem z cytryny i czosnkiem. Wszystkie składniki dobrze zmiksowaliśmy i gotowe. Do hummusu warto użyć tahiny, czyli pasty sezamowej, jednak ponieważ nie można jej kupić w zwykłym markecie, dlatego użyliśmy całych ziaren sezamu. Prażenie wydobyło z nich aromat. Trzeba uważać, bo jak zbytnio się podsmażą mogą stać się gorzkie i zepsuć smak całego hummusu. Ilość sezamu/ tahiny, soku z cytryny i czosnku zależy od osobistych preferencji smakowych, dlatego warto ciągle próbować i dodawać brakującego smaku;)

Cieciorka + sezam + czosnek + sok z cytryny + oliwa = hummus

Hummus

Później była kolej na pastę z grillowanego bakłażana, jogurtu greckiego i w ramach kulinarnych wariacji – z dodatkiem papryczki chipotle z zalewy. I znowu miksowanie. Pasta była ostra;) W czasie, gdy czekała na zjedzenie zmieniła swoją konsystencję na lekko ściętą, jakby była z dodatkiem żelatyny.

Grillowany bez tłuszczu bakłażan

Pasta z bakłażana

W końcu papryki mocno się przyrumieniły, więc przyszła kolej na pastę z pieczonych papryk, czosnku i cebuli. Z dodatkiem całych ziaren kukurydzy, dodanych już po miksowaniu (niestety też z puszki, ale też dobrze je wypłukaliśmy). Pasta ta miała najmniej stałą konsystencję i była lekko słodkawa.

Dzięki trzem różnym pastom, mieliśmy trzy różne smaki, trzy główne warzywa i spędziliśmy trzy razy więcej czasu w kuchni, ale też mieliśmy trzy razy bardziej urozmaiconą kolację i więcej doznań kulinarnych!

Pasty zjedliśmy z rukolą

Zjedliśmy je na kolację z pełnoziarnistymi bułkami pokrojonymi w małe kanapeczki, z rukolą i polane odrobiną octu balsamicznego. Jednak pasty to świetna propozycja na małe, niezobowiązujące przyjęcie lub spotkanie z przyjaciółmi. Do małych kromek pełnoziarnistej bagietki, krążków z pumpernikla czy warzyw pokrojonych w słupki (marchew, pietruszka, papryka, seler naciowy).

Tu chyba hummus

 

Hummus z cieciorki [Hummus]:

Cieciorka + sezam + oliwa + sok z cytryny + czosnek = hummus

  • puszka cieciorki [1 glass of chickpeas]
  • 2 łyżki prażonego sezamu [2 tablespoons of sesame]
  • 1 łyżka soku z cytryny [1 tablespoon of lemon juice]
  • pół ząbka czosnku [half a clove of garlic]
  • 1-2 łyżki oliwy z oliwek [1-2 tablespoons of olive oil]

Hummus [Hummus] = 493 kcal = 15g BIAŁKA [protein] + 34g TŁUSZCZU [fat] + 34g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 2g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

 

Pasta z bakłażana na ostro [Spicy eggplant paste]:

Bakłażan + chipotle + jogurt grecki + sól = ostra pasta z bakłażana

  • grillowany bakłażan [grilled eggplant]
  • 2 łyżki jogurtu greckiego [2 tablespoons of Greek yogurt]
  • 1 papryczka chipotle z zalewy [1 pickle chipotle]
  • sól [salt]

Pasta z bakłażana [Eggplant paste] = 99 kcal = 4g BIAŁKA [protein] + 4g TŁUSZCZU [fat] + 17g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 6g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

 

Pasta z papryki z kukurydzą [Paprika paste with corn]:

Papryka + czosnek + cebula + jogurt grecki + kukurydza = slodkawa pasta z pieczonej papryki

  • 2 czerwone pieczone papryki [2 baked red paprika]
  • 4 ząbki czosnku (pieczone) [4 cloves of baked garlic]
  • 1 mała cebula (pieczona) [1 small baked onion]
  • 1 łyżka jogurtu greckiego [1 tablespoon of Greek yogurt]
  • 1 mała puszka kukurydzy [half a glass of corn]

Pasta z papryki z kukurydzą [Paprika paste with corn] = 256 kcal = 10,2g BIAŁKA [protein] + 5,2g TŁUSZCZU [fat] + 55,4g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 13,2g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

 

Najwięcej kalorii, białka i tłuszczu ma hummus (jest więc najbardziej odżywczy), najmniej – pasta z bakłażana. Natomiast najwięcej błonnika ma pasta z papryki.

