Starbucks w Trump Tower na 5th Av. – NYC (24 stycznia 2013)

Starbucks w Stanach Zjednoczonych  jest chyba wszędzie. Też na stacjach benzynowych, w supermarketach, w galeriach handlowych, więc czemu nie miałoby go być w Trump Tower na Piątej Alei? Z jednej strony widok na złoty hall biurowca/ apartamentowca, z drugiej na czteropiętrowy ścienny wodospad, a my pijemy kawy i nie tylko…

Starbucks w Trump Tower

Z zimowych, naszych ulubieńców Starbucksa warto wymienić:

– Tazo Chai Tea Latte – herbata ze spienionym mlekiem i przyprawami – cynamon i imbir wyczuliśmy, co więcej? Na pewno jest słodkie i nieco ostre. Bardzo zimowe i rozgrzewające oraz dodające energii (nie tylko na spacer po Central Parku). Tu więcej informacji z serii WARTOŚĆ ODŻYWCZA;)

– Caramel Apple Spice – jakby bardzo słodki kompot jabłkowy z cynamonem, można poprosić o wersję z bitą śmietaną. Tu więcej informacji z serii WARTOŚĆ ODŻYWCZA;)

Tu latte i hot chocolate

W każdym Starbucksie poza klasycznymi dodatkami – cukrem, cynamonem, kakao czy gałką muszkatołową, jest też mleko w termosach (zwykłe, półtłuste i odtłuszczone). Zauważyłam, że często jest wykorzystywane po wcześniejszym odlaniu kawy do specjalnego wodnego śmietnika.

Reklamy

Słodycze z St. Joseph, Indiana (19 stycznia 2013)

Zanim doszliśmy do cukierni, nawąchaliśmy się za darmo zapachów kiełbasek, hot-dogów i hamburgerów;)

Free smells

A potem kraina czekolady i lodów w cukierni Kilwin’s. Na wstępie jabłka w czekoladzie!!!

Jabłko w czekoladzie DSCF0969

Na dolnej półce popcorn w karmelu.

DSCF0970

czeko

Karmelowe lizaki w czekoladzie i mocha.

lizaki

Te wielokolorowe lody były o smaku supermena;)

lody

Szybka kawa/ czekolada w Roskoszy i Karmie

Szybka kawa/ czekolada, bo albo na szybkim spotkaniu, albo na wynos:

– Jedna w Roskoszy (tu było o Roskoszy). Dla mnie czekolada bez dodatków. Nieco zbyt rozwodniona, jak dla mnie, ale prawdziwa i smaczna. Dla kolegi duża latte – okazała się bardzo duża… i bardzo dobrze;) Obie podane z ciasteczkiem cynamonowym.

 

– Druga na wynos z Karmy (tu było o Karmie) – czekolada z malinami i bitą śmietaną. Uwielbiam ją za smak, konsystencję, maliny (dużo!) i prawdziwą bitą śmietanę. Nawet na wynos jest dobra – po wymieszaniu, można wypić z kubeczka z przykrywką (przez tę małą dziurkę przechodzą nawet maliny;)

Mleko kawowe [Coffee milk]

Mleko kawowe to coś, co można było wypić w niektórych uczelnianych automatach z kawą… U mnie wraca w domowej odsłonie. Ulepszonej rzecz jasna;)

Gorące mleko wymieszane z małą ilością kawy (u mnie niestety rozpuszczalnej) z dodatkiem cynamonu, kardamonu i szafranu. Niebo w gębie, jak to mówią! Smakuje orientem, a jego aromat przynosi wspaniałe wspomnienia:)

Wypij mleko kawowe [Drink coffee-flavored milk]:

– duża szklanka gorącego mleka 2% [Big glass of hot milk]

– pół łyżeczki kawy rozpuszczalnej [Half a teaspoon of instant coffee]

– pół laski cynamonu [Half cinnamon sticks]

– 2 ziarna kardamonu [2 grains of cardamom]

– szczypta szafranu [pinch of saffron]

Koktajl [Cocktail] = 138 kcal = 9g BIAŁKA [protein] + 5g TŁUSZCZU [fat] + 13g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates]

* wyliczono w programie ENERGIA

Coffee Karma (23 września 2012)

W Karmie uwielbiam gorącą czekoladę, ale okazało się, że jeszcze jej nie serwują… W zamian:

– Koktajl mleczny z wiórkami kokosowymi i goździkami – z pianką. Był pyszny!!!

