Klasyczna pasta z awokado [Classical paste with avocado]

Guacamole na kanapkę zamiast masła? Tak! Ten wyjątkowy smak wzbogaci niejedną kanapkę! Ponadto awokado ma w sobie nienasycone kwasy tłuszczowe, czyli korzystny dla zdrowia tłuszcz. Co więcej jeden owoc (tak, tak – awokado jest owocem) dostarczy, aż 7g błonnika oraz kwas foliowy i większość witamin z grupy B, czyli B1, B2, niacynę i B6, a także witaminę E i nawet C, ponadto potas, magnez i miedź – wszystko w ilości, dzięki której można nazwać awokado dobrym ich źródłem;) Warto pamiętać, że awokado, jako źródło tłuszczu, jest owocem bardzo kalorycznym.

Awokado

Miąższ z dojrzałego awokado można przygotować na dwa sposoby:

  1. albo przeciąć owoc na pół, wyjąć pestkę i wydrążyć go łyżeczką ze skórki
  2. albo po wyjęciu pestki, obrać owoc ze skórki i pokroić (lepiej obrać po wyjęciu pestki, bo obranie awokado przed przecięciem i wyjęciem pestki grozi skaleczeniem – awokado wyślizguje się z rąk perfekcyjnie).

Potem wystarczy rozetrzeć miąższ widelcem (lub zmiksować go) z rozgniecionym czosnkiem, oliwą z oliwek i sokiem z cytryny (dzięki cytrynie pasta nie ściemnieje). Et voila! Guacamole, czyli klasyczna pasta z awokado, albo w tym przypadku – warzywne masło – gotowe;)

Tym razem guacamole na kanapkach zjadłam z camembertem i pestkami granata. Myślę, że opcja z łososiem wędzonym, pomidorkami koktajlowymi i koperkiem też by przeszła. Albo z pieczoną w pieprzu piersią z indyka z paskami kolorowej papryki i świeżą kolendrą. Albo startym żółtym serem wymieszanym ze startą młodą marchewką z tabasco i suszoną słodką papryką. Albo sałatką z rzodkiewki, cykorii i świeżej natki pietruszki z gęstym jogurtem naturalnym… Opcji jest sporo i w zasadzie każda dobra;)

Pasta z awokado na kanapkach

Z camembertem i granatem

Zrób pastę z awokado dla 2 osób [Make paste with avocado for 2]:

Awokado + czosnek i sok z cytryny + oliwa

  • 1 awokado [1 avocado]
  • 1 łyżka oliwy z oliwek [1 tablespoon of olive oil]
  • 1 mały ząbek czosnku [1 small clove of garlic]
  • 2 łyżeczki soku z cytryny [2 teaspoons of lemon juice]

Pasta dla dwóch osób [Paste for 2 person] = 415 kcal = 4g BIAŁKA [protein] + 41g TŁUSZCZU [fat] + 15g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 7g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

The Mexican (21 października 2012)

Oszukaliśmy się nieco… Chcieliśmy zjeść w fajnej łódźkiej restauracji, a trafiliśmy na restaurację, którą znamy z Warszawy – The Mexican. Brama, ogórek, wystrój, rodzinne przyjęcia – w Wawie jest tak samo! Ale lampy z recyklingu bardziej wtapiają się w designerski klimat Łodzi;)

Mimo tej wpadki, dzięki rozgrzewająco-pikantnej kuchni meksykańskiej, poczuliśmy jesień od środka:

– Czekadełko – solone nachos z pomidorową salsą – salsa nieco wodnista, na szczęście łagodna, smakowała bardzo naturalnie. Nachosy wolę naturalne.

– Fajita grande łagodna – kawałki marynowanej polędwicy drobiowej smażone z boczkiem, cebulą, kolorową papryką, zapiekane z serem, podawane na gorącej patelni z trzema sosami i pszennymi tortillami – drób był wyśmienity, boczku nie poczułam, a ser bardzo przyjemnie się ciągnął. Salsa była tą samą, którą dostaliśmy w czekadełku, śmietana była jak należy, a guacamole wstrętne… Tortille ciepłe. Całość patelni intensywnie smakowała podsmażaniem/ podpiekaniem – jesień!

