Placki ziemniaczano-cukiniowe z fetą [Potato and zucchini pancakes with feta]

Znowu naszło mnie na placki (wcześniej były placki ziemniaczano-buraczane, placki dyniowe z płatkami owsianymi i placki buraczane z twarogiem). Padło na ziemniaki i cukinię. Urozmaiciłam fetą, zjadłam z granatem.

Starte na tarce o grubych oczach ziemniaki, połączyłam ze startą na tarce o grubych oczkach cukinią (ze skórką) i czosnkiem. Po dobrym wymieszaniu dodałam jaja, mąkę ziemniaczaną i otręby pszenne, i znowu trzeba dobrze wymieszać. Doprawiłam ziołami prowansalskimi. Na końcu dodałam kawałki fety:)

Masa stojąca w misce może puszczać wodę, ale nic nie szkodzi – wszystko się zetnie na patelni. Warto dobrze ją wymieszać przed każdorazowym nakładaniem jej na patelnię. Placki smażyłam na patelni ceramicznej i dodawałam tylko trochę oliwy (wychodziła 1 łyżka na jednorazowe smażenie).

Żeby wydostać jadalne nasiona z granatu, po przekrojeniu go w poprzek, ostukiwałam go mocno drewnianą łyżką. Uwaga – może chlapać, więc warto założyć fartuch i wystukiwać pestki do wysokiej miski.

Placki zostały zjedzone w trybie przyspieszonym;)

Usmaż placki [Fry pancakes]:

  • 3 średnie ziemniaki [3 medium potatoes]
  • pół dużej cukinii [half a big zucchini]
  • 1 ząbek czosnku [1 cloves of garlic]
  • 2 jaja [2 eggs]
  • 4 łyżki otrębów pszennych [4 tablespoons of bran]
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej [2 tablespoons of potato flour]
  • 2 łyżeczki ziół prowansalskich [2 teaspoons of herbes de Provence]
  • pół kostki fety (około 100g) [feta cheese]
  • olej lub oliwa do smażenia [oil or olive oil for frying]
  • pestki granatu [grenade]

Placki (16 dużych sztuk) [Pancakes (16 big pieces)] =  785 kcal = 40g BIAŁKA [protein] + 26g TŁUSZCZU [fat] + 110g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 15g BŁONNIKA [dietary fiber]

+ olej do smażenia – 1 łyżka oleju [1 tablespoon of oil for frying] = 80 kcal = 9g tłuszczu [fat]

1 placek [1 piece] =  49 kcal = 2,5g BIAŁKA [protein] + 1,6g TŁUSZCZU [fat] + 7g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 1g BŁONNIKA [dietary fiber+ tłuszcz zużyty do smażenia [+ oil for frying]

**przy użyciu fety o obniżonej zawartości tłuszczu – placki będą miały mniej kalorii i tłuszczu;)

Nasiona z 1 granatu [Seeds from 1 grenade] = 83 kcal = 1,7g BIAŁKA [protein] + 1,2g TŁUSZCZU [fat] + 18,7g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 4g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Reklamy

Gemo (6 października 2012)

Gemo to restauracja gruzińska na terenie praskiej Soho Factory. Z minimalistycznym wystrojem i możliwością organizowania tam przyjęć. Duża awangardowa przestrzeń ze spokojną muzyką skrzypiec (akurat na klasykę trafiliśmy i było to bardzo w naszym nastroju):

– Hummus (czyli pasta z ciecierzycy i sezamu pod różną postacią – pasty, oleju, nasion sezamu w całości) – polany oliwą, posypany czarnym sezamem, podany z płatami cienkiego jak papier prostokątnego placka pszennego – słonawy, jakby z małą ilością sezamu, gęsty jak budyń. Placki same w sobie bez smaku, podpiekane, ale podane zimne. Fajnie cieniutkie.

– Bakłażan zawijany z pastą z orzechów, posypany pestkami granatów – małe zawiniątka na dwa gryzy. Bez wyraźnego smaku przypraw gruzińskich. Takie trochę nieboraki…

– Pielmieni z mięsem cielęcym – bardzo domowe:) Szkoda, że kwaśna śmietana to jedyny do nich dodatek. Ale dobrze, że została podana, bo łagodziła nieco ich pieprzny smak.

– Carpacio z buraka – cieniutkie plasterki świeżego buraka polane dressigiem (burak zmiksowany ze śmietaną?), podane na różnych sałatach, posypane serem. Re-we-la-cja! Po prostu super!

– Sernik z sosem jeżynowym – twardy, na spodzie z ciasta. Sos idealnie kwaskowaty – przełamuje nijakość sernika.

– Herbata zimowa – czarna herbata z całą masą goździków, z kawałkiem imbiru i cząstkami pomarańczy. Bardzo, bardzo dobra, dzięki goździkom. Mogłaby być podana z miodem.

Pani Kelnerka była bardzo sympatyczna, uśmiechnięta i miła (w ogóle cała obsługa była bardzo miła), ale lekko nierozgarnięta… Wszystkie dania wzięliśmy „na spółkę”, ale tylko do przystawek dostaliśmy dodatkowe talerze – zabrane, a potem nie przyniesione. Dobrze, że dostaliśmy osobne sztućce;) (chociaż nawet nie, bo do deseru tylko jeden widelczyk…)