Chicago, Illinois (17 stycznia 2013)

Spacer po Chicago zaczął się z samego rana.

Chicago

Chicago z jeziora Michigan

Trafiliśmy na parę ciekawostek kulinarnych;)

The International Culinary School

Szkoła gotowania

To mnie przeraża…

Sausage Pancake

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

A to ciekawe!

Mc Donald's noodles & comapany

I obiad w miejscu jakich wiele. Woda z lodem za darmo – kranówa, ale można pić, ile się chce;) Na obiad gęsta zupa pomidorowa z papryką i drobnymi kluskami a’la ryż z dodatkiem krakersów – bardzo mała porcja, biały ryż z koperkiem ze spinach pie (w cieście francuskim, szpinak o dziwo wymieszany tylko z serem żółtym, bez śmietany i z dużą ilością cebuli) – duża porcja oraz chilli burger bomb (czy burger chilli bomb), który okazał się być mieszanką hamburgerowego kotleta z chilli con carne, a całość podana na karbowanych plasterkach ziemniaka, zapieczona z serem żółtym – porcja średnio ostra z papryczkami jalapeno. Ogromna! Do rachunku doliczony oddzielnie podatek, więc cena nieco większa, niż wynikałoby z karty. Dobrze o tym pamiętać, bo można się zdziwić. Najedzeni!

Expub

Reklamy

Numero Uno (9 września 2012)

Nasz kolejny raz w Numero Uno – za eM. chodziła pizza z jalapeno… Tym razem pogoda sprzyjała ogrodowemu biesiadowaniu. Fajnie, że mają stojaki na rowery, a ogród jest oddzielony od drogi drzewami i słomkowym przepierzeniem (które niestety nie wycisza samochodów). Z kuchni dolatują zapachy pieczonej pizzy i włoskiego jedzenia, więc dla mnie „żyć, nie umierać”!

– Pizza Piccante alla Diavola – spianata calabrese (salami z Kalabrii), jalapenos, habaneros, papryka – dla mnie zbyt ostra, no i salami, więc odpada, ale eM. się zajada i zajada, więc pewnie znowu wrócimy na tę ostrą, jak diabli pizzę;) Mają fantastyczne ciasto!

– Sałatka Roquett – rukola, parmezan, gruszka, pomidorki cherry, vinaigrette – kurcze – totalnie się zawiodłam:( Nie dość, że mało (tylko 3 plasterki – TAK – 3 plasterki gruszki) i na małym ukruszonym talerzyku, to jeszcze strasznie octowe, bez smaku oliwy i przypraw… Totalnie zmieniłabym wykonanie tej sałatki…

 

Miejsce jest bardzo sympatyczne, domowe (ktoś zrobił restaurację w swoim domu), włoskie. I kelner ma poczucie humoru;) (Na jego żart, że nie bardzo można modyfikować składniki pizzy, bo są mrożone, klienci obok bardzo zbledli). Parking nieco oddalony od wejścia może być plusem, bo nikt nie smrodzi (podjeżdżając pod samą werandę).

Poza tą wpadką z sałatką (mam nadzieję, że jednorazową), denerwuje mnie, że w menu nie mają wymienionych napojów (mimo to kelner wylicza je z pamięci) i nie mają kawy! Myślę, że to przejściowa sytuacja… Ostateczna ocena: 3,5/4 z nadzieją na poprawę (bo pizza jest taka fajna!).

Ps. Jeszcze nie działa ich www :/