Gaumarjos (16 marca 2013)

Gaumarjos to restauracja gruzińska prowadzona przez gruzińskie małżeństwo. Piaseczyńska ma takie samo menu, jak ta natolińska. W jednej i drugiej kelnerami są Gruzini. W obu są gruzińskie napoje i alkohole. Wierzę, że Gruzja pachnie i smakuje tak samo:

– Lobio – zupa fasolowa z sosem orzechowym. Zupa krem z czerwonej fasoli. Orzechy zmielone, prawdopodobnie arachidowe (nie bardzo wiem, jaki to sos orzechowy jest dodawany do zupy, ale orzechy są wyczuwalne). Posypana świeżą kolendrą (ja sypnęłabym jej więcej;). Bardzo syta i bardzo pyszna. Jednak pamiętam, że akurat ta była nieco zbyt słona, jak dla moich kubków smakowych.

Zupa fasolowa z orzechami arachidowymi

– Gupta – klopsiki w sosie pomidorowym, czy raczej zupa pomidorowa z klopsikami (prawdopodobnie z mięsa wieprzowego). Posypana świeżą kolendrą. Ostra i eM. bardzo podpasowała;)

Zupa pomidorowa z klopsikami

– Chaczapuri – okrągły placek z ciasta drożdżowego z serowym nadzieniem – bardziej rodzajem twarogu, niż serem żołtym. Smażony. Podawany z sosem pomidorowym przyprawionym po gruzińsku (specjalną mieszaniną przypraw – kelner nie wiedział jakich konkretnie, ale „gruzińskich”). Placek dla dwóch osób, po zupie, jest jak drugie danie, a nie przystawka;)

Placek drożdżowy z serem

Przysmażony, ale lekko

Z sosem pomidorowym

Mmmmm...mniam

– Herbata miętowa – czyli herbata czarna z suszoną miętą. Dzbanek styka na dwie osoby.

Herbata miętowa

Zamówiliśmy również nasze ukochane roladki z bakłażana, ale zapomniano o nich w zamówieniu, a ponieważ spieszyliśmy się, a nasze żołądki mówiły „dość”, zostawiliśmy je na kolejną wizytę w Gaumarjos. Z chęcią tam wracamy. Czy Natolin, czy Piaseczno – smak potraw ten sam! I to nieprawda, że wszystkie wyglądają tak samo;)

Jeff’s (11 grudnia 2012)

Jeff’s, bo ostatnio Ameryka nam w głowach… Jak zwykle radosne tłumy i zawsze pomocne (i gadatliwe) Panie Kelnerki w krótkich spodenkach. Miejsce idealne na głośne spotkanie z przyjaciółmi. Beznadziejne na pierwszą randkę. Więc rozpychamy żołądki, aż uszami nam wychodzi:

Chyba atrapa?

– Shrimp Bisque – śmietanowa zupa z krewetek – a raczej krem (śmietanowo-warzywny) z trzema smażonymi krewetkami, dość ostry. Podany z grzanką (bez skórki) z roztopionym, ciągnącym się serem. Posypany, a raczej sypnięty, natką pietruszki. Szkoda, że ta specyficzna ostrość zabiła smak zupy i krewetek.

Zupa z krewetkami

– Two Beans – Corn Chilli – wołowe chilli z dwoma rodzajami fasoli, kukurydzą, papryką i cebulą, zapieczone z serem – „niby” zupa podana ze śmietaną, posypana świeżą papryką (zieloną i czerwoną). Gęsta, treściwa, ostra.

Gęsta zupa z wołowiną i fasolą

– Combo for Two – przekąski dla dwóch osób, a właściwie to i cztery najadłyby się już nawet bez obiadu, czyli porcja jak dla dwóch potężnych Amerykanów:

  • Stuffed Potatoe Skins – łupinki (połówki) ziemniaka faszerowane serem, bekonem, szczypiorkiem i kwaśną śmietaną – takie trochę kapciowate i tłuste;) Po jednej połówce na głowę.
  • Texas Onion – olbrzymie krążki cebuli, obtoczone w cieście i smażone – olbrzymia ilość paniery, w której ukryła się olbrzymia ilość tłuszczu, ale faktycznie rozmiar cebuli mnie zaskoczył – to były kolosy! 4 sztuki.
  • Mozzarella Stixs – panierowany i smażony ser mozzarella w grubych paluchach – zjadłam połowę jednego i już nie miałam siły. Smakowały jak panierowana, smażona mozarella, czyli podpasowało moim gustom, ale nie w takiej ilości innych smażonych rzeczy… 4 paluchy.
  • Buffalo Fried Mushrooms – smażone w panierce pieczarki – prawdę mówiąc nie zdołałam nawet spróbować… 4 sztuki.
  • Jeffs Buffalo Wings – panierowane i smażone skrzydełka – wg opisu ostre lub bardzo ostreeee… nie wiem, nie próbowałam. Chyba były 4 sztuki.
  • Panierowane i smażone polędwiczki z kurczaka – smażone. Niezłe. Chyba 4 sztuki.
  • Nachos Muchachos – chipsy z tortilli zapiekane z serem – fajnie grube i chrupiące, ale zbyt słone dla moich kubków smakowych. Porcję określiłabym jako garść lub dwie.
  • Sosy – czosnkowy, chrzanowy i pomidorowy oraz gęsta śmietana

Przystaweczka dla dwojga

* Dobrze, że można brać na wynos.