Sałatka z krótko smażonych warzyw z sezamem [Salad with fried vegetables and sesame]

Ponieważ lubię potrawy szybkie do przygotowania – dziś sałatka z krótko smażonych warzyw z oliwą, świeżą bazylią i prażonym sezamem! Dzięki wyborze warzyw sałatka jest kolorowa i mimo, że na ciepło – bardzo letnia! Można ją zabrać do pracy/ szkoły/ na uczelnię i zjeść na 2 śniadanie lub lunch (nawet na zimno smakuje wyśmienicie) albo przygotować ją w domu na kolację i zjeść od razu, jeszcze na ciepło.

Sałatka z krótko smażonych warzyw z sezamem

Wystarczy pokrojone w paski warzywa – cukinię, żółtą i czerwoną paprykę oraz pieczarki (ja je obieram), krótko podsmażyć na oliwie, na dobrze rozgrzanej patelni. Pieczarki miałam już usmażone w lodówce „z wczoraj”, ale takie świeże będą zdecydowanie lepsze:) Warzywa smażą się niecałe 5 minut. Można też użyć patelni grillowej.

Kolorowa papryka, cukinia i pieczarki

W tym czasie na suchej patelni trzeba uprażyć sezam do posypania i wykończenia sałatki. Potem tylko świeże liście bazylii, wymieszanie i szamanie! Poza bazylią nie użyłam innych przypraw, nawet soli. Postawiłam na jak największą naturalność i smak warzyw podkreślony wyłącznie sezamem, oliwą i bazylią.

Sałatka na ciepło

Zrób sałatkę z sezamem dla 2 osób [Make salad with sesame for 2]:

Kolorowe papryki + cukinia + pieczarki + oliwa + sezam = sałatka z krótko smażonych warzyw

  • pół czerwonej i żółtej papryki [half red and yellow paprika]
  • pół cukinii [half zucchini]
  • 10 szt. pieczarek [10 mushrooms]
  • 2 łyżeczki sezamu (uprażonego) [2 teaspoons of roasted sesame]
  • 2 łyżki oliwy [2 tablespoons of olive oil]

Sałatka dla 2 osób [Salad for 2] = 367 kcal = 12,8g BIAŁKA [protein] + 27g TŁUSZCZU [fat] + 32g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 14g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

MG eat (28 listopada 2012)

Byłam na otwarciu MG eat, czyli zdrowgo fast-foodu czy fajniejszego baru mlecznego Magdy Gessler i wtedy bardzo mi się podobało – pomysł oraz menu. Wystrój minimalistyczny, ale sympatyczny i przytulny. Teraz zachwytów mniej…

MG eat

– Smoothie jabłko, banan, truskawki, lód – poprosiłam o wersję bez lodu – „Jest zimno, wolałabym wypić same owoce zmiksowane z jogurtem – Nie można, bo będzie mniej w kubeczku – To może więcej owoców albo dodać jogurt? – Nie bardzo, bo jak ja to wpiszę w systemie? – To mniej lodu poproszę…” Ostatecznie wersja ta okazała się być z jogurtem i zapełniony był cały kubek. Smak słodki, delikatny, owocowy.

– Smoothie jeżyny, maliny, truskawki, jogurt, lód – ta sama prośba, tu już, jak pomyślałam, poszło lepiej, bo jogurt miał wypełnić kubek i lodu miało nie być. Ostatecznie to smoothie było zimne i jakby bez jogurtu (jakby na pewno po spróbowaniu). Sam smak niezły, z pesteczkami malin i jeżyn, niestety pod koniec pesteczek było tak dużo, że zrobiło się gorzko…

Smoothie - po prawej jabłko/banan/truskawka po lewej - jeżyna/malina/truskawka

– Froyo, czyli prawdziwy jogurt zamrożony na kształt lodów – wersja z ciasteczkami i polewą czekoladową oraz z bezami i pestkami granatu – sam jogurt w smaku rewelacyjny, jak lepsze/ smaczniejsze lody, ale pod koniec kubeczka smak się nudzi i już takich zachwytów nie ma. Z dodatków najgorsze były bezy – totalnie sztuczne w smaku.

