Sushi77 (13 lutego 2013)

Ponownie Sushi77, tym razem wybór „mieszany”, bo nie każdy może mieć ochotę na zimne sushi, i nie każdy może mieć chęć na konia z kopytami:

– Czekadełko – klasycznie, jak to w 77 – glony ze świeżym ogórkiem, sosem sojowym i sezamem. Tak, lubię system czekadełek! Czas do otrzymania zamówienia mija zdecydowanie szybciej. I można przygotować kubki smakowe do następnych doznań kulinarnych!

Sałateczka na przystawkę - glony, świeży ogórek, sos sojowy i sezam

– Chicken ramen – bardzo treściwa zupa z makaronem, kurczakiem i warzywami, posypana dymką. Łagodna. Można zjeść pałeczkami dodatki, a bulion wypić na końcu;) Na zimowe obiadokolacje i dla zmarzluchów!

IMG_3498

– Vulcano unagi roll – z grillowanym węgorzem okalającym paluszek krabowy, melona i serek miękki „do smarowania”. Polane gęstym słodkim sosem. Lubię sushi na ciepło – byle nie było go za dużo w zamówieniu, bo mam tak, że smak tych ciepłych szybciej mi się nudzi.

IMG_3500

– Taco mayo, czyli guncan z sałatką z ośmiornicy – z majonezem i zieloną (barwioną) ikrą. Ośmiornica dobrze pokrojona, bo (mimo, że sama z siebie jest twarda) łatwo się ją gryzło. Majonezu jednak za dużo, bo niby „tylko dwa”, ale wydawało mi się jakby było ich „aż dwa”…

Guncan z ośmiornicą

– Herbata żurawina-róża – bardzo delikatna. Pachnie żurawiną, smakuje różą… Ciekawe jakby było odwrotnie;

Żurawina-róża – Wino śliwkowe – podane z kotką lodu. Bardzo mi odpowiada ten śliwkowy aromat.

Wino śliwkowe

Wino śliwkowe jest dobre z kostką lodu

Buffalo, Nowy Jork (21 stycznia 2013)

Buffalo koło Niagary słynie ze skrzydełek. A my trafiliśmy do restauracji greckiej czynnej całą dobę i mimo, że były tam hamburgery, to skrzydełek nie było…

– Hamburger z mieloną wołowiną, serem żółtym, liściem sałaty i plastrami pomidora, z majonezem i ogórkiem z octu – hamburger był fajnie przypiekany na ruszcie, jednak całość smakowała płasko i fast-foodowo. Na szczęście do hamburgerów dodają świeże warzywa, bo w śniadaniach kontynentalnych niestety ich nie ma…

Hamburger na wykałaczkę

– Do zestawu frytki – smakowały jak typowe frytki z baru, ale jeden plus był – były z prawdziwych ziemniaków!

Zestaw z frytkami

 

Ps. Teraz już będzie NY!

Pasta z groszku i pestek słonecznika [Paste with peas and sunflower seeds]

Miksowanie mnie wciągnęło… A pasty jeszcze bardziej;) To pewnie przez tę ich multifunkcjonalność. I smak oczywiście!

Pasta z zielonego groszku i pestek słonecznika

Zmiksowałam groszek z puszki (wcześniej porządnie przepłukany, myślę, że warto spróbować z ugotowanym groszkiem mrożonym), pestki słonecznika z oliwą i majonezem. I tylko tyle! Do tego świeży domowy chleb i można się rozkoszować:)

Groszek + pestki słonecznika + oliwa + majonez

Tę prostą wersję zjadłam z prażonymi pestkami słonecznika, pomidorem i ogórkiem kiszonym na chlebie talar z tostera.

