Burgery z kaszy jaglanej [Millet burger]

Kolejne wege burgery na stole! Króluje kasza jaglana, czyli wegańskie źródło żelaza.

Do kotletów zużyliśmy kaszę jaglaną, marchew, cebulę i czosnek. Kasza gotowała się około 15-20 minut, więc krócej, niż zalecano na opakowaniu. Trzeba było ją mieszać i od czasu do czasu dolewać wody.

Gotowanie kaszy jaglanej

W tym samym czasie na oliwie dusiła się starta na tarce o drobnych oczkach marchew i dodana do niej później dobrze pokrojona cebula i czosnek.

Marchew i cebula - dusimy

Następnie trzeba było dokładnie wymieszać wszystkie składniki, dodać bułki tartej dla nadania odpowiedniej konsystencji (można też otrębów), przypraw (sól, pieprz), formować kotlety (jest zdecydowanie łatwiej przy posmarowanych oliwą dłoniach) i obtaczać je w sezamie. Ostatnią kotletową obróbką było smażenie (bezproblemowo pieczenie) dla złapania koloru. Kotlety w środku mogą być nieco lepiące. Nie wymagają jednak długiej obróbki, ponieważ kasza była ugotowana, a warzywa uduszone. W masie nie ma jajek, które muszą się ściąć, usmażyć, upiec.

Mieszanie ugotowanej kaszy z warzywami

Formowanie i smażenie wege kotletów

Naszymi składnikami dodatkowymi były rukola i roszponka, ser cheedar (jedyny nie-wege składnik, oczywiście nieobowiązkowy), gotowa eko salsa ze słoika, naturalne nachosy, smażone plastry cukinii i bułka – wybraliśmy włoską (z oliwkami, kaparami i suszonymi pomidorami).

Rukola i roszponka

Cukinia - podsmażona

Bułka z oliwkami, kaparami i suszonymi pomidorami

Burgery w bułce można układać wedle upodobań. U nas było tak: zielenina, ser, kotlet, salsa, nachosy i cukinia.

Burgery!!!

Duża buła z wege kotletem

Zrób burgery – 6 sztuk [Make burgers – 6 pieces]:

Do burgera z kaszy jaglanej z dodatkami

  • 1,5 szklanki kaszy jaglanej [1,5 glass of millet]
  • 3 szklanki wody [3 glass of water]
  • 1 starta marchewka [1 grated carrot]
  • 1 pokrojona cebula [1 chopped onion]
  • 1 ząbek czosnku [1 clove of garlic]
  • bułka tarta [crumbs]
  • sól i pieprz do smaku [salt and pepper for taste]
  • sezam [sesame]
  • oliwa do smażenia [olive oil for frying]

Dodatki [Extras]:

  • 6 bułek, najlepiej pełnoziarnistych [6 whole wheat roll]
  • 1 pokrojona w plastry i usmażona cukinia [1 sliced and fried zucchini]
  • rukola i roszponka [arugula and lamb’s lettuce]
  • 6 plastrów sera cheedar [6 slices of cheedar cheese]
  • 12 łyżeczek salsy pomidorowej [12 teaspoons of tomato salsa]
  • nachosy [nachos]

1 burger z dodatkami [1 veggie burger with extras] = 449 kcal = 16g BIAŁKA [protein] + 17g TŁUSZCZU [fat] + 63g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 10g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Zupa z indykiem i mlekiem kokosowym [Soup with turkey and coconut milk]

Mieliśmy smaka na mleko kokosowe. Potem padło na zupę. A już w sklepie okazało się, co ostatecznie zjemy na późny obiad…

Wyszedł trochę zupo-gulasz – gęsty, z indykiem i cienkim makaronem, batatem, marchewką, kiełkami na patelnię, przyprawiony trawą cytrynową, czosnkiem, imbirem, kolendrą i limonką z odrobiną sosu sojowego i ostrą papryczką. Posypany prażonym kolorowym sezamem. A było to tak…

Do gotującej się wody wrzuciliśmy pokrojone w kostkę warzywa – batata i marchewkę. Na patelni, na małej ilości oliwy usmażyliśmy pokrojony w kostkę kotlet ze sznycla z indyka (ale na tyle, żeby przy dotyku mięso nadal było sprężyste). Potem na tej samej patelni (po przełożeniu indyka na talerz) podsmażyliśmy kiełki na patelnię (cieciorki, fasoli mung i soczewicy) z drobno posiekanym czosnkiem, imbirem i trawą cytrynową (bardzo, bardzo drobno posiekaną). Następnie przełożyliśmy całość (indyka z kiełkami i przyprawami) do gotujących się już około 15 minut warzyw i dodaliśmy 2 łyżki sosu sojowego (mieliśmy akurat ciemny) oraz skruszoną ostrą papryczkę.

