Ciepło Zimno (18 kwietnia 2013)

Bistro-bar Ciepło Zimno oferuje kuchnię domową, ale w mniej tradycyjnej formie. I od razu wiadomo, co serwuje – dania na ciepło i zimno, na mały i duży głód, dla małego i dużego brzucha:

Ciepło Zimno na Natolinie

Ciepło Zimno Domowo

– Zupa mięsna z soczewicą – z pomidorami. Ostra. Syta.

Zupa mięsna z soczewicą

– Zupa krem z kalafiora i pora – podana z grzankami. Kalafior zagęszczony ziemniakami, z lekko wyczuwalnym porem. Bardzo smaczny krem.

Zupa krem z kalafiora i pora

– Gruszka w zalewie słodko-kwaśnej faszerowana serem pleśniowym – podana z sałatką warzywną z sałat i pomidorków koktajlowych z sosem vinaigrette. Gruszka na zimno. Bardzo fajna przystawka, a nawet mały lunch.

Gruszka z serem pleśniowym

– Pielmienie – z mięsem i kwaśną śmietaną. Malutkie, na jeden raz. Delikatne, na jeden ząb. Szkoda, że bez warzyw.

Pielmieni z mięsem i śmietaną

– Fresh Lemon Mint – herbata-mieszanka werbeny cytrusowej, eukaliptusa, miłorzębu, mięty, tulsi, białej czekolady, płatków róży, lukrecji z aromatem cytryny i mięty. Lubię takie wynalazki.

Herbata Fresh Lemon Mint

Herbata w Ciepło Zimno

Reklamy

Basilia (5 marca 2013)

Włoską Basilię uwielbiamy za wspaniałą – cienką i chrupiącą – pizzę z pieca opalanego drewnem oraz pyszne włoskie pierożki i makarony.

Pizza e pasta siciliana - Basilia

Ubolewamy jednak nad ciągłym brakiem miejsc, co wiąże się z koniecznością dokonania rezerwacji – odpadają więc spontaniczne włoskie wieczory.

Lampy z butelkami

Pizza e pasta siciliana - Basilia

W Basili jest zawsze bardzo przytulnie, a ja bardzo lubię jeden stolik (w kąciku na górze), skąd można obserwować Pana Pizzera i zamieszanie wokół pieca…

Pizzą się rzuca

– Bruschetta di sarde – grzanki z sardynkami, zapiekane w piecu z mozarellą, oliwkami i kaparami. Tłuste i treściwe. Zawsze mam to samo przeświadczenie, że będą zbyt słone, ale zawsze są super! Zastanawiam się też, jakby smakowały bez sera, z oliwą…

Grzanki z sardynkami

– Tagliatelle piccanti con gamberetti – makaron z krewetkami, oliwkami i roszponką w sosie maślano-czosnkowym z chilli. Nie był tak pikantny jak sądziłam, uff;) A czosnek w plasterkach i tylko lekko podduszony na maśle był bom-bo-wy! Porcja po przystawce i przed planowanym deserem – zbyt duża niestety…

Makaron z krewetkami, roszponką i oliwkami

– Pizza pół na pół – basilico/ siracusa – mozarella, świeże pomidory i świeże liście bazylii już na upieczoną pizzę (bez sosu pomidorowego)/ sos pomidorowy, gorgonzola, salami peperoni, cebula i tabasco. Ostra na tyle, że eM. nie czuł ostrości mojego makaronu;) A świeże liście bazylii na bardzo prostej pizzy (tylko ser i świeże pomidory), to coś co mogłabym polecić każdemu!

Pizza pół na pół

– Pera ripiena con crema di mascarpone – krem z mascarpone z migdałami podany w gruszce, z sosem malinowym i czekoladowym. Gruszka gotowana w winie. Czemu tego deseru nie podają wszędzie tak chętnie, jak tiramisu???? Takie proste, a jakie efektowne!

Deser z gruszką i mascarpone

Vege brunch (25 listopada 2012)

Ten odbył się w kawiarni Fawory reklamującej się takim rozkładem dnia: kawa prasa śniadanie aktywność lunch spotkanie dyskusja kawa koncert wystawa alkohol.