Z pastą z groszku i pestek słonecznika

Zabawy nożem

Zrób pastę [Make paste]:

  • 1 puszka groszku (240g bez zalewy) [canned peas]
  • 5 łyżek pestek słonecznika [5 tablespoons of sunflower seeds]
  • 1 łyżka oliwy [1 tablespoon of olive oil]
  • 1 łyżka majonezu [1 tablespoon of mayonnaise]

Pasta na sporo kanapek [Paste for a lot of sandwiches] =  644 kcal = 22g BIAŁKA [protein] + 48g TŁUSZCZU [fat] + 46g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 15g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Bezgraniczna (4 listopada 2012)

Do Bezgranicznej lubimy wracać. Zastanawiam się czy jak przerobimy całe menu, to przestaniemy tam przychodzić… Być może ciągle będziemy tam skręcać, bo podróże kulinarne są bardzo inspirujące! Poza tym dania tam zamówione nigdy nie wyglądają tak, jak sobie wyobrażam;)

– Edamame – zielona fasolka sojowa gotowana na parze z dodatkiem soli morskiej i sosu sojowego – danie japońskie – dostałam zielone strąki w miseczce, pusty talerzyk i buteleczkę sosu sojowego. Dobrze, że wcześniej umyłam ręce – jadłam palcami, wyskubując fasolkę sojową ze strąków. Wcześniej polałam je sosem sojowym. Bardzo ciekawy pomysł, ale też kłopotliwy;) Smakowało bardzo wiosennie, ziarenka były chrupiące, ale dobrze ugotowane. Poczułam się jak mała dziewczynka podkradająca z łodyg świeże strąki grochu, żeby zjeść ich słodkie ziarenka. Chcąc zjeść danie w całości, trzeba by wypluwać włókna ze strąków, więc jedzenie palcami wydaje się elegantsze;)

– Phak Tom Kati – cukinia, mini-kukurydza, marchewka, kalafior, brokuł i grzyby mun gotowane w mleczku kokosowym z dodatkiem curry, trawy cytrynowej, liści limonki i tajskiej bazylii – danie z Tajlandii – pikantne i intensywnie pachnące mleczkiem kokosowym. Niby zupa, niby gulasz warzywny. Niby słodkie, a ostre;)

– Elote – gotowana kukurydza, maczana w sosie majonezowym, posypywana startym serem i chilli w proszku, skropiona sokiem z limonki – jak dla mnie zbyt pachnąca octem z majonezu… ale pyszna! Kukurydza była dobrze ugotowana, wręcz rozpływająca się w ustach. Ser nie był klasycznym żółtym serem – był jasny, kruchy i delikatny. Chilli nadało pikantności, limonka kwaśności i ta mieszanka smaków idealnie się komponowała. Ciekawy pomysł na kukurydzę!

– Lody chałwowe – domowe. Posypane chałwą. Nigdy nie jadłam tak rewelacyjnych lodów chałwowych.

– Imbirówka – gorący napar z imbiru i z imbirem, miodem oraz cytryną – imbirowo-ostre i kwaśne. Z sssss wstecznym po pierwszym łyku. Ale o dziwo – ten smak zamiast zniechęcać, zachęca do picia i delektowania się tą delikatnie wyczuwalną słodyczą z ostro-kwaśnego naparu. Pachnie znakomicie:) Jak dla mnie strzał w dziesiątkę! Chętnie przygotuję ten napój w domu!

Między innymi ta piosenka umilała nam czas w Bezgranicznej:

Soto Sushi (23 października 2012)

Chęć na sushi przyszła nagle i niespodziewanie, a w Soto Sushi było niespodziewanie, jak na środek tygodnia, dużo gości – zajęliśmy ostatni stolik:

– Czekadełko – klasycznie: kapusta pekińska, kiełki, sezam, brzoskwinia z puszki i sos sojowy. Zdecydowanie lepiej smakowałaby świeżo przygotowana sałatka – ta smakowała leżeniem, zbyt się przegryzła i kapusta była już klapnięta… Najgorsza ze wszystkich, jakie dostaliśmy.

– Zupa wantang – z dwoma pierożkami na 2 gryzy (z mielonym mięsem, prawdopodobnie wieprzowym) i warzywami (kapustą pekińska, cukinią i kiełkami fasoli mung) na bulionie rybnym. Mała powtórka warzyw z czekadełka, ale w wersji rozgrzewającej. Smaczna.