– Kawa latte z mlekiem sojowym – ja i eM. lubimy;) Ja z cukrem, eM. bez.

– Hamburger – prosto z ulicy, prosto z grilla – z sosem BBQ, serem cheddar i bekonem. Ze świeżą sałatą i czerwoną cebulą. Z podpieczoną bułką. Po prostu smaczny. Na pewno przebija te fast-foodowe;)

Cafe KINO (12 września 2012)

Przed filmem w kinie Muranów postanowiliśmy zerknąć co oferują w kinowej cafe.
Poza batonami, orzeszkami i owocami w czekoladzie (na szczęście oszczędzili sobie mysiego popcornu i nachosów z obrzydliwymi dipami), znaleźliśmy:

– Duże ciastko owsiane z czarnymi porzeczkami – bardzo, bardzo smaczne! Najbardziej zaskoczyły mnie porzeczki, bo niestety rzadko zdaża się je spotkać w wypiekach.


– Grissini z rozmarynem – włoskie paluszki – ręcznie robione, bez sztucznych i zbędnych dodatków. Grube i długie. Bardzo chrupiące i po prostu wyborne. Padł pomysł na poeksperymentowanie z ich wypiekiem w domu;)

– Kawa latte – mimo, że posłodzona i tak była gorzka. Może za mało mleka? Nie podeszła mi…

– Club mate.

 

Spodziewałam się trochę większego wyboru smakołyków kinowo-niekinowych…

Czebureki (5 września 2012)

Miałam iść na lody… ale idąc al. Niepodległości trafiłam na kawiarenko-barek, po schodkach w dół – Czebureki – Złap smak Gruzji.

Z kuchnią gruzińską miałam już do czynienia (bardzo pozytywnie), a malutka i nienapakowana zbędnymi rzeczami przestrzeń zapraszała mnie do wejścia. Po miłej rozmowie z młodą panią zza lady zdecydowałam się na kawę (włoską, nie gruzińską, o czym zostałam uprzedzona i mocno zapewniona o jej doskonałym smaku) oraz czebureki ze szpinakiem.

Czebureki to rodzaj pieroga/ naleśnika z farszem (do wyboru mięso, fasola, pieczarki, szpinak oraz na słodko – jabłka, jest też chaczapuri z serem białym – wypróbowanym kiedyś – genialny!). Czebureki jest płaski, a ciasto cienkie. Jest chrupiący, bo przed opiekaniem/ odgrzewaniem na miejscu – smażony. Okazał się być dużo większy, niż przypuszczałam! Można się nim najeść;) Smak? Ciasto jest świetne, a farsz szpinakowy raczej mnie rozczarował (ale pani polecała raczej mięso albo pieczarki). Szpinak najprawdopodobniej był mrożony, ale rozdrobniony, a nie papkowaty (to plus). Uduszony z pieprzem i ostrą papryką, jednak nie był pikantny. Właśnie jakby mu brakowało smaku… Chciałabym wypróbować czebureki z innymi nadzieniami. Zresztą czekając na swoje zamówienie (dosłownie chwilkę), do knajpki weszło mnóstwo gości i masowo zamawiali czebureki z mięsem, fasolą i pieczarkami (i byli tak pewni swojego wyboru, że z pewnością były to ich kolejne czebureki).

Kawę z mlekiem wypiłam z brązowym cukrem. Byłam nią faktycznie zachwycona! A na początku kręciłam nieco nosem (że nie mają jakiegoś gruzińskiego wynalazku) i już miałam zamawiać herbatę…

Mimo, że wnętrze jest niewielkie jest tam miejsce, żeby przycupnąć i przekąsić czy wypić co nieco. Na zewnątrz jest też dwuosobowy stoliczek. Reklamują, że mają zniżki dla uczniów i studentów. Myślę, że zabiorę tam kiedyś eM.:)