Get Green na wynos (26, 27 maja 2013)

Get Green jest przy metrze, więc w drodze „na miasto” można wstąpić po koktajl, smoothie lub kawę na wynos:

– Banana lassi – po polsku – banan, jogurt naturalny, płatki owsiane i miód. Gęste, syte, słodkie w granicach rozsądku.

– Aksamitne mango – mango, ananas i sok pomarańczowy – egzotyczne i delikatne smoothie na lato.

Banany po lewej, mango po prawej

– Kawa z mlekiem sojowym – bo o takie mleko można również poprosić;)

Shabu Shabu (27 kwietnia 2013)

Idziesz do restauracji, żeby ugotować sobie obiad? Nie? A jednak są ludzie, którzy decydują się na taki wybryk;) A jest on możliwy w Shabu Shabu. Nie ma się co przejmować, że „nie wiem”, „nie umiem”, „jestem pierwszy raz” – kelner pomoże i wyjaśni każdą nurtującą nas kwestię. To gotujemy!

Kociołki w Shabu Shabu

W pokrywce

– Zestaw z krewetkami, kulkami krewetkowymi, cienkimi plastrami wołowiny (rozbratel) i kurczaka (piersi), tofu, makaronem Pho brązowym, cukinią, boczniakami, cai cuc (rodzaj zieleniny), kapustą bok choy i szpinakiem wodnym. Do zestawu wybraliśmy bulion wegetariański (grzybowy). Czas gotowania poszczególnych składników jest różny – najdłużej gotują się owoce morze (5-6 minut), później makaron, grube warzywa (boczniaki, cukinia), najkrócej zielenina i plastry mięsa (1 minuta). Poza kulkami krewetkowymi wszystko nam smakowało;)

Zestaw duży

Do zestawów oferowane są: sos sojowy, ostry z papryczką chilli i orzechami arachidowymi oraz z tamaryndowca. W sosach można maczać ugotowane mięso lub owoce morza, można też przyprawić nimi ugotowany z wybranymi składnikami bulion już we własnej miseczce.

Każda taka „miseczka” może mieć inny smak – z jednego bulionu można stworzyć różne kombinacje: sosowe, składnikowe lub konsystencji (zupa lub składniki z odcedzonym bulionem). Daje to duże pole do popisów kulinarnych;)

Sos sojowy, ostry z papryczką chilli i orzechami, tamaryndowy

– Kawa po wietnamsku – kawa z Wietnamu ze skondensowanym mlekiem na dnie filiżanki. Po rozmieszaniu kawy okazuje się, że cukier jest zbędny. Rzadko zachwycam się kawą (pewnie dlatego, że rzadko kawę piję), ale ta zawładnęła moim sercem!

Kawa po wietnamsku ze skondensowanym mlekiem na dnie

– Awokado pudding – mus z awokado na słodko. Bardzo delikatny – może zmiksowany ze śmietanką? Bardzo nam smakował!

Deser z awokado

Ps. Można uznać, że jedzenie w Shabu Shabu jest dietetyczne (bo łatwo strawne) – gotowane w bulionie lub na parze (pierożki). Można oczywiście wybrać zestaw smażony, ale nie przygotowujemy go wtedy samodzielnie (ewentualnie można samemu wybrać składniki), a nawet kucharz nie smaży go na naszych oczach… Więc gdzie ta frajda? Poza tym jak często jecie smażone, a jak często gotowane? Różnorodność dotycząca obróbki kulinarnej wskazana jest tak samo, jak różnorodność produktów na naszym talerzu. Podsumowując: danie smażone = ciężkostrawne, często kaloryczne (bo tłuszcz), chrupiące. Gotowane = mniej kaloryczne, zdrowsze, delikatne (z gwiazdką, że „gotowane” nie równa się „rozgotowane”). Smaczne może być i jedno, i drugie. Wybieraj różne!

Shabu Shabu Mokotowskiej

Koktajl kakaowo-bananowy [Cocoa and banana cocktail]

Prosty i pyszny koktajl na 2 śniadanie czy podwieczorek. Sam albo jako dodatek do posiłku – sałatki, naleśników lub pierogów na słodko.