Vege, bo jedzenie w całości było wegańskie. Wegańskie, czyli z produktów pochodzenia wyłącznie roślinnego, bez jaj, mleka, masła, a nawet prawdziwego miodu. Nieumiejętnie prowadzona dieta wegańska może doprowadzić do wielu niedoborów, a co za tym idzie – chorób (m.in. niedokrwistości, osteoporozy, ogólnego wyniszczenia organizmu). Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne wydało w 2009 roku oświadczenie, mówiące o tym, że prawidłowo zbilansowana dieta wegańska może być dietą zdrową dla wielu grup wiekowych. Przestrzeganie jej mogłoby zapobiec chorobom cywilizacyjnym takim, jak otyłość, cukrzyca typu 2, miażdżyca etc. Dla mnie dieta wegańska jest trudna. A jednak – wyłączenie produktów pochodzenia zwierzęcego, daje wręcz nieograniczone możliwości. Upieczenie ciasta bez jaj, ubicie bitej śmietany bez śmietany, zastygnięcie galaretki bez żelatyny czy zrobienie smalcu bez słoniny – no problem! Co więcej – jest to wykonalne bez utraty smaku (niektórzy nawet nie zauważą różnicy). Klasyczny weganin wykorzystuje w kuchni więcej różnorodnych produktów, niż klasyczny mięsożerca;) Ja uwielbiam produkty mleczne (sery, jogurty), jaja, ryby, owoce morze, więc dieta ta nie jest dla mnie. Ale inspiruje mnie i uważam ją za bardzo smaczną:

–  Barszcz na wywarze warzywnym

– Zupa krem z dyni – miała też pewnie ziemniaki, a pływająca w niej kolendra była świetnym pomysłem na dodatkowy smaczek

– Bigos wegański – na ostro, z pomidorami (pastą pomidorową) i z kotletami sojowymi

– Chilli con corn;) czyli granulat sojowy (chyba) z sosem pomidorowym na ostro, z kukurydzą i czerwoną fasolą

– Zapiekanka z ziemniaków i powyższego granulatu sojowego z sosem pomidorowym

– Pizza z warzywnymi dodatkami

– Tarta ze szpinakiem

– Kotlety z ryżu i szpinaku (sos pomidorowy podany osobno)

– Ryż z ciecierzycą

– Sałatka ze świeżych warzyw (kapusta pekińska, pomidory, ogórki…) i ze smażonymi kotletami sojowymi (pokrojonymi w paski) z sosem orzechowym podanym osobno

– Sałatka makaronowa – z kolorowym makaronem, gotowanymi brokułami, ogórkami kiszonymi, czerwoną fasolą, czerwoną i żółtą papryką

– Smalec wegański – z duszonymi pieczarkami i cebulą (czy były tam płatki owsiane?)

– Pasty do chleba – szpinakowa z pestkami słonecznika, jakaś pyszna brązowa (z orzechami), indyjska z mnóstwem przypraw (nie wiem na bazie czego, ale intensywnie czułam przyprawy – kurkumę, garam masala, cynamon…) i jakaś jasna (może hummus?)

– Ryż z jabłkami i cynamonem

– Deser w kubeczku – crunchy, galaretka (z pektyny) i bita śmietana (z mleka kokosowego)

– Muffiny czekoladowe z gorzką masą czekoladową – wilgotne i delikatne – rewelka!

– Trufle czekoladowe z wiórkami kokosowymi

– Ciasta, jabłeczniki

– Brownie

** Opis vege jedzenia niestety spłyciłam… Nie wiem, jakie składniki i przyprawy znalazły się we wszystkich potrawach, części z nich nie zmieściłam też w siebie, a niektóre zostały zjedzone przed naszym przyjściem…

Dokupiliśmy trochę napojów:

– Ciepły napój z jabłek, gruszek, imbiru i cynamonu (jakby zmiksowany kompot, ale wzbogacony o imbir). Był nieziemski!

– Club mate, tym razem dla ochłody;)

Vege brunch zorganizowały cztery dziewczyny. Cztery dziewczyny dla tłumu ludzi! Było super smacznie! Dzię-ku-je-my!

