Spacer nad Wisłą (17 maja 2013)

Tamten piękny piątkowy wieczór warto było spędzić nad Wisłą…

Zaczęło się w Om Nom Nom – Cuda na patyku, które poza nazwą ma już chyba innych właścicieli, ale patykowe rozkosze zostały. Poza lodami na patyku są też ciastka na patyku, ciasta na patyku, bloki płatków na patyku czy pianki marshmallow na patyku. Na górze ciągle prosecco z kija i lunchowe menu.

– Lody w polewach – czekoladowe w polewie pistacjowej z orzechami i miętowe w polewie truskawkowej. Miętowe były lepsze, niż myślałam.

Lody miętowe w polewie o smaku truskawkowym

– Sałatka z arbuza, fety i mięty – rewelacyjnie odświeżająca i idealna na upały! Na garden party jak znalazł! Cudownie prosta!

Sałatka z arbuza, fety i mięty

– Kanapka z hummusem z pieczoną papryką i rukolą – chrupiąca! A połączenie cieciorki z pieczoną papryką w hummusie wyszło mu na dobre.

Kanapka z hummusem z pieczoną papryką i rukolą

 

Dalej, już nad Wisłą, w barce kroWARZYWA były tłumy, a my wzięliśmy tylko napoje na wynos. W barce można zjeść też oczywiście znane z Chmielnej wegeburgery.

kroWARZYWA też na Wisłą

 

Potem ruszyliśmy w stronę Tematu Rzeka. Chcieliśmy zobaczyć czy już otwarte i jak sprawuje się plaża.

W stronę Tematu Rzeka

Temat Rzeka z mostu

Temat Rzeka

Na plaży ludzi było mnóstwo, mimo bardzo natarczywych komarów i meszek, niestety sam Temat, jakby nieczynny i nic nieoferujący… Myślę, że teraz jest już na pewno otwarty:)

 

Ponieważ na spacerze zdążyliśmy zgłodnieć, wstąpiliśmy do zaparkowanego w pobliżu Meet Meat. Obsługują dwaj Panowie, którzy są najlepszą reklamą swoich burgerów;) Poza tym w ofercie jest ogromny talerz prawdziwych frytek z majonezem i ketchupem.

Samochód Meet Meat

Meet Meat

– Klasyczny burger i Bbq burger – oba ogromne (200g wołowego kotleta), z dodatkami świeżych warzyw (kapusta pekińska, pomidor, ogórek, czerwona cebula) oraz niestety kupnymi sosami (ketchup, musztarda, bbq), w Bbq burgerze dodatkowo był bekon. Całość była tak ogromna, że trudno było mi ogarnąć tę bułę i niestety nieco się usmarowałam;) Sytuację pogarszał fakt spodniej, bardzo cienkiej warstwy bułki. Szybko rozmiękła przez jeden z sosów oraz soki z mięsa, więc rozpadała się – nie dało się normalnie trzymać bułki. Niemniej jednak kotlet był bardzo smaczny i soczysty.

Ogromne hambuksy z Meet Meat

 

W drodze powrotnej wstąpiliśmy do Sto900 na kolejne zaspokojenie pragnienia. Niestety tylko napojów potrzebowaliśmy, a menu było jak zwykle przebojowe – szparagi, truskawki… Czego więcej trzeba w wiosenny ciepły wieczór?

Wieszak na kieliszki w Sto900– Fritz-limo w dwóch smakach – zimne (z lodówki i z lodem), gazowane i duże. Dla mnie nazbyt słodkie, żeby faktycznie zaspokoić pragnienie…

Fritz limo

Pasty/ dipy warzywne [Vegetable paste/dips]

Mieliśmy ochotę na pastę warzywną, a że nie mogliśmy zdecydować się na jedną, zrobiliśmy trzy… Z cieciorki i sezamu (hummus), z bakłażana na ostro i pieczonej papryki z kukurydzą.

Pierwszym zabiegiem było pokrojenie bakłażana w długie, niezbyt cienkie, ale i niezbyt grube plastry, posolenie ich i odstawienie na talerzu na około 15-20 minut. Krople soku, który się pojawił, odsączyliśmy papierowymi ręcznikami. Warto się go pozbyć, ponieważ to on jest winowajcą bakłażanowej goryczki. Odsączone plastry smażyliśmy bez dodatku tłuszczu na grillowej patelni.