Wystarczy ugotować kakao – szklankę mleka z 2 łyżeczkami prawdziwego kakao, a potem zmiksować je z bananem. Do mojej wersji dodałam szczyptę rozpuszczalnej kawy.

Do koktajlu kakaowo-bananowego

Można zrobić też wersję z napojem sojowym lub migdałowym, też z dodatkiem mleka kokosowego (dodatek wystarczy, bo mleko kokosowe jest bardzo tłuste). Można dodać płatki migdałów, wiórki kokosowe czy czekolady, a także otręby, zarodki pszenne czy sproszkowane siemię lniane.

Można też zrobić wersję na kawie lub czekoladzie zamiast kakao. Jedyne czego nie polecam to kakao rozpuszczalnego, bo to tylko cukier. A jeśli Twój koktajl jest za mało słodki lepiej użyć miodu lub ksylitolu.

Wariacji koktajlu może być wiele, w zależności od tego co masz pod ręką albo na co masz ochotę. Wersja mleczna i wegańska są tak samo smaczne. Pamiętajcie, że dodatki zwiększą kaloryczność koktajlu, ale mogą też zwiększyć w nim ilość błonnika. Zachęcam do eksperymentów!

…A ja wracam do picia mojego kakaowo-bananowego koktajlu:)

Koktajl kakaowo-bananowy

Zrób koktajl [Make cocktail]:

Mleko + banan + kakao + kawa rozpuszczalna

  • 1 szklanka mleka 2% tłuszczu [1 glass of milk]
  • 2 łyżeczki prawdziwego kakao [2 teaspoons of good cocoa]
  • 1 banan [1 banana]
  • szczypta kawy rozpuszczalnej [pinch of instant coffee]

Koktajl [Cocktail] = 286 kcal = 9,4g BIAŁKA [protein] + 6g TŁUSZCZU [fat] + 51,4g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 3,3g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Costa by Coffee Heaven (3 marca 2013)

Costa by Coffee Heaven, bo w czasie spaceru zimową porą warto się rozgrzać.

Costa na Krakowskim Przedmieściu

Poza wyborem zimnych i ciepłych napojów, można też zjeść deser, a nawet kanapkę.

Costa

Po Stanach połączenie herbato-kawo-mleka zostało nam we krwi:

– Chai Caffe Latte Turtle – z zieloną herbatą, miodem i wanilią

– Chai Caffe Latte Tiger – z kardamonem i cynamonem

I tiger, i turtle były smaczne – tiger nieco jaśniejszy i z większą ilością mleka, z wyraźnym aromatem przypraw, turtle bardziej spieniony i mniej konkretny w smaku. Jednak, o zgrozo, obie mieszanki okazały się być napojami tylko i wyłącznie z proszku:/ Wersja z miodem, miała cukier (który nie do końca się rozpuścił na dnie filiżanki)…

W mieszankach z proszku są bardzo niezdrowe utwardzane tłuszcze roślinne (tak jak w śmietankach do kawy w proszku czy rozpuszczalnej kawie z mlekiem). Zamulają nam one układ krwionośny. Polecam więc zdrowszą wersję Chai Caffe Latte, mam nadzieję, nie tylko domową – napar z herbaty połączony z naparem z kawy, z mniejszym lub większym dodatkiem spienionego mleka i z dodatkami:)

Chai Caffe Latte

Średni rozmiar filiżanki

Klubokawiarnia Chłodna (26 lutego 2013)

Na Chłodnej tym razem z okazji Śmiesznych Kobiet w Stand-upie. Przy okazji wypróbowaliśmy dwie zimowo-wiosenne i wegetariańskie propozycje z menu:

Czekając na zamówienie

– Zupa krem z pietruszki – bardzo fajny pomysł na mono-krem warzywny. Podany z rzeżuchą, świeżo zmielonym pieprzem i grzankami. Co prawda grzanki smakowały (i wyglądały) bardziej jak zleżałe, niż przypieczone i pewnie ja podałabym je z oliwą… Tak przy okazji – pietruszka (zarówno korzeń, jak i natka) mają dużo folianów – nie tylko dla kobiet ciężarnych;) Zupę, poza pietruszką, można zmiksować z ziemniakami, czosnkiem, cebulą i oliwą z oliwek.

