Pasztet z soczewicy z pieczarkami i pistacjami [Pie with green lentils, mushrooms and pistachios]

Pasztet z soczewicy był w planach od jakiegoś czasu, a soczewica zielona leżała w szafce na swoją kolej… Na szczęście Ania rzuciła mi wyzwanie pasztetowe! Napisała też, że zielona soczewica, to tradycyjna włoska potrawa na obiad noworoczny – symbolizująca pieniądze. Licząc, że nowy rok jeszcze trwa, przedstawiam moją wersję pasztetu z zielonej soczewicy z pieczarkami i pistacjami.

Pasztet z zielonej soczewicy z pistacjami

 

Pasztet vege

Zieloną soczewicę, wedle wskazówek na opakowaniu, moczyłam we wrzątku przez 30 minut (soczewica bardzo chłonie wodę – warto zaglądać i dolewać), a następnie tyle samo gotowałam. Razem z marchewką, która miała wzbogacić smak pasztetu. W tym samym czasie na patelni, na maśle klarowanym udusiłam drobno pokrojone pieczarki i cebulę. Dodałam do nich ugotowaną soczewicę z marchewką (drobno ją pokroiłam) i przyprawy – sól i pieprz oraz inne do smaku (czosnek, suszoną natkę pietruszki).

Z przyprawami

Wymieszałam dokładnie i niedokładnie zmiksowałam, żeby pasztet miał niejednorodną fakturę. Do chłodnej masy dodałam jaja i mąkę, a po dokładnym wymieszaniu – obrane pistacje (niestety te w wersji solonej, ale wzięłam ten fakt pod uwagę przy dodawaniu soli).

Dodaj jaja, mąkę i pistacje

Do pasztetu z soczewicy dodaj pistacje!

Tak przygotowaną masę przełożyłam do dwóch podłużnych blaszek do pasztetu – wysmarowanych masłem i posypanych otrębami. Piekłam 30 minut w 180 stopniach C. (termoobieg). Blaszki wypełnione były tylko do połowy, więc pasztet wyszedł płaski. Przy całkowitym wypełnieniu formy warto piec nieco dłużej (45-50 minut, może do godziny). Myślę też, że pieczenie pasztetu w formach o ciekawych kształtach, to bardzo fajny pomysł!

Tylko do połowy blaszek - pasztet będzie płaski

A jak pasztet jeść? Sam, na chlebie i z dodatkami (ogórek kiszony, papryka, sos chrzanowo-koperkowy, marmolada żurawinowa). Na ciepło i na zimno. W plastrach grubszych i cieńszych (krojenie jest łatwiejsze przy dokładnym zmiksowaniu masy pasztetowej, no i nóż musi być ostry, bo w masie są całe pistacje!). Pasztet „drugiego dnia” lepiej się kroi;)

Grube plastry pasztetu z soczewicy

Upiecz pasztet z soczewicy [Bake a pie with lentils]:

Soczewica zielona + marchew + pieczarki + cebula + pistacje

  • 1 szklanka i 4 łyżki (250g) suchych nasion soczewicy zielonej [1 glass and 4 tablespoons of dry green lentils]
  • 2 małe marchewki [2 small carrots]
  • 400g pieczarek (obranych 300-350g) [mushrooms]
  • 2 średnie cebule [2 medium onions]
  • Olej lub masło klarowane do smażenia [oil or ghee for frying]
  • 2 jaja [2 eggs]
  • Pół szklanki (80g) mąki (może być mieszana pszenna z razową, orkiszową, kukurydzianą czy ziemniaczaną – przy dwóch ostatnich – dodatek maksymalnie 1 łyżki) [half a glass of flour]
  • 150g niełuskanych pistacji (75g już wyłuskanych) [pistachios]
  • Po 1 łyżeczce soli i pieprzu (bo pistacje były solone – zachęcam do próbowania masy przed dodaniem jaj, a po doprawieniu – każdy może mieć inne preferencje smakowe) [salt and pepper to taste]
  • Inne przyprawy do smaku: czosnek, suszona natka pietruszki [other herbs or spices to taste, f.ex. garlic or parsley]
  • masło i otręby do blaszki [butter and bran for tin]

Pasztet [Pie] = 2 069 kcal = 112g BIAŁKA [protein] + 86g TŁUSZCZU [fat] + 250g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 45g BŁONNIKA [dietary fiber]

+ olej do smażenia – 1 łyżka oleju [1 tablespoon of oil for frying] = 80 kcal = 9g tłuszczu [fat]

* wyliczono w programie ENERGIA

„Smalec” wegetariański

Eksperyment na smalcu wegetariańskim. Inspiracją był smalec na Vegan Brunchu w Faworach. Przepis dostaliśmy od koleżanki, która organizowała imprezę (wielki całus!).