Bakłażany na patelni grillowej

Kiedy z posolonych plastrów bakłażana wydobywał się sok, pokroiliśmy papryki, ułożyliśmy je skórką do góry na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, a w wolnych miejscach rozrzuciliśmy ząbki czosnku w łupinkach i ćwiartki cebuli. Piekarnik ustawiliśmy na górne podpiekanie i co jakiś czas patrzyliśmy czy zmieniły kolor i odpowiednio się podpiekły – dzięki temu pieczenio-spaleniu skórka łatwo odeszła, a czosnek i cebula nabrały delikatności i odpowiedniej słodkości.

Papryka i czosnek upieczone

W czasie pieczenia i grillowania pracowaliśmy dalej

Klasyczny hummus z cieciorki (z powodu szybkiej decyzji i braku czasu na moczenie oraz gotowanie, użyliśmy tej z puszki, ale dobrze ją wypłukaliśmy) z sezamem (prażonym na suchej patelni) i kilkoma kroplami oleju sezamowego, z oliwą, sokiem z cytryny i czosnkiem. Wszystkie składniki dobrze zmiksowaliśmy i gotowe. Do hummusu warto użyć tahiny, czyli pasty sezamowej, jednak ponieważ nie można jej kupić w zwykłym markecie, dlatego użyliśmy całych ziaren sezamu. Prażenie wydobyło z nich aromat. Trzeba uważać, bo jak zbytnio się podsmażą mogą stać się gorzkie i zepsuć smak całego hummusu. Ilość sezamu/ tahiny, soku z cytryny i czosnku zależy od osobistych preferencji smakowych, dlatego warto ciągle próbować i dodawać brakującego smaku;)

Cieciorka + sezam + czosnek + sok z cytryny + oliwa = hummus

Hummus

Później była kolej na pastę z grillowanego bakłażana, jogurtu greckiego i w ramach kulinarnych wariacji – z dodatkiem papryczki chipotle z zalewy. I znowu miksowanie. Pasta była ostra;) W czasie, gdy czekała na zjedzenie zmieniła swoją konsystencję na lekko ściętą, jakby była z dodatkiem żelatyny.

Grillowany bez tłuszczu bakłażan

Pasta z bakłażana

W końcu papryki mocno się przyrumieniły, więc przyszła kolej na pastę z pieczonych papryk, czosnku i cebuli. Z dodatkiem całych ziaren kukurydzy, dodanych już po miksowaniu (niestety też z puszki, ale też dobrze je wypłukaliśmy). Pasta ta miała najmniej stałą konsystencję i była lekko słodkawa.

Dzięki trzem różnym pastom, mieliśmy trzy różne smaki, trzy główne warzywa i spędziliśmy trzy razy więcej czasu w kuchni, ale też mieliśmy trzy razy bardziej urozmaiconą kolację i więcej doznań kulinarnych!

Pasty zjedliśmy z rukolą

Zjedliśmy je na kolację z pełnoziarnistymi bułkami pokrojonymi w małe kanapeczki, z rukolą i polane odrobiną octu balsamicznego. Jednak pasty to świetna propozycja na małe, niezobowiązujące przyjęcie lub spotkanie z przyjaciółmi. Do małych kromek pełnoziarnistej bagietki, krążków z pumpernikla czy warzyw pokrojonych w słupki (marchew, pietruszka, papryka, seler naciowy).

Tu chyba hummus

 

Hummus z cieciorki [Hummus]:

Cieciorka + sezam + oliwa + sok z cytryny + czosnek = hummus

  • puszka cieciorki [1 glass of chickpeas]
  • 2 łyżki prażonego sezamu [2 tablespoons of sesame]
  • 1 łyżka soku z cytryny [1 tablespoon of lemon juice]
  • pół ząbka czosnku [half a clove of garlic]
  • 1-2 łyżki oliwy z oliwek [1-2 tablespoons of olive oil]

Hummus [Hummus] = 493 kcal = 15g BIAŁKA [protein] + 34g TŁUSZCZU [fat] + 34g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 2g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