Krem z pietruszki z rzeżuchą i grzankami

– Hummus – podany z sałatką z mieszaniny sałat, pomidorkami koktajlowymi i czarnymi oliwkami, z ziołami i oliwą oraz z razowcem. Kompozycja bardzo ładna i odżywcza, jednak hummus nie przypadł nam do smaku – był mało sezamowy i bez wyrazu…

Hummus, sałatka i razowe

– Herbata jaśminowa

Herbata jaśminowa

– Kawa latte – z serduszkiem dla eM.;)

Latte z sercem

Autostradowe jedzenie

Przejechaliśmy około 3 000 kilometrów, głównie autostradami. W Indianie, Ohio, Pensylwanii, Nowym Jorku, New Jersey, Delaware i Maryland. Bardzo podoba mi się amerykański system znaków informujących o miejscach, gdzie można odpocząć od długiej i żmudnej jazdy… oraz oczywiście coś zjeść;)

Nudyyy...

Food Area albo ogólnie Service Plaza oznakowane są niebieskimi tablicami informacyjnymi. Zawsze przed takim miejscem jest kilka tablic i ustawione są najczęściej w odległości 2, 1 i 0,5 mili przed. Często jest napisane, w który zjazd albo za ile mil trzeba skręcać. Food Area czasami są tuż przy autostradzie, czasami jednak trzeba wyjechać kawałek za nią, a nawet za bramki płatnicze. Spotykaliśmy też informacje, że kolejny Service Plaza będzie dopiero za 35, 50 czy 100 mil. Na tablicy poza notką o odległości czy numerze zjazdu są też logotypy restauracji, barów, kawiarni, które oferują tam swoje usługi. Najczęściej są to oczywiście typowe sieciowe fast-foody z hamburgerami, hot-dogami, kanapkami, pizzami, słodkimi bułkami czy kawą. Cena jest taka sama, jak w tego typu restauracjach zlokalizowanych w miastach.

Food Area

Pomijając, że oferty Food Area są śmieciowe, podziwiam Amerykanów za idealne ich oznakowanie. Nie da się umrzeć z głodu na autostradzie w Stanach;)

Prawdziwe amerykańskie śniadanie – NYC (26 stycznia 2013)

Prawdziwe amerykańskie śniadanie, z prawdziwymi Amerykanami z Brooklynu. Do Station Cafe trafiliśmy przez przypadek, bo niechcący wsiedliśmy do metra w drugą stronę, niż zamierzaliśmy jechać. Na szczęście!

– Sok pomarańczowy – jako pierwszy, zamiast klasycznej wody z kranu z lodem;) Z kartonu, ale z cząstkami pomarańczy.

– Kawa i kawa latte – kawa była zaraz po soku, ta zwykła z dodatkowym cukrem i śmietanką była z dolewkami („More coffee, Sweetie?”)

Latte i sok pomarańczowy

– Sok pomarańczowy świeżo wyciskany – kolejny bardzo miły gratis

Sok pomarańczowy świeżo wyciskany

– Omlet jajeczny z warzywami (papryką zieloną i czerwoną, grzybami) i ziemniakami smażonymi z cebulą i oregano – pierwszy raz jadłam ziemniaki na śniadanie – bardzo ciekawe przeżycie;) A omlet smażony był na patelni/ płycie grzewczej, na której wcześniej smażony był bekon, więc miał jego posmak. Omlet z dodatkami, to bardzo dobre danie śniadaniowe. Uwielbiam tę jego wersję warzywną!

Omlet warzywny i ziemniaki smażone z cebulą

– Omlet jajeczny z bekonem i wołowiną, z plackami ziemniaczanymi – placki złociste i chrupiące od smażenia w bardzo dużej ilości tłuszczu i niestety bardzo tym tłuszczem nasiąknęły… Omlet konkretny!

Omlet z bekonem i placki ziemniaczane

– Tosty z chleba tostowego z mąki pełnoziarnistej (taaa, jasneee), ze słoną margaryną i dżemem winogronowym. Trójkąty na deser po śniadaniu;)

Tosty ze słoną margaryną i dżemem winogronowym