– Sok porzeczkowy bez lodu – udawanie, że mogę znaleźć tam coś zdrowego;)

– Woda z cytryną bez lodu

Sałatka na bazie brokuła [Salad with broccoli]

Jest brokuł.

Co można z nim zrobić? Co mam jeszcze w domu? Hmm, ok, dziś będzie sałatka z gotowanego brokuła, czerwonej fasoli konserwowej i pomidorów z prażonym sezamem oraz sosem (majonez i jogurt naturalny, trochę soli, więcej pieprzu, czosnek suszony pokruszony i świeży koperek).

Sałatka jest na tyle fajna, że w zależności od tego, co jeszcze do niej dodamy można ją zjeść: na obiad z pieczoną rybą (w wersji bogatszej można ją wymieszać z makaronem), na kolację z wędzonym łososiem lub na śniadanie z jajem na twardo. Zwykła wersja vege (laktovege) z pieczywem pełnoziarnistym też jest super i też pełnowartościowa (z białkiem, tłuszczem i węglowodanami).

Świetne kolory! Świetny smak (eM. chciał dokładkę)! Świetny zapach (prażonego sezamu)! A co Ty masz w domu?

Sałatka z brokułem [Broccoli salad for 3 person] (dla 3 osób):

  • 1 ugotowany na pół twardo brokuł [1 broccoli, boiled al dente]
  • 1 puszka fasoli czerwonej [1 can of red beans] – fasolę trzeba opłukać!
  • 2 pomidory [2 tomatoes]
  • 2 łyżki sezamu prażonego [2 tablespoons of roasted sesame seeds]
  • sos: 1 łyżka majonezu, 1 łyżka jogurtu naturalnego, 2 łyżeczki koperku, pokruszony suszony czosnek, pieprz, sól [sauce: 1 tablespoon of mayonnaise, 1 tablespoon of natural yogurt, 2 teaspoons of fresh dill, garlic, pepper, salt]

Sałatka [Salad] = 416 kcal = 30g BIAŁKA [protein] + 19g TŁUSZCZU [fat] + 57g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 27g BŁONNIKA [dietary fiber]

Sałatka – 1 porcja [Salad – 1 portion] = 140 kcal = 10g BIAŁKA [protein] + 6g TŁUSZCZU [fat] + 19g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 9g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Na polu pod koniec lata

Dzisiejsza wycieczka zaowocowała zdjęciami tego co można znaleźć na polach pod koniec lata. Cebula, buraki, kapusta, marchew, pietruszka, seler, por, pomidory, fasola i chrzan. Ziemniaki już zebrane i częściej widzieliśmy te stare lub niezdatne do jedzenia pozostawione na drodze polnej. Trafiliśmy też na sad jabłkowy i słoneczniki oraz rzepak. I o dziwo na owies.

Cebula zbierana jest wtedy jak szczypior uschnie. Dzięki temu zabiegowi może być dłużej magazynowana (po prostu nie zgnije).

Buraki, pietruszka i marchew – polskie korzeniowe! Chrzan to też korzeń. Rósł też u mnie na działce – babcia trąc go zawsze mówiła przez łzy, że jest bardzo ostry.

Po lewej – pietruszka, po prawej – marchew.

Fasola i pomidory (jeszcze zielone albo już zielone):

Jabłka (jeszcze trochę i będą bardzo dojrzałe) i słoneczniki (już chyba nie dojrzeją). Ten żółty na końcu to rzepak bezerukowy/ niskoerukowy. W Polsce może rosnąc tylko taka odmiana. Kwas erukowy jest toksyczny, powoduje uszkodzenie wątroby (stłuszczenie) i serca. Z rzepaku tłoczy się olej rzepakowy;)

Kapustę zbiera się między październikiem, a listopadem. Liście zewnętrzne usychają dzięki czemu łatwo jest wyciąć jej głowę ze środka.

Owies. Sianokosy były w sierpniu. O tym owsie może zapomniano?

Chodziliśmy po polach w okolicy Warszawy (Jeziorki, Zgorzała). eM. był moim przewodnikiem i mentorem;) Dowiedziałam się sporo o płodozmianie (corocznym sadzeniu/ sianiu innych roślin na tym samym polu), aby zapobiec jego wyjałowieniu czy przenoszeniu chorób na ten sam rodzaj upraw.