 – Zupa seafood – pikantna (z pastą z chilli) z owocami morza (kalmarami, krewetkami, ośmiornicami, małżami) i warzywami (kapustą pekińską, cukinią i kiełkami fasoli mung) na wywarze rybnym. Baza ta sama co zupy wantang, ale dodatki i przyprawy zmieniły totalnie jej wygląd, smak i aromat. Pikantnie napotna;)

 – Maki z pieczoną skórą łososia, awokado, tykwą i majonezem – skórę wzięliśmy z ciekawości. Chrupiąca, w kolorze bursztynu (szkoda, że zjedliśmy brzegi przed zrobieniem zdjęcia – tam najładniej wyglądała). Tłusta. A w nieco przestudzonym maku tłuszcz czuć było jeszcze wyraźniej. Mimo, że tłuszcz jest nośnikiem smaku, innego smaku poza tłustym tu nie czuliśmy. Trochę zepsuło to efekt całości.

– Maki z pieczonym halibutem, ogórkiem, grzybami shitake i majonezem – bardzo smaczne.

– Tamago z łososiem, serkiem i lychee – tak na deser, bardzo ciekawy deser z rybą;)

Maki pieczone polewane są słodkim, gęstym sosem. W takim wypadku nie powinno używać się sosu sojowego z pastą wasabi. Bo chodzi o ten slodki smak, a nie słony;)

– Oroya Sushi – hiszpańskie wino z Castilla – La Mancha, białe, wytrawne, ze szczepów airen, macabeo i moscatel, aromatyczne, o wyważonej kwasowości, orzeźwiające, lekkie, wyprodukowane pod nadzorem japońskiej enolog Yako Sato. Dedykowane daniom tradycyjnej kuchni japońskiej, w tym sushi. Niezłe!

I na koniec pomysłowy „makowy” bukiecik:)

Pumpernikiel z sałatką z tuńczyka [Pumpernickel bread with tuna salad]

Kanapki, które najbardziej lubię zjeść na weekendowe śniadanie. Z sałatką z tuńczyka z puszki. Sałatka jest trochę w formie pasty – bardziej dostosowana do kanapek, niż jedzenia samodzielnego. Kiedyś wymyśliła ją mama i tak zostało.


Tuńczyka w kawałkach w sosie własnym miesza się z pokrojoną cykorią, papryką (dziś czerwona), cebulą, dodaje oliwę i majonez. Jadałam też wersje z rzodkiewkami, ogórkiem kiszonym czy kiełkami. Nigdy z pomidorem, bo on idzie na górę;) Na górze może być też świeży ogórek.

Zrób sałatkę z tuńczyka (dla 4 osób) [Make the tuna salad for sandwiches (for 4 people)]:

  • 1 puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym [1 tuna tin]
  • 1 strąk cykorii [chicory]
  • pół czerwonej papryki [half of red paprika]
  • 1 mała lub 1/2 średniej cebuli [1 small onion]
  • 1 łyżka oliwy [1 tablespoon of olive oil]
  • 3 łyżeczki majonezu [3 teaspoons of mayonnaise]

Zrób kanapki [Make sandwiches with it]:

  • 2 kromki pumpernikla [2 slices of pumpernickel bread]
  • sałatka z tuńczyka [tuna salad]
  • rukola [arugula]
  • 1 pomidor [1 tomato]
  • czosnek suszony [garlic]

Sałatka z tuńczykiem (dla 4 osób) [Tuna salad (for 4 people)] = 489 kcal = 37g BIAŁKA [protein] + 33g TŁUSZCZU [fat] + 19g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 5g BŁONNIKA [dietary fiber]

2 kanapki z sałatką [2 sandwiches with salad] = 366 kcal = 16g BIAŁKA [protein] + 10g TŁUSZCZU [fat] + 64g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 11,25g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA