Żeby nie zgłodnieć na meczu hokeja – University of Notre Dame – South Bend, Indiana

Ponieważ ci na boisku tracą kalorie, to ci na trybunach muszą je uzupełnić:

Hokej

– Popcorn, też na słodko

Popcorn

Jemy!!!

– Nachosy z sosem serowym

Nachosy z sosem serowym

– Hot-dogi z ketchupem, musztardą, cebulą czy kapustą kiszoną

Hot-dog

– Lody – w formie kuleczek lub waty

Lody kuleczki

Lody wata

– Inne słodycze – ciastka i muffiny oraz orzechy w karmelu

Słodkie!

Reklamy

Słodycze z St. Joseph, Indiana (19 stycznia 2013)

Zanim doszliśmy do cukierni, nawąchaliśmy się za darmo zapachów kiełbasek, hot-dogów i hamburgerów;)

Free smells

A potem kraina czekolady i lodów w cukierni Kilwin’s. Na wstępie jabłka w czekoladzie!!!

Jabłko w czekoladzie DSCF0969

Na dolnej półce popcorn w karmelu.

DSCF0970

czeko

Karmelowe lizaki w czekoladzie i mocha.

lizaki

Te wielokolorowe lody były o smaku supermena;)

lody

Pobliski Walmart – South Bend, Indiana

Trochę ciekawostek z sieciowego supermarketu. Po pierwsze – pustki!!! W piątek wieczorem w sklepie nie ma prawie nikogo. Amerykanie zalegają w galeriach handlowych lub restauracjach. Po co kupować skoro i tak nikt nie gotuje?

Walmart

A teraz trochę o warzywach. Wszystkie są opisane. Są informacje o wartości odżywczej (że źródło jakiejś witaminy lub składnika mineralnego), smaku czy obróbce termicznej, do której się nadają (ziemniaki z mikrofali?).

Ziemniory z mikrofali

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Dalej ziemniaki

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Z kolei papryczki mają oznaczenie ostrości w skali Skowila!

8000-23000 scoville units

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Owocowe sałatki kończą dział świeżych produktów.

Owoce dla leniuchówTeraz lody! Haagen Dazsy mają niespotykane w Polsce smaki!!! Np. pistacjowe czy karmelowe z solą.

Lody Haagen DazsPotem masła orzechowe! Najlepsze te o 100% zawartości orzechów arachidowych – takie rozwarstwiają się i na wierzchu mają warstwę oleju orzechowego. Reszta ma dodatki cukru, soli czy niezdrowego utwardzanego oleju roślinnego. Te najgorsze mają też dodatkowe zagęszczacze.

Masła orzechowe

Na końcu sosy do grillowanych mięs. Ale w zimie nikt nie grilluje…

Jack Daniels

I coś MINI w Ameryce;)

Oreo

MG eat (28 listopada 2012)

Byłam na otwarciu MG eat, czyli zdrowgo fast-foodu czy fajniejszego baru mlecznego Magdy Gessler i wtedy bardzo mi się podobało – pomysł oraz menu. Wystrój minimalistyczny, ale sympatyczny i przytulny. Teraz zachwytów mniej…

MG eat

– Smoothie jabłko, banan, truskawki, lód – poprosiłam o wersję bez lodu – „Jest zimno, wolałabym wypić same owoce zmiksowane z jogurtem – Nie można, bo będzie mniej w kubeczku – To może więcej owoców albo dodać jogurt? – Nie bardzo, bo jak ja to wpiszę w systemie? – To mniej lodu poproszę…” Ostatecznie wersja ta okazała się być z jogurtem i zapełniony był cały kubek. Smak słodki, delikatny, owocowy.