Dodatki smakowo-wzbogacające

W międzyczasie uprażyliśmy na suchej patelni biały i czarny sezam oraz ugotowaliśmy cienki makaron wg przepisu na opakowaniu. Pokroiliśmy też świeże liście kolendry, wymieszaliśmy w kubeczku mleko kokosowe (które ma tendencje to tężenia w czasie stania na półce) i przekroiliśmy limonki na pół.

Prażony sezam

Mleko kokosowe i kolendra

Limonka

Na sam koniec gotowania dodaliśmy do zupy mleko kokosowe, wymieszaliśmy i zupo-gulasz był gotowy do jedzenia! Kolejno na talerz wykładaliśmy – makaron, potem gęstą zupę (bo dużo składników, a po co dolewać wody i ją rozwadniać? Oczywiście opcja ta wchodzi też w grę), potem sezam, kolendra i świeżo wyciśnięty sok z limonki.

Zupę można jeść w wersji bez mięsa (wtedy warto dorzucić więcej kiełków albo cieciorkę), można też bez makaronu (w sumie są w niej bataty, więc ziemniaki, a w Polsce ziemniaki z makaronem to dziwne połączenie). Nasza wersja na pewno była porządna i można było pominąć gotowanie drugiego dania!

Zupo-gulasz z indykiem i mlekiem kokosowym

Ugotuj zupę (dla 3 osób) [Cook the soup – for 3 persons]:

Składniki na zupę-gulasz

  • 3 niepełne szklanki wody [3 glass of water]
  • 1 batat [1 sweet potato]
  • 1 duża marchewka [1 big carrot]
  • 1 kotlet ze sznycla z indyka [piece of turkey]
  • 1 łyżka oliwy [1 tablespoon of olive oil]
  • 75g (pół dużego opakowania) kiełków na patelnię [sprouts of garbanzos, mung beans and lentils]
  • 1 ząbek czosnku [1 clove of garlic]
  • kawałek świeżego imbiru [piece of fresh ginger]
  • „1” trawa cytrynowa [lemon grass]
  • 2 łyżki sosu sojowego [2 tablespoons of soy sauce]
  • 1 suszona ostra papryczka [1 dried chilli pepper]
  • pół doniczki kolendry [fresh coriander]
  • 1 limonka [1 small lime]
  • 2 łyżki sezamu [2 tablespoons of sesame]
  • 1 małe opakowanie mleka kokosowego (pół szklanki) [half a glass of coconut milk]
  • 50g cienkiego makaronu [thin noodles]

Zupa [Soup] = 936 kcal = 52,3g BIAŁKA [protein] + 37,7g TŁUSZCZU [fat] + 106,3g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 17g BŁONNIKA [dietary fiber]

1 porcja zupy [Soup for one] = 312 kcal = 17,4g BIAŁKA [protein] + 12,6g TŁUSZCZU [fat] + 35,4g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 5,6g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Wild Ginger – NYC (27 stycznia 2013)

Wild Ginger to azjatycka restauracja wegańska polecona przez rodowite mieszkanki Nowego Jorku (dziękujemy Kasiu i Agato!). Dziewczyny poleciły nam akurat tę filię w Williamsburg na Brooklynie – miejscu bardzo artystycznym i pełnym małych knajpek. Sama restauracja jest mała i ma sporo małych stoliczków. Kelnerki i kelnerzy są nadopiekuńczy i nie pozwalają mieć pustych szklanek z kranówą z lodem – po każdym łyku dolewają jej do pełna, więc zostaje tylko grzeczne podziękowanie za większą ilość wody;) Menu jest rozległe i chciałoby się spróbować większości z proponowanych dań, a nasz wybór padł na:

– Pumpkin Soup – czysty bulion z kawałkami dyni, słodką odmianą batatów, cebulą i białą fasolą. Posypany świeżą kolendrą, która idealnie pasuje do dyni!

Zupa z dynią i słodkimi ziemniakami

– Hot & Sour Soup – słodko-ostra zupa z makaronem, tofu, warzywami i kiełkami, posypana świeżym szczypiorkiem. Ostra i na bogato!