 

Pasta z bakłażana na ostro [Spicy eggplant paste]:

Bakłażan + chipotle + jogurt grecki + sól = ostra pasta z bakłażana

  • grillowany bakłażan [grilled eggplant]
  • 2 łyżki jogurtu greckiego [2 tablespoons of Greek yogurt]
  • 1 papryczka chipotle z zalewy [1 pickle chipotle]
  • sól [salt]

Pasta z bakłażana [Eggplant paste] = 99 kcal = 4g BIAŁKA [protein] + 4g TŁUSZCZU [fat] + 17g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 6g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

 

Pasta z papryki z kukurydzą [Paprika paste with corn]:

Papryka + czosnek + cebula + jogurt grecki + kukurydza = slodkawa pasta z pieczonej papryki

  • 2 czerwone pieczone papryki [2 baked red paprika]
  • 4 ząbki czosnku (pieczone) [4 cloves of baked garlic]
  • 1 mała cebula (pieczona) [1 small baked onion]
  • 1 łyżka jogurtu greckiego [1 tablespoon of Greek yogurt]
  • 1 mała puszka kukurydzy [half a glass of corn]

Pasta z papryki z kukurydzą [Paprika paste with corn] = 256 kcal = 10,2g BIAŁKA [protein] + 5,2g TŁUSZCZU [fat] + 55,4g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 13,2g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

 

Najwięcej kalorii, białka i tłuszczu ma hummus (jest więc najbardziej odżywczy), najmniej – pasta z bakłażana. Natomiast najwięcej błonnika ma pasta z papryki.

Marrakesh Cafe (5 maja 2013)

Marrakesh Cafe to miejsce dla osób, które chcą zjeść coś wegańskiego, bezglutenowego lub bezmlecznego.

Marrakesh w Jerozolimskich

Marrakesh i jego kolory

Są tu oferowane śniadanie, lunche, kanapki, desery oraz herbaty, kawy, soki, napoje zimne, koktajle (a’la smoothie), shake’i, alkohole i szisza. Można zamówić danie z karty lub wybrać co się tylko chce z baru i zapłacić za ilość gramów na talerzu. Wystrój jest cudownie kolorowy, a miejsca do siedzenia bardzo dużo.

Shisha

Stoliki małe

Stoliki obiadowe

– Talerz na wagę – pamiętam, że eM. żałował, że zapomniał nałożyć sobie oliwek;) Pamiętał natomiast o falafelu, faszerowanych liściach winogron, mini-picie/ bułeczkach z wypełnionym środkiem, hummusie, burakach z białą fasolą, zielonym placku z warzywami i sosem pomidorowym.

Co wybrać, co zważyć?

Na wagę

Falafel i faszerowane liście winogron

Falafel i fasolka w sosie pomidorowym

– Lafa – falafel, hummus, świeże warzywa (ogórek, pomidor, kapusta z marchewką), sosy zawinięte w pitę. Porcja przeszła moje najśmielsze oczekiwania – była ogromna! Mimo, że pita była zapieczona, to środek był zimnawy. Jednak wcale, a wcale mi to nie przeszkodziło w rozkoszowaniu się daniem. Było pyszne, bardzo pyszne, nawet w takiej temperaturze:)

Lafa

Ogromna porcja lafy

– Herbata biała z płatkami róży – delikatna i aromatyczna (ale nie sztucznie!)

Herbata biała z płatkami róży

Duży kubek herbaty (a nie jak gdzie indziej filiżanka)

– Cola – skład nie bardzo mnie do niej przekonał;)

Cola, nie cola

Afri Cola White - skład

– Ciasto daktylowe – upieczone przez wieloletnią wegankę. Bezbłędne, super pyszne, rewelacyjnie naturalne (cukrem były tu daktyle)!