– Smoothie jeżyny, maliny, truskawki, jogurt, lód – ta sama prośba, tu już, jak pomyślałam, poszło lepiej, bo jogurt miał wypełnić kubek i lodu miało nie być. Ostatecznie to smoothie było zimne i jakby bez jogurtu (jakby na pewno po spróbowaniu). Sam smak niezły, z pesteczkami malin i jeżyn, niestety pod koniec pesteczek było tak dużo, że zrobiło się gorzko…

Smoothie - po prawej jabłko/banan/truskawka po lewej - jeżyna/malina/truskawka

– Froyo, czyli prawdziwy jogurt zamrożony na kształt lodów – wersja z ciasteczkami i polewą czekoladową oraz z bezami i pestkami granatu – sam jogurt w smaku rewelacyjny, jak lepsze/ smaczniejsze lody, ale pod koniec kubeczka smak się nudzi i już takich zachwytów nie ma. Z dodatków najgorsze były bezy – totalnie sztuczne w smaku.

Froyo

– Zupa krem z marchewki i imbiru – smaczna, ostra, ale taka jak ze słoiczka dla niemowląt. Problem w tym, że słoiczki są małe i lepiej wchodzą, a zupa to spora porcja i coś by się pochrupało po drodze. Pomysł na połączenie marchwi i imbiru podoba mi się, ale wołam o dodatki wedle uznania – grzanki, pestki, orzechy.

Krem z marchwi i imbiru

– Panini z serem kozim, tapenadą z czarnych oliwek, marynowaną papryką i bazylią – ciepła kanapka, ale wygląda jakby ktoś na niej usiadł;)

Panini z serem kozim

Pomysł nadal mi się podoba, ale fajnie byłoby rozszerzyć wybór zup (chcę do nich dodatki!) i smoothies (być może samodzielne wybieranie owoców/ jogurtu/ lodu do własnego smoothie?). Może też kanapek vege. Jak przychodzi się tu od czasu do czasu, to wybór zawęża się do nudy. Tym bardziej, że zasady zdrowego żywienia upominają się o urozmaicenie diety;)

Bezgraniczna (4 listopada 2012)

Do Bezgranicznej lubimy wracać. Zastanawiam się czy jak przerobimy całe menu, to przestaniemy tam przychodzić… Być może ciągle będziemy tam skręcać, bo podróże kulinarne są bardzo inspirujące! Poza tym dania tam zamówione nigdy nie wyglądają tak, jak sobie wyobrażam;)

– Edamame – zielona fasolka sojowa gotowana na parze z dodatkiem soli morskiej i sosu sojowego – danie japońskie – dostałam zielone strąki w miseczce, pusty talerzyk i buteleczkę sosu sojowego. Dobrze, że wcześniej umyłam ręce – jadłam palcami, wyskubując fasolkę sojową ze strąków. Wcześniej polałam je sosem sojowym. Bardzo ciekawy pomysł, ale też kłopotliwy;) Smakowało bardzo wiosennie, ziarenka były chrupiące, ale dobrze ugotowane. Poczułam się jak mała dziewczynka podkradająca z łodyg świeże strąki grochu, żeby zjeść ich słodkie ziarenka. Chcąc zjeść danie w całości, trzeba by wypluwać włókna ze strąków, więc jedzenie palcami wydaje się elegantsze;)

– Phak Tom Kati – cukinia, mini-kukurydza, marchewka, kalafior, brokuł i grzyby mun gotowane w mleczku kokosowym z dodatkiem curry, trawy cytrynowej, liści limonki i tajskiej bazylii – danie z Tajlandii – pikantne i intensywnie pachnące mleczkiem kokosowym. Niby zupa, niby gulasz warzywny. Niby słodkie, a ostre;)

– Elote – gotowana kukurydza, maczana w sosie majonezowym, posypywana startym serem i chilli w proszku, skropiona sokiem z limonki – jak dla mnie zbyt pachnąca octem z majonezu… ale pyszna! Kukurydza była dobrze ugotowana, wręcz rozpływająca się w ustach. Ser nie był klasycznym żółtym serem – był jasny, kruchy i delikatny. Chilli nadało pikantności, limonka kwaśności i ta mieszanka smaków idealnie się komponowała. Ciekawy pomysł na kukurydzę!

– Lody chałwowe – domowe. Posypane chałwą. Nigdy nie jadłam tak rewelacyjnych lodów chałwowych.