Dostaliśmy też instrukcję, że prawidłowo jedzona fajita – farsz zawinięty w tortillę, jak naleśnik – to tylko rękami;) Dobrze, że siedzieliśmy blisko kranu;)

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Myśleliśmy, że fajity będzie więcej, a ponieważ szybko zniknęła z patelni (5 tortilli na 2 osoby, czyli po równo 3 na większego i 2 na mniejszego), to domówiliśmy zupki:

– Sopa de pan-ajo – zupa chlebowo-czosnkowa z grzanką – grzanka okazała się być jajem sadzonym i pomysł bardzo mi przypadł do gustu. Jedyne na co mogę narzekać to we-ge-ta, którą to jajo posypano!!! Bleah… Sama zupa była gęsta i dobrze roztarta. Faktycznie smakowała chlebem (i mąką), a pod koniec tak bardzo czosnkiem, że czułam go wszystkimi zmysłami. Ta ilość czosnku leżała mi na żołądku aż do Warszawy…

– Estofado – pikantna meksykańska zupa gulaszowo-paprykowa – faktycznie pikantna, eM. się spodobała i był bardziej zadowolony ze swojego wyboru, niż ja ze swojego (znowu?).

– Margarita bezalkoholowa truskawkowa i grapefruitowa – ogromny kielich lodu, wody, syropu i cząstek owoców z obwódką cukru. Grapefruitowa była o niebo smaczniejsza od truskawkowej! Gorzko-grapefruitowa i orzeźwiająca. A truskawkowa była tak nachalnie sztuczna i słodka, że mam uraz:/

 A na koniec księga wniosków i zażaleń. Gdyby margarita była z alkoholem byłyby pewnie wrażenia;)

Tak pół na pół… Muchas gracias!

Parapetówa na Żoliborzu (29 września 2012)

Spotkania z dobrym jedzeniem i piciem różnią się od spotkań z chipsami i colą. Te pierwsze obfitują w wyjątkowych ludzi, a te drugie są dla samotników kanapowych, czyli spotkaniami być nie muszą;)

Parapetówa u Agnieszki i Michała była bardzo smaczna! A o reszcie atrakcji musiałabym założyć kolejnego bloga…

Agnieszka zdradziła, że wszystko co znalazło się na bufecie przygotował Michał:

– sałatka z sałaty, pomidorów i oliwek

– sałatka z gotowanego brokuła, kukurydzy i sezamu

– sałatka z kukurydzy, pestek słonecznika i rukoli

– sałatka z surowej marchwi, natki pietruszki i nasion kolendry (oliwa, sól, pieprz)

– sałatka z pomidorów i ogórków z natką pietruszki

– sałatka jeszcze jedna z papryki, ale bałam się, że ostra i nie próbowałam (Michale co to było za cudo?!)

– roladki z ciasta francuskiego ze szpinakiem (Agnieszka dodałaby śmietanę lub ser do szpinaku)

– łosoś marynowany z kaparami

– deska serów – pleśniowe, żółte, kozie (Agnieszko, jeszcze raz proszę o nazwę lub polski odpowiednik tego pysznego sera z ciemną skórką!!!)

– guacamole z czosnkiem i sokiem z cytryny

– oliwki marynowane czarne i zielone

– minikukurydza marynowana

– czosnek w ziołowej marynacie

– ogórki kiszone z plastrami białej cebuli

– masło czosnkowe

– pieczywa do wyboru do koloru

– winogrona, orzechy, migdały, rodzynki

– wino oraz wyjątkowa śliwkówka prosto od serca, prosto od sąsiada itp… itd…

Agnieszko i Michale – dziękujemy!