Froyo

– Zupa krem z marchewki i imbiru – smaczna, ostra, ale taka jak ze słoiczka dla niemowląt. Problem w tym, że słoiczki są małe i lepiej wchodzą, a zupa to spora porcja i coś by się pochrupało po drodze. Pomysł na połączenie marchwi i imbiru podoba mi się, ale wołam o dodatki wedle uznania – grzanki, pestki, orzechy.

Krem z marchwi i imbiru

– Panini z serem kozim, tapenadą z czarnych oliwek, marynowaną papryką i bazylią – ciepła kanapka, ale wygląda jakby ktoś na niej usiadł;)

Panini z serem kozim

Pomysł nadal mi się podoba, ale fajnie byłoby rozszerzyć wybór zup (chcę do nich dodatki!) i smoothies (być może samodzielne wybieranie owoców/ jogurtu/ lodu do własnego smoothie?). Może też kanapek vege. Jak przychodzi się tu od czasu do czasu, to wybór zawęża się do nudy. Tym bardziej, że zasady zdrowego żywienia upominają się o urozmaicenie diety;)

Azja i Villa Magnolia w Poznaniu (23 i 24 listopada 2012)

Kulinarne niebo i ziemia w Poznaniu. Niebo było dnia drugiego, a pierwszego – ziemia bez rewelacji smakowych…

Restauracja Azja była po drodze. Schludne wnętrze ze ścianą luster, azjatyckie malowidła (rośliny, samuraje i świątynie), przygaszone światło (co widac po zamulonych zdjęciach;). O dziwo oferuje również pizze i dania polskie, ma też szeroką ofertę z dostawą i menu z imieniem aktualnego solenizanta:

– Rosół chiński – jak wytłumaczył Pan Kelner – to zwykły rosół, ale z tym cienkim chińskim makaronem (ryżowym lub sojowym), z grzybami shitake, dymką i pastą chilli. Był bardzo ostry! Ale też bardzo słony…

– Zupa słodko-kwaśna – czerwona, czyli pewnie z przecierem lub koncentratem pomidorowym, z papryką czerwoną i żółtą oraz pędami bambusa. Jakby bardziej rozwodniony sos słodko-kwaśny do mięsa. Albo bardziej zagęszczony krem z pomidorów o słodko-kwaśnym smaku. Niby ciekawe, a jednak coś tu nie gra…

– Sate ajam – kawałki kurczaka na patyczkach z sosem orzechowym. Z ryżem (odgrzewanym z masłem), surówkami – dwie klasyczne z kapusty oraz kapusty pekińskiej ze świeżymi warzywami (ogórek, pomidor, rzodkiewka). Kurczak był nawet niezły, bo dobrze przypieczony. Sos zagęszczony mąką i orzechów tam nie czułam.

– Wołowina boembu-bahli – kawałki wołowiny duszone w przyprawach korzennych. Z tym samym zestawem ryżu i surówek co poprzednie danie. Miało być ostre, było nieziemsko słone…

– Herbata zielona z miętą – fusiasta. Miała być duża, a były 4 łyki…

Restauracja polska Villa Magnolia. Zauważona z tramwaju. Wyglądająca na ekskluzywną. Była nawet bardziej, niż się z Karoliną spodziewałyśmy. Ogromne eleganckie wnętrze oświetlone kryształowym żyrandolem, kinkietami (tu i ówdzie), małymi lampkami na stolikach i światłem dnia wpadającym przez ogromne okna. Klimatyczna, spokojna muzyka, też blues. Stoły przystrojone jabłkami i pomarańczami. Szkoda, że śpieszyłyśmy się na pociąg, bo było niezwykle sympatycznie.


Dawno nie widziałam kelnerów chodzących z ręką założoną na plecach, dawno nie obsługiwali koniecznie z prawej strony, dawno nie byli tak usłużni i na każde skinienie!

– Czekadełko – kromki chleba z chrupiącą skórką, oliwa i ocet balsamiczny.

– Pierogi „ruskimi” zwane, polane skrzeczkami – czyli skwarkami (po jednej na każdym z pierogów). Domowe i dobre, dobre i ręcznie robione.

– Uszka z pieczarkami i kwaśną śmietaną – danie spoza karty, więc nie wiem, jakby je nazwali;) Uszka na dwa gryzy, ale nadrabiały smakiem! Pieczarki duszone na maśle, które „strzelało” przy rozkrajaniu. Zawijane również ręcznie:)

– Sałatka „Wspomnienie lata” – sałata, zielony ogórek, pomidor, czerwona cebula, rzodkiewka, sos vinaigrette. Pomidory słodziutkie i z powodu trwającej jesieni, już dawno zapomniałam, że tak mogą smakować! Sos nie przytłaczał sałatki swoim smakiem (ani octem, ani czosnkiem). Sałata była świeża i chrupiąca. Bomba!