Loża Cafe (27 paździrnika 2012)

Loża Cafe to kawiarnia i drink bar w Galerii Krakowskiej. Minus to lokalizacja w galerii handlowej (tzn. będąc w galerii można przy okazji coś zjeść, ale odwrotnie raczej nigdy). Naszym plusem była lokalizacja blisko dworca. Drugim, że nie fast-food na food courtcie.

– Sałatka Loża – coś a’la specialite de la maison – składników więcej, niż podano w menu – jak dla mnie nawet lepiej, ale co, gdybym była uczulona, bez zębów, najbardziej wybredna na świecie? Musiałabym oddać… Mix sałat porwanych, pomidory i gruszki w ósemkach, czerwona papryka w cząstkach, kiełki w całości, orzechy włoskie w połówkach, ocet balsamiczny i sos musztardowy, do tego grzanki z serkiem kozim. Tak jakby bez pomysłu, ale zjadliwe.

– Sałatka grecka – w Loży – mix sałat porwanych, feta w kosteczkach, pomidory w ósemkach, świeże ogórki w półplasterkach, żółta papryka w cząstkach, czarne oliwki w całości i czerwona cebula w piórkach, a do tego sos musztardowy i grzanki podane osobno. Krakowska grecka.

Mezzo – Italian Steakhouse (16 września 2012)

W zasadzie do Mezzo – Italian Steakhouse zwabiła nas pizza z pieca, a nie steki…

Przytulny ogródek (wnętrze okazało się być również „w moim stylu” – biały minimalizm, drewniana podłoga i lustra jak obrazy), chillowa muzyka i świetne jedzenie:

– Sałatka Szefa Kuchni z kozim serem na ciepło – była cudowna estetycznie, smakowo i ilościowo – sałata pekińska i czerwona, papryka czerwona i żółta, gruszki i brzoskwinie, orzechy włoskie i pinii, ocet balsamiczny, całość zwieńczona panierowanym i usmażonym krążkiem lekko pikantnego sera koziego – rewelka bez dwóch zdań!

– Pizza napoli z anchois – jak dla mnie mogłaby być bardziej przypieczona, ale i tak była bardzo smaczna. Cudowna mozzarella, anchois ile trzeba i odpowiednio cienkie, typowo włoskie ciasto.

Polecam, bo fajne menu, fajne miejsce i fajny klimat. Mamy już w planach powrót na domowe hamburgery;)

Sałatka – buraki i gruszki [Beets and pears salad]

Sałatka „wejścia” Jana Paszkowskiego do programu Master Chef (dla przypomnienia). Janek udostępnił mi przepis niedawno i już spałaszowałam (spałaszowaliśmy całą rodziną!) ogromną jej misę… Na razie bez wina, ale jeszcze przyjdzie czas;)

Taka smaczna, a tak prosta do zrobienia! Utwierdzam się w przekonaniu, że buraki są fantastyczne pod każdą postacią. I sałatka jest „bardzo dla mnie” – do gryzienia;)

Janek napisał mi tak:

„Buraka obierasz ze skórki, kroisz na 0,5cm plasterki, a następnie w „zapałkę”. Dokładnie to samo robisz z gruszeczką (przyp. Em – z gruszki trzeba usunąć gniazda nasienne). Mieszasz oba składniki w misce, a w małym słoiczku łączysz ze sobą składniki dressingu. Czyli miód, oliwę, ocet balsamiczny i posiekany drobno tymianek. Zakręcasz słoiczek i „shake it!”. Teraz przelewasz dressing do miski z gruszką i burakiem, mieszasz, wykładasz na duży biały talerz a na wierzchu kruszysz śnieżnobiałą, kremową i słonawą fetę, która świetnie łączy się ze słodyczą buraków, kwaskowatością gruszki i aromatem tymiankowego dressingu! Do tego czosnkowe grzaneczki i kieliszek wina. PYCHA!