„Smalec” wegetariański wzbudza bunt w niewege ludziach;) Bo smalec to ze świni, a nie z warzyw… A jednak, co mam nadzieję wzbudzi kontrowersje – smakiem przypomina… a nawet może być lepszy, od tego tradycyjnego (wg niektórych opinii, bo ja nigdy tradycyjnego nie próbowałam). Poza tym są problemy z nazwą, która całkiem nie pasuje, bo smalec jest pochodzenia zwierzęcego… czyli może bardziej „margaryna warzywna”? Która nazwa najlepsza? Już poza sporami o pochodzenie, smak i nazwę – mi ta wegetariańska/ wegańska mieszanka bardzo odpowiada i jestem bardzo na TAK. Razem z eM. jesteśmy;)

1. Przepis wyjściowy – „smalec” vegański: roztopiona planta + uduszone pieczarki i cebula + granulat sojowy + sól + pieprz.

„Smalec” jest biały, jak ten klasyczny. Wg eM. smakuje prawie jak tradycyjny i jest bardzo smaczny. Dla mnie – bardzo smaczny i się zajadałam;)

Smalec wegański

2. Moje modyfikacje (ta akurat z przymusu) – „smalec” już wegetariański (z uwagi na dodatek tłuszczu i białek mleka do margaryny): uduszone na oleju rzepakowym, drobno pokrojone pieczarki (0,5 kg) i cebula (3 szt.) + ugotowane i odciśnięte płatki owsiane (1 szklanka) + sól i pieprz do smaku, ale intensywniejszego, niż normalnie byśmy doprawili. Całość zalana w miseczce roztopioną margaryną twardą (1 kostka). Zostawić do ostygnięcia i finito.

Składniki na tę wersję

Ten „smalec” jest bardziej żółty, niż biały, ale też fajny! Niestety przechowywany w lodówce dłużej, niż 1 dzień, nieco się kruszy przy nabieraniu go na kanapkę. Nie wiem czy to kwestia margaryny, czy ilości dodatków, których było sporo;) Margaryna, użyta jako tłuszcz, nie wpływa negatywnie na smak „smalcu”.

Z płatkami owsianymi i margaryną twardą

3. Modyfikacje z ciekawości – „smalec” też wegetariański (tu już całkowicie zwierzęcy produkt, bo masło): przepis jak wyżej, ale zamiast płatków – w końcu – granulat sojowy (80g) i zamiast margaryny – masło klarowane (czyli pozbawione białka i wody). Granulat wrzuciłam do duszących się na patelni pieczarek i cebuli. Wchłonął wodę z pieczarek jak oszalały i musiałam nieco jej dolać (parę razy nawet).

Pieczarki + cebula + granulat sojowy + masło klarowane + sól i pieprz

„Smalec” też koloru żółtego i o tej samej rozpadającej się konsystencji. Masło już wpływa na zmianę aromatu i ten wyrób pachnie masłem;) Poza tym, wydaje mi się, że szybciej, niż poprzednie „smalce”, się rozpuszcza. Jednak i tak smakuje super!

Trochę trwa, zanim stężeje, ale taki świeży jest bomba!

Z pieczarkami, cebulą i granulatem sojowym

Wartość odżywcza smalcu tradycyjnego – dostarcza on wyłącznie tłuszczu zwierzęcego w czystej postaci. Niestety tłuszcz wieprzowy ma negatywny wpływ zdrowie. Kwasy tłuszczowe nasycone, które w nim dominują, działają miażdżycorodnie, czyli podnoszą poziom złego cholesterolu (LDL) we krwi i wpływają na tworzenie się blaszek miażdżycowych w tętnicach. Bardziej obrazowo – tłuszcz pływający w tętnicach zlepia się w kupy, zatyka światło naczynia i utrudnia przepływ krwi.

Jak na tym tle można ocenić „smalec” wege? W dalszym ciągu ocena negatywna – czy to tłuszcz palmowy, czy roślinny utwardzony (margaryna), czy masło klarowane – dominują niekorzystne dla zdrowia kwasy tłuszczowe konfiguracji typu trans (w maśle klarowanym nadal kwasy tłuszczowe nasycone). Takie samo działanie, jak opisane powyżej. Z drugiej strony jego kaloryczność jest niższa, niż smalcu tradycyjnego (poza tłuszczem są tu wypełniające, niskokaloryczne dodatki takie, jak pieczarki, cebula, granulat czy płatki). To co też dobre w „smalcu” wege, to dodatek błonnika (pod postacią tych wcześniej wspomnianych niskokalorycznych dodatków), którego w smalcu tradycyjnym nie ma wcale. Błonnik obniża nieco wchłanianie tłuszczu i przyspiesza pasaż (przejście) treści pokarmowej w przewodzie pokarmowym, dzięki czemu jedzenie nie zalega w naszych jelitach.

Smalec, jaki by nie był, lepiej jeść „od święta” (kilka razy w roku, tak? TAK). Warto nim smarować razowe, gruboziarniste kromki pieczywa… zawsze (bo ten ochronny błonnik), bez względu na jego pochodzenie;) Jako dodatki warzywne – dodatkowy błonnik – polecam klasyczne ogórki kiszone lub małosolne, cebulę (też czerwoną), kolorową paprykę (może i nawet marynowaną) oraz sałatkę z wymienionych:) I już na koniec – jak nadarzy się okazja spróbowania „smalcu” wege, to polecam!

Ciemne pieczywo to podstawa