Zupa słodko-ostra z tofu i makaronem

– Pineapple-fried Rice – danie tajskie ze smażonego ryżu z ananasem, brokułami, kapustą pekińską, cebulą, tofu (a’la ham) i plastrami zimnego awokado położonego na górze. Posypane pestkami słonecznika i sojowym mini-granulatem. Przeszło moje wszelkie oczekiwania! Smaki świetnie się dopełniały. I porcja była bardzo syta!

Smażony ryż z ananasem i brokułami

– Kimchee Noodles – gruby makaron z ostrą sałatką kimchee (kiszona kapusta chińska, chilli, czosnek, imbir), seitanem (gluten, czyli białko zboża, które po wypłukaniu można formować w różne kształty oraz doprawiać, nadając mu smak każdego mięsa, ryby, owoców morza etc.), marchewką, dymką, strąkami groszku oraz czerwoną cebulą. Posypane sezamem. Na ciepło. Znowu ostre, ale takie miało być! Do tej pory kimchee jedliśmy tylko (no dobrze – ja próbowałam, a eM. jadł) na zimno w formie sałatki. Jak się okazuje, może być też składnikiem dań ciepłych!

Ciepły makaron z kimchee i sejtanem

Z tego co zauważyłam dania w Wild Ginger są dobrze zbilansowane, co znaczy, że każdy posiłek (albo większość posiłków) ma w swoim składzie dobre źródło wegańskiego białka.

Obiad po Mszy Św. – South Bend, Indiana (20 stycznia 2013)

Już na mszy roznosiły się zapachy obiadu! A po niej razem z większością wiernych przeszliśmy do sali obok na poczęstunek.

St. Augustine Catholic Church

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

– Zupa z kurczaka z grubym makaronem, serem żółtym i marchewką – ciepła i smaczna, choć kościół jest ogrzewany tak, jak dom, więc nie trzeba było się rozgrzewać.

– Hot-dogi – bułka zimna, parówka podpiekana i cała masa dodatków – ketchup, musztarda, sos zielony z papryki i czerwony z pomidorów, tarty ser żółty. To były poważne hot-dogi, do samodzielnego przygotowania.

Zupa z kurczaka i hot-dog

– Do picia – kawa już słodka (można było dolać sobie mleka), napoje intensywnie czerwony i zielony, również bardzo słodkie.

– Deser – muffiny czekoladowe i cytrynowe wysmarowane kremem (czekoladowym i waniliowym), muffiny małe z makiem, ciasta.

Deser

Cały obiad po mszy

Pasztet z soczewicy z pieczarkami i pistacjami [Pie with green lentils, mushrooms and pistachios]

Pasztet z soczewicy był w planach od jakiegoś czasu, a soczewica zielona leżała w szafce na swoją kolej… Na szczęście Ania rzuciła mi wyzwanie pasztetowe! Napisała też, że zielona soczewica, to tradycyjna włoska potrawa na obiad noworoczny – symbolizująca pieniądze. Licząc, że nowy rok jeszcze trwa, przedstawiam moją wersję pasztetu z zielonej soczewicy z pieczarkami i pistacjami.

Pasztet z zielonej soczewicy z pistacjami

 

Pasztet vege

Zieloną soczewicę, wedle wskazówek na opakowaniu, moczyłam we wrzątku przez 30 minut (soczewica bardzo chłonie wodę – warto zaglądać i dolewać), a następnie tyle samo gotowałam. Razem z marchewką, która miała wzbogacić smak pasztetu. W tym samym czasie na patelni, na maśle klarowanym udusiłam drobno pokrojone pieczarki i cebulę. Dodałam do nich ugotowaną soczewicę z marchewką (drobno ją pokroiłam) i przyprawy – sól i pieprz oraz inne do smaku (czosnek, suszoną natkę pietruszki).

Z przyprawami

Wymieszałam dokładnie i niedokładnie zmiksowałam, żeby pasztet miał niejednorodną fakturę. Do chłodnej masy dodałam jaja i mąkę, a po dokładnym wymieszaniu – obrane pistacje (niestety te w wersji solonej, ale wzięłam ten fakt pod uwagę przy dodawaniu soli).

Dodaj jaja, mąkę i pistacje

Do pasztetu z soczewicy dodaj pistacje!