– Herbata czarna Ahmad

– Czekolada z bitą śmietaną – w sumie jedyna rzecz, która mi nie smakowała. Czekolada z proszku. Podana już chłodna. Na szczęście bita była prawdziwa i smaczna.

Leczo z warzywami [Lecho with vegetables]

Taka ilość czekającej na zużycie papryki prosiła się o leczo. Z dodatkiem cukinii, pieczarek i marchewki, bo akurat zostały zakupione;) Danie multiwarzywne i mało kaloryczne. To dodatki zadecydują o zwiększeniu kaloryczności. Wersja z kurczakiem lub kiełbasą może być na obiad, a z wędzonym tofu lub ciecierzycą – też na obiad! Ja zjadłam na kolację – posypane prażonymi pestkami dyni i z chlebem (pestkowym) z tostera.

Najlepiej użyć dużej i głębokiej patelni – warzyw jest początkowo dość dużo, bo prawie 2 kilogramy, ale w czasie duszenia wyparowuje z nich woda i tracą na objętości. Dzięki temu leczo będzie miało idealną konsystencję.

Pokrojoną w kostkę paprykę dusiłam na oliwie razem z pokrojoną w kostkę cebulą i pokrojoną w kostkę marchewką. Pokrojoną w kostkę cukinię dodałam po około 10 minutach. Po kolejnych 5 minutach wlałam bulion, a potem pulpę pomidorową. Przyprawiłam solą i ziołami prowansalskimi. Dusiłam bez przykrycia (żeby nadmiar płynu odparował) do miękkości (około 10 minut). Na sam koniec dodałam uduszone na osobnej patelni, pokrojone w kostkę pieczarki z czosnkiem. Żałuję, że nie mam kwadratowych talerzy;)

Ugotuj warzywne leczo [Make vegetables lecho]:

  • 3 czerwone papryki [3 red paprika]
  • 1 cukinia [1 zucchini]
  • 13 pieczarek [13 mushrooms]
  • 2 marchewki [2 carrot]
  • 1 cebula [1 onion]
  • 2 ząbki czosnku [2 clove of garlic]
  • 4 łyżki oliwy z oliwek [4 tablespoons of olive oil]
  • pół szklanki bulionu (warzywnego lub drobiowego) [half a glass of vegetable/ chicken broth]
  • 1 szklanka pulpy pomidorowej [1 glass of tomato pulp]
  • 2 łyżeczki soli [2 teaspoons of salt]
  • 2 łyżki ziół prowansalskich [2 tablespoons of Herbes the Provence]

Leczo warzywne (kilka porcji) [Vegetables lecho (a few portions)] = 771 kcal = 26g BIAŁKA [protein] + 49g TŁUSZCZU [fat] + 87g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 30g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Panteon (2 listopada 2012)

Na szybko przed długim filmem został tylko food court i padło na Panteon, również dlatego, że nigdy tam nie jedliśmy. Greckie przekąski wyglądały zza szyby bardzo zachęcająco:

– Bakłażan zapiekany z warzywami – cebulą i kolorową papryką, posypany z wierzchu serem i cząstkami papryki. Wybrałam wersję podstawową – bez fryt. Z jednej – tej pozytywnej strony – zaskoczyła mnie miękkość bakłażana. Z drugiej – tej trochę gorszej – całe mnóstwo cebuli. Zmieniłabym nieco skład farszu, ale całość i tak była smaczna.

– Musaka – mięso mielone pod beszamelem, przybrane kosteczką fety i ósemką pomidora – zaintrygował mnie smak mięsa, a raczej jednej, dodanej do niego przyprawy, której smak znam – ale nie kojarzę go w ogóle z potraw mięsnych. Jak na fast food smakowało wybornie i przyznam, że wyjadałam eM. z talerza.

– Dwa trójkątne pierożki – jeden ze szpinakiem, drugi z mielonym kurczakiem. Smażone. Poza chrupkością, zachwytów brak.

– Tzatzyki – jako dodatek do zapiekanego bakłażana i musaki. Opisuję oddzielnie, ponieważ naprawdę były wspaniałe! I gęste.