– Imbirówka – gorący napar z imbiru i z imbirem, miodem oraz cytryną – imbirowo-ostre i kwaśne. Z sssss wstecznym po pierwszym łyku. Ale o dziwo – ten smak zamiast zniechęcać, zachęca do picia i delektowania się tą delikatnie wyczuwalną słodyczą z ostro-kwaśnego naparu. Pachnie znakomicie:) Jak dla mnie strzał w dziesiątkę! Chętnie przygotuję ten napój w domu!

Między innymi ta piosenka umilała nam czas w Bezgranicznej:

Lody na patyku (3 listopada 2012)

Postanowiliśmy poszukać polecanego nam miejsca z domowymi lodami, ciastkami  i winem z kija. – Jest na Lipowej:) Kawiarnię Lody Na Patyku znaleźliśmy obok innych, tuż przy BUWie. Na dole lody oczywiście na patyku – małe i duże (różnych smaków, kształtów, w różnych polewach i z różnymi posypkami) i ciastka oraz ciasta:

– Lody na patyku – pralinowe z chilli w polewie z białej czekolady z posypką z orzechów w miodzie – pikantne!!! Zaskakująco pikantne! Niby miały chłodzić, a tu taka niespodzianka;) Dobrze, że eM. lubi ostre, bo dla mnie były zbyt „chilli”.

– Lody na patyku – ciasteczkowe w polewie karmelowej z pistacjami – były jednak owocowe, ale nic nie szkodzi, ponieważ tak spodobał mi się pomysł (najpierw), wygląd (potem) i smak (jak już spróbowałam), że chciałabym spróbować jeszcze paru innych smaków.

A na górze sporo miejsca na spotkania, na zjedzenie ciekawych propozycji śniadań, sałatek, dań głównych, deserów oraz wypicie wina z kija. Jasno i przyjaźnie, nawet dla zwierząt – co bardzo mi się podoba!

– Prosecco z kija – podawane w szklankach, chłodne i orzeźwiające – można się upić i nawet nie zauważyć;)

– Sałatka z kaszą quinoa (w Polsce można też szukać pod nazwą komosa ryżowa), grillowanymi warzywami i fetą – grillowane były plasterki pieczarek, cukinii i bakłażana, do tego świeży dobrze pokrojony szpinak, feta i pesto z natki pietruszki i orzechów. Myślałam, że sałatka będzie na ciepło. Była na zimno, ale i tak bardzo smaczna!

Wedel (31 października 2012)

Pogoda i nastroje przemawiały za czekoladą, więc na spotkanie wybrałyśmy z Olą pijalnię czekolady Wedla. Atmosfera sprzyjała zwierzeniom i degustacji (niestety niezbyt zdjęciom…):

– Czekolada deserowa do picia z makiem i miodem – mak i miód na dnie, czekolada po środku i ciasteczko, jako zwieńczenie konstrukcji. Wyglądało rewelacyjnie, pachniało jeszcze lepiej, a smakowało wyśmienicie! Na szczęście od razu zostałam poinstruowana o wymieszaniu czekolady z makiem. Inaczej zostałabym z nim sam na sam i jak domorosły narkoman wyjadała łyżeczką masę, która (podobno) sama nie smakuje tak wybornie, jak z czekoladą. Dopiero po jakimś czasie pomyślałam o moim makowym uśmiechu, co i tak nie przeszkodziło mi w rozkoszowaniu się piciem czekolady. A wiecie, że mak jest świetnym źródłem wapnia?;)

– Czekolada deserowa do picia z chałwą – niesamowicie pachniała chałwą, smakowała chałwą również i nie chciała zostawać w zębach w przeciwieństwie do mojej;) Ola była bardzo zadowolona z wyboru.

– Gorący suflet czekoladowy z kulką lodów śmietankowych i sosem z malin i wina – suflet we wnętrzu krył płynną czekoladę i na szczęście był mały, bo dosłodziłyśmy się nim do granic możliwości… Ale urodziny Oli są tylko raz w roku;) Pomysł na sos malinowy na winie bardzo nam się spodobał. A lody dopełniały smaku deseru.