Tak przygotowaną masę przełożyłam do dwóch podłużnych blaszek do pasztetu – wysmarowanych masłem i posypanych otrębami. Piekłam 30 minut w 180 stopniach C. (termoobieg). Blaszki wypełnione były tylko do połowy, więc pasztet wyszedł płaski. Przy całkowitym wypełnieniu formy warto piec nieco dłużej (45-50 minut, może do godziny). Myślę też, że pieczenie pasztetu w formach o ciekawych kształtach, to bardzo fajny pomysł!

Tylko do połowy blaszek - pasztet będzie płaski

A jak pasztet jeść? Sam, na chlebie i z dodatkami (ogórek kiszony, papryka, sos chrzanowo-koperkowy, marmolada żurawinowa). Na ciepło i na zimno. W plastrach grubszych i cieńszych (krojenie jest łatwiejsze przy dokładnym zmiksowaniu masy pasztetowej, no i nóż musi być ostry, bo w masie są całe pistacje!). Pasztet „drugiego dnia” lepiej się kroi;)

Grube plastry pasztetu z soczewicy

Upiecz pasztet z soczewicy [Bake a pie with lentils]:

Soczewica zielona + marchew + pieczarki + cebula + pistacje

  • 1 szklanka i 4 łyżki (250g) suchych nasion soczewicy zielonej [1 glass and 4 tablespoons of dry green lentils]
  • 2 małe marchewki [2 small carrots]
  • 400g pieczarek (obranych 300-350g) [mushrooms]
  • 2 średnie cebule [2 medium onions]
  • Olej lub masło klarowane do smażenia [oil or ghee for frying]
  • 2 jaja [2 eggs]
  • Pół szklanki (80g) mąki (może być mieszana pszenna z razową, orkiszową, kukurydzianą czy ziemniaczaną – przy dwóch ostatnich – dodatek maksymalnie 1 łyżki) [half a glass of flour]
  • 150g niełuskanych pistacji (75g już wyłuskanych) [pistachios]
  • Po 1 łyżeczce soli i pieprzu (bo pistacje były solone – zachęcam do próbowania masy przed dodaniem jaj, a po doprawieniu – każdy może mieć inne preferencje smakowe) [salt and pepper to taste]
  • Inne przyprawy do smaku: czosnek, suszona natka pietruszki [other herbs or spices to taste, f.ex. garlic or parsley]
  • masło i otręby do blaszki [butter and bran for tin]

Pasztet [Pie] = 2 069 kcal = 112g BIAŁKA [protein] + 86g TŁUSZCZU [fat] + 250g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 45g BŁONNIKA [dietary fiber]

+ olej do smażenia – 1 łyżka oleju [1 tablespoon of oil for frying] = 80 kcal = 9g tłuszczu [fat]

* wyliczono w programie ENERGIA

„Piernik” marchwiowy [Cake with carrots]

Ciasto pewniak! Znam wielu jego fanów i sama do nich należę! Piernik, ale nietypowy i nawet nie wiem, kto nazwał to ciasto piernikiem… Ciasto z marchewką. Teraz już pewnie nikogo nie dziwi dodatek marchwi do ciasta, kiedyś był to fenomen;)

Hmmm...

Najpierw ścieram na tarce o grubych oczkach marchew (można też na drobnych, jednak ja lubię większe kawałki, bo wtedy widać je w cieście) – najlepsza jest marchew soczysta. Wydaje mi się, że w przypadku marchwi mało soczystej, ciasto wychodzi mniej smaczne.

Potem ucieram jaja z cukrem, dodaję olej rzepakowy i startą marchew. Potem mąkę z proszkiem do pieczenia (nie bawię się w przesiewanie, można też użyć mąki z grubszego przemiału – ciasto jest ciemne, więc większa ilość błonnika nie zaszkodzi – myślę jednak, że może gorzej rosnąć, więc warto wtedy dodać więcej proszku do pieczenia). Dalej kakao i cynamon (mogą być też utarte goździki czy kardamon) – do smaku i koloru. Jako składniki „do gryzienia” wrzucam kawałki gorzkiej czekolady i orzechy włoskie. Można oczywiście dodać sparzone wrzątkiem rodzynki czy pokrojone suszone morele lub śliwki – co kto lubi – do wersji z suszonymi owocami dodaję mniej cukru.

Ucieranie w foto-relacji

Ciasto lubię piec w keksówkach (teraz chciałam zrobić więcej, więc ciasta było nieco mało – przepis jest na dwie foremki). Można też w prostokątnej formie (wtedy ciasto jest cieńsze i kroi się je na kwadraty zamiast „plastry”). Foremki smaruję masłem, obsypuję otrębami. Piekę w 180 stopniach C. (termoobieg) około 40-50 minut. Zawsze ładnie rośnie i pęka. W całym mieszkaniu roznosi się zapach czekolady!

Tak to piekę

Przed podaniem można polać roztopioną czekoladą lub posypać cukrem pudrem. Może też być lukier ze startą na tarce o małych oczkach marchewką;)

Jaja + cukier + olej + marchew

Na dwie formy keksowe 23×10 [For two rectangular cake tin]:

  • 4 jaja [4 eggs]
  • 1,5 szklanki cukru [one and a half glass of sugar]
  • 1 szklanka oleju [1 glass of oil]
  • 2 duże/ 3 średnie starte marchewki [2 big or 3 medium grated carrots]
  • 2,5 szklanki mąki [2 and a half glass of flour]
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia [2 teaspoons of baking powder]
  • 1 (ewentualnie 2) łyżeczka kakao [1 (or 2) teaspoon of cocoa]
  • 1 łyżeczka cynamonu [1 teaspoon of cinnamon]
  • pół tabliczki (50g) pokruszonej gorzkiej czekolady [crushed dark chocolate]
  • pół szklanki orzechów włoskich [half a glass of walnuts]

Piernik marchwiowy [Cake with carrots] = 4 519 kcal = 67g BIAŁKA [protein] + 248g TŁUSZCZU [fat] + 522g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 17g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

MG eat (28 listopada 2012)

Byłam na otwarciu MG eat, czyli zdrowgo fast-foodu czy fajniejszego baru mlecznego Magdy Gessler i wtedy bardzo mi się podobało – pomysł oraz menu. Wystrój minimalistyczny, ale sympatyczny i przytulny. Teraz zachwytów mniej…

MG eat

– Smoothie jabłko, banan, truskawki, lód – poprosiłam o wersję bez lodu – „Jest zimno, wolałabym wypić same owoce zmiksowane z jogurtem – Nie można, bo będzie mniej w kubeczku – To może więcej owoców albo dodać jogurt? – Nie bardzo, bo jak ja to wpiszę w systemie? – To mniej lodu poproszę…” Ostatecznie wersja ta okazała się być z jogurtem i zapełniony był cały kubek. Smak słodki, delikatny, owocowy.

– Smoothie jeżyny, maliny, truskawki, jogurt, lód – ta sama prośba, tu już, jak pomyślałam, poszło lepiej, bo jogurt miał wypełnić kubek i lodu miało nie być. Ostatecznie to smoothie było zimne i jakby bez jogurtu (jakby na pewno po spróbowaniu). Sam smak niezły, z pesteczkami malin i jeżyn, niestety pod koniec pesteczek było tak dużo, że zrobiło się gorzko…

Smoothie - po prawej jabłko/banan/truskawka po lewej - jeżyna/malina/truskawka

– Froyo, czyli prawdziwy jogurt zamrożony na kształt lodów – wersja z ciasteczkami i polewą czekoladową oraz z bezami i pestkami granatu – sam jogurt w smaku rewelacyjny, jak lepsze/ smaczniejsze lody, ale pod koniec kubeczka smak się nudzi i już takich zachwytów nie ma. Z dodatków najgorsze były bezy – totalnie sztuczne w smaku.

Froyo

– Zupa krem z marchewki i imbiru – smaczna, ostra, ale taka jak ze słoiczka dla niemowląt. Problem w tym, że słoiczki są małe i lepiej wchodzą, a zupa to spora porcja i coś by się pochrupało po drodze. Pomysł na połączenie marchwi i imbiru podoba mi się, ale wołam o dodatki wedle uznania – grzanki, pestki, orzechy.

Krem z marchwi i imbiru

– Panini z serem kozim, tapenadą z czarnych oliwek, marynowaną papryką i bazylią – ciepła kanapka, ale wygląda jakby ktoś na niej usiadł;)

Panini z serem kozim

Pomysł nadal mi się podoba, ale fajnie byłoby rozszerzyć wybór zup (chcę do nich dodatki!) i smoothies (być może samodzielne wybieranie owoców/ jogurtu/ lodu do własnego smoothie?). Może też kanapek vege. Jak przychodzi się tu od czasu do czasu, to wybór zawęża się do nudy. Tym bardziej, że zasady zdrowego żywienia upominają się o urozmaicenie diety;)