Ciasto daktylowe

Daktyle zamiast cukru w cieście

Atmosfera miejsca jest wakacyjna, a Kelnerki bardzo miłe, empatyczne i po prostu do rany przyłóż:)

Marrakesh - wrócimy tu

Klubokawiarnia Chłodna (26 lutego 2013)

Na Chłodnej tym razem z okazji Śmiesznych Kobiet w Stand-upie. Przy okazji wypróbowaliśmy dwie zimowo-wiosenne i wegetariańskie propozycje z menu:

Czekając na zamówienie

– Zupa krem z pietruszki – bardzo fajny pomysł na mono-krem warzywny. Podany z rzeżuchą, świeżo zmielonym pieprzem i grzankami. Co prawda grzanki smakowały (i wyglądały) bardziej jak zleżałe, niż przypieczone i pewnie ja podałabym je z oliwą… Tak przy okazji – pietruszka (zarówno korzeń, jak i natka) mają dużo folianów – nie tylko dla kobiet ciężarnych;) Zupę, poza pietruszką, można zmiksować z ziemniakami, czosnkiem, cebulą i oliwą z oliwek.

Krem z pietruszki z rzeżuchą i grzankami

– Hummus – podany z sałatką z mieszaniny sałat, pomidorkami koktajlowymi i czarnymi oliwkami, z ziołami i oliwą oraz z razowcem. Kompozycja bardzo ładna i odżywcza, jednak hummus nie przypadł nam do smaku – był mało sezamowy i bez wyrazu…

Hummus, sałatka i razowe

– Herbata jaśminowa

Herbata jaśminowa

– Kawa latte – z serduszkiem dla eM.;)

Latte z sercem

Greenmarket i Whole Foods na Union Square – NYC (23 stycznia 2013)

Greenmarket, czyli targ ze zdrową żywnością pod gołym niebem. Działa bez względu na sezon, ale w wybrane dni tygodnia (nam trafiła się środa). Przyszliśmy już po zmroku, ale na szczęście udało nam się trafić na otwarte stoiska (z owocami, głównie jabłkami, chlebem, napojami):

– Cider na ciepło – gorący kompot z jabłek, idealny na ziąb i po całym dniu zwiedzania! Nieco zbyt słodki jak dla mnie, ale naprawdę był super:)

Greenmarket i cider na ciepło

Dalsze kroki również bardzo eko – Whole Foods, czyli market i fast-food z jedzeniem na kilogramy (a raczej funty). Wybór sałatek warzywnych i owocowych (też samodzielnych składników sałatek), dań ciepłych czy zup jest bardzo duży (3 podwójne długie lady). Wegetariańskie i nie, indyjskie i włoskie (oraz inne), na miejscu i na wynos. Weź opakowanie (dostępne są różne rozmiary), zapakuj ulubioną mieszankę, zapłać przy kasie wg masy, a potem zjedź w restauracji nad sklepem lub w domu.

Bar sałatkowy w Whole Foods

Bar sałatkowy w Whole Foods cd.

cie

My skierowaliśmy się na pierwsze piętro i udało nam się szybko znaleźć miejsce. Bo mimo, że powierzchnia konsumpcyjna jest duża, to miłośników zdrowego jedzenia jest mnóstwo! Cały Whole Foods, zarówno sklep, jak i fast-food, jest wypchany ludźmi, co wiąże się również z maxi kolejkami do kas (ale rozwiązanie przy kasach jest tak fantastyczne, że stoi się tylko chwilę) i brakiem pustych stolików. Na pierwszym piętrze jest również typowe stoisko z kawą.

Do kas w Whole Foods

DSCF1086

Nasz zestaw był głównie indyjski:

– Samosy, cieciorka w sosie pomidorowym, szpinak z kostkami sera (paneera), kotlet warzywny, hummus i sałatka dla wypełnienia. Samosy i cieciorka były bardzo pikantne – nigdy nie spotkałam tak mocno przyprawionych w Polsce. Reszta była łagodniejsza. Całość oceniam na 4/5.

DSCF1087

Rozwiązania recyklingowe cieszyły oko – plastikowe sztućce, kompost, w tym serwetki i kartonowe pudełka, puszki czy plastikowe butelki wszystko do innego kosza.

Lubię eko-bycie

Bardzo fajne miejsce!!! Z widokiem na Union Square, Empire State i Chrysler Building.