Grzaneczki czosnkowe też bardzo proste, bo w zasadzie nie napisałem jak zrobić:
Bagietkę lub ciabattę pokrój na kromki. Każdą z nich skrop oliwą z oliwek, posyp odrobiną soli, suszonego oregano i wyciśniętego przez praskę czosnku. Natrzyj każdą, aż wszystkie będą dobrze pokryte tą smakowitą mieszanką. Teraz wrzuć je do opiekacza na 45 sekund, lub podsmażaj na suchej patelni przez jakieś 45 sekund z z każdej strony. Nie mogą być zbyt przyrumienione i chrupiące. Najlepsze są takie lekko tylko chrupiące, ale wciąż mięciutkie i ciepłe. A na patelni najlepiej jest je dociskać pokrywką w czasie podpiekania;)”

Sałatka – wg Janka dla 1 osoby, ale 2 też się najedzą [Salad – for 1 person by author, but for 2 will be good too]:

  • 1 średni burak [1 medium beets]
  • 1 średnia, twarda i lekko kwaskowa gruszka [1 medium pear]
  • około 1/2 kostki (135g) sera feta [Feta]
  • 1 garść świeżego tymianku [1 handful of fresh thyme]
  • 1 łyżeczka miodu [1 teaspoon of honey]
  • 4 łyżki oliwy z oliwek [4 tablespoons of olive oil]
  • 2 łyżki octu balsamicznego [2 tablespoons of balsamic vinegar]

Sałatka dla 2 (bez grzanek) [Salad for 2 (without croutons)] = 714 kcal = 23g BIAŁKA [protein] + 55g TŁUSZCZU [fat] + 38g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 6g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Wydaje się, że sałatka ma dużo tłuszczu (feta, oliwa) – jednak część oliwy spłynie na dno miski i nie zjemy jej w całości, dlatego luz (kcal będzie mniej)! Poza tym jest przygotowana z bardzo zdrowych składników. Składników sezonowych, czysto jesiennych – jest więc przyjazna dla środowiska;) Zjedzona z grzankami może być bardzo dobrym lunchem – polecam do pracy:)

Przepis by Jan Paszkowski

Numero Uno (9 września 2012)

Nasz kolejny raz w Numero Uno – za eM. chodziła pizza z jalapeno… Tym razem pogoda sprzyjała ogrodowemu biesiadowaniu. Fajnie, że mają stojaki na rowery, a ogród jest oddzielony od drogi drzewami i słomkowym przepierzeniem (które niestety nie wycisza samochodów). Z kuchni dolatują zapachy pieczonej pizzy i włoskiego jedzenia, więc dla mnie „żyć, nie umierać”!

– Pizza Piccante alla Diavola – spianata calabrese (salami z Kalabrii), jalapenos, habaneros, papryka – dla mnie zbyt ostra, no i salami, więc odpada, ale eM. się zajada i zajada, więc pewnie znowu wrócimy na tę ostrą, jak diabli pizzę;) Mają fantastyczne ciasto!

– Sałatka Roquett – rukola, parmezan, gruszka, pomidorki cherry, vinaigrette – kurcze – totalnie się zawiodłam:( Nie dość, że mało (tylko 3 plasterki – TAK – 3 plasterki gruszki) i na małym ukruszonym talerzyku, to jeszcze strasznie octowe, bez smaku oliwy i przypraw… Totalnie zmieniłabym wykonanie tej sałatki…

 

Miejsce jest bardzo sympatyczne, domowe (ktoś zrobił restaurację w swoim domu), włoskie. I kelner ma poczucie humoru;) (Na jego żart, że nie bardzo można modyfikować składniki pizzy, bo są mrożone, klienci obok bardzo zbledli). Parking nieco oddalony od wejścia może być plusem, bo nikt nie smrodzi (podjeżdżając pod samą werandę).

Poza tą wpadką z sałatką (mam nadzieję, że jednorazową), denerwuje mnie, że w menu nie mają wymienionych napojów (mimo to kelner wylicza je z pamięci) i nie mają kawy! Myślę, że to przejściowa sytuacja… Ostateczna ocena: 3,5/4 z nadzieją na poprawę (bo pizza jest taka fajna!).

Ps. Jeszcze nie działa ich www :/