DSCF1090

Ambulatorium (17 listopada 2012)

Ambulatorium to kulinarny projekt jednodniowy PG13. Stworzony przez 13 osób (plus osoby zaproszone) w siedzibie byłego, autentycznego ambulatorium. Autorski wystrój i samodzielnie (prawie) przygotowane jedzenie! Prosto i od serca. Design w służbie zdrowia – czego chcieć więcej?;)

– Domowy chleb z hummusem – do wyboru klasyczny, libański, z kolendrą i cytryną lub suszonymi pomidorami. Kanapki ze zjeżdzalni. Można się zajadać:)

– Zupa krem ze strzykawki – z pora, brokuła, dyni lub marchwi albo mieszanka wg upodobań. Ze śmietaną albo sosem serowym. Z grzankami, miętą lub bazylią. Rozgrzała nas tak, że musieliśmy się rozebrać;) Pacjenci na takiej zupie szybko zdrowieją!

– Ciacha, ciasteczka, babeczki – z czekoladą, cynamonem, migdałami, żurawiną… Dla Pacjenta z Niskim Poziomem Cukru we Krwi;)

– Rzeżucha – rosła prosto na stołach – uwielbiam rzeżuchę i mam tak od dzieciństwa.

– Napoje – świeża mięta, naturalny sok jabłkowy Sam Sad, kawa, piwo.

O soku coś więcej – produkuje go mała rodzinna wytwórnia z Podlasia (1999 r.). Od sadzonki do soku, czyli własne jabłka i własna wyciskarnia. Bez klarowania, koncentrowania, słodzenia i rozwadniania – tylko lekka pasteryzacja. Sok jest naturalnie pyszny! A dzięki specjalnemu kranikowi, który uniemożliwia dostanie się powietrza do środa, sok jest świeży bardzo długo. Warto go wstrząsnąć przed wlaniem do szklanki, ponieważ sok jest naturalnie mętny. Przy zakupie 3 kartonów (1 karton = 5 litrów = 25pln) – dowóz na terenie Warszawy i okolic gratis. Kontakt: sokisamsad@gmail.com

Dziękujemy Łukaszowi za zaproszenie! Łukasz jesteś wielki!

Gemo (6 października 2012)

Gemo to restauracja gruzińska na terenie praskiej Soho Factory. Z minimalistycznym wystrojem i możliwością organizowania tam przyjęć. Duża awangardowa przestrzeń ze spokojną muzyką skrzypiec (akurat na klasykę trafiliśmy i było to bardzo w naszym nastroju):

– Hummus (czyli pasta z ciecierzycy i sezamu pod różną postacią – pasty, oleju, nasion sezamu w całości) – polany oliwą, posypany czarnym sezamem, podany z płatami cienkiego jak papier prostokątnego placka pszennego – słonawy, jakby z małą ilością sezamu, gęsty jak budyń. Placki same w sobie bez smaku, podpiekane, ale podane zimne. Fajnie cieniutkie.

– Bakłażan zawijany z pastą z orzechów, posypany pestkami granatów – małe zawiniątka na dwa gryzy. Bez wyraźnego smaku przypraw gruzińskich. Takie trochę nieboraki…

– Pielmieni z mięsem cielęcym – bardzo domowe:) Szkoda, że kwaśna śmietana to jedyny do nich dodatek. Ale dobrze, że została podana, bo łagodziła nieco ich pieprzny smak.

– Carpacio z buraka – cieniutkie plasterki świeżego buraka polane dressigiem (burak zmiksowany ze śmietaną?), podane na różnych sałatach, posypane serem. Re-we-la-cja! Po prostu super!

– Sernik z sosem jeżynowym – twardy, na spodzie z ciasta. Sos idealnie kwaskowaty – przełamuje nijakość sernika.

– Herbata zimowa – czarna herbata z całą masą goździków, z kawałkiem imbiru i cząstkami pomarańczy. Bardzo, bardzo dobra, dzięki goździkom. Mogłaby być podana z miodem.

Pani Kelnerka była bardzo sympatyczna, uśmiechnięta i miła (w ogóle cała obsługa była bardzo miła), ale lekko nierozgarnięta… Wszystkie dania wzięliśmy „na spółkę”, ale tylko do przystawek dostaliśmy dodatkowe talerze – zabrane, a potem nie przyniesione. Dobrze, że dostaliśmy osobne sztućce;) (chociaż nawet nie, bo do deseru tylko jeden widelczyk…)