Prawdziwe amerykańskie śniadanie – NYC (26 stycznia 2013)

Prawdziwe amerykańskie śniadanie, z prawdziwymi Amerykanami z Brooklynu. Do Station Cafe trafiliśmy przez przypadek, bo niechcący wsiedliśmy do metra w drugą stronę, niż zamierzaliśmy jechać. Na szczęście!

– Sok pomarańczowy – jako pierwszy, zamiast klasycznej wody z kranu z lodem;) Z kartonu, ale z cząstkami pomarańczy.

– Kawa i kawa latte – kawa była zaraz po soku, ta zwykła z dodatkowym cukrem i śmietanką była z dolewkami („More coffee, Sweetie?”)

Latte i sok pomarańczowy

– Sok pomarańczowy świeżo wyciskany – kolejny bardzo miły gratis

Sok pomarańczowy świeżo wyciskany

– Omlet jajeczny z warzywami (papryką zieloną i czerwoną, grzybami) i ziemniakami smażonymi z cebulą i oregano – pierwszy raz jadłam ziemniaki na śniadanie – bardzo ciekawe przeżycie;) A omlet smażony był na patelni/ płycie grzewczej, na której wcześniej smażony był bekon, więc miał jego posmak. Omlet z dodatkami, to bardzo dobre danie śniadaniowe. Uwielbiam tę jego wersję warzywną!

Omlet warzywny i ziemniaki smażone z cebulą

– Omlet jajeczny z bekonem i wołowiną, z plackami ziemniaczanymi – placki złociste i chrupiące od smażenia w bardzo dużej ilości tłuszczu i niestety bardzo tym tłuszczem nasiąknęły… Omlet konkretny!

Omlet z bekonem i placki ziemniaczane

– Tosty z chleba tostowego z mąki pełnoziarnistej (taaa, jasneee), ze słoną margaryną i dżemem winogronowym. Trójkąty na deser po śniadaniu;)

Tosty ze słoną margaryną i dżemem winogronowym

Rodzinnie (11 października 2012)

Rodzinne gotowanie:

– Midi-tarty z nadzieniem szpinakowo-serowym – z serem kozim i gorgonzolą. Tarta z ciasta francuskiego, posmarowanego przed pieczeniem rozmąconym żółtkiem. Rozmawialiśmy o dodatku do farszu suszonych pomidorów z zalewy. Ponieważ danie jest ciężkie warto wypić do niego kieliszek wina;) Bardzo się najedliśmy!

– Mini-drożdżówki świnki z dżemem – głowa zrobiona z dwóch krążków ciasta przełożonych dżemem, a oczy z lukru i czekolady. Wyglądają i smakują fantastycznie!

– Francuskie niespodzianki – bo ciasta francuskiego trochę zostało… Sakiewki i poduszki z czekoladą i faworki bez czekolady;)

– Kawa latte ze zmielonym cynamonem i goździkami

Jesienne przetwory – dżemy z jabłek

W kategorii „Ugotuj coś z moją Babcią”;) Dżem – dodatek, który nigdy w moim domu nie był kupowany. Bo Babcia gotowała, bo wszyscy uwielbiali i nie chcieli jeść innego! Bez wartości odżywczej – ale wiadomo, że w dżemach głównie węglowodany są i basta. Taki domowy ma składniki, jakie sami wybierzecie, czyli wiadomego pochodzenia. Owoce, które Was skuszą, cukier jaki wybierzecie – biały, trzcinowy, ksylitol (moja Babcia nigdy nie używała cukrów żelujących!)… Potem wystarczy już tylko duży gar z pokrywką, drewniana łycha, kuchenka (ekonomiczniej, gdy będzie gazowa) i cierpliwość oraz gotowość do wycierania mazi z owoców w okolicach garnka stojącego na gazie.

Dżem jako dodatek do słodkich kanapek (jako król na kanapce albo z twarogiem), naleśników, ciasteczek, ciast, a nawet herbaty!

Przygotujmy kuchnię do parodniowego oblegania…

Przygotujmy garnek „pod dżem” – garnek 5 litrowy należy wypełnić wodą po brzegi, przykryć przykrywką, zagotować, a potem natychmiastowo zużyć wodę do herbaty, zupy, mycia naczyń… więc proponuję przelanie wrzątku do zapasowych garnków lub czajników, misek i mniejszych garnków. Bo garnek musi być gorący. A po co? Do takiego gorącego garnka należy szybko wrzucić obrane, rozdrobnione owoce i gotować na bardzo małym ogniu, aż cała woda z nich odparuje. Może to trwać nawet parę dni, po kilka godzin dziennie. W tym czasie trzeba mieszać i mieszać, i mieszać, nie przejmując się, że coś przywrze do dna (byle się nie przypaliło, ale Babci nigdy się to nie zdarzyło). Ale i na to moja Babcia ma sposoby…

– Dżem „Jabłka solo” – gorący garnek wypełniamy po brzegi obranymi ze skórki i pozbawionymi gniazd nasiennych jabłkami. Wielkość kawałków – coś a’la ósemki przekrojone na pół. Jabłka powoli gotując się, stracą na objętości, bo woda odparuje. Ponadto rozpadną się – u mojej Babci dżem jest gładki jak aksamit;) Po odparowaniu wody i rozpadnięciu się jabłek wsypujemy cukier. Naszą ulubioną słodkością jest porcja 0,5kg cukru na to co zostało z jabłek w garze (około 3/4 wysokości). Po dodaniu cukru można pogotować ze 2 godziny, ale to już końcowy etap. Zostaje już tylko przelanie do wygotowanych słoików i szczelne ich zamknięcie.

– Dżem „Duet jabłek z pigwą” – jabłek jest więcej, niż pigwy (około 3/4 gara jabłek i 1/4 pigwy, albo i mniej), a pigwa drobniej, niż jabłka pokrojona, gdyż jest twarda i bardzo kwaśna. Tutaj poszedł aż 1kg cukru. Wszystkie inne zasady zachowano, jak w „Jabłkach solo”.

Jak widać oba dżemy są ciemne i jabłek czy pigwy wcale nie przypominają. To przez tak długi czas gotowania. Na pewno długo w pasteryzowanych (wyparzonych) słoikach postoją – najlepiej w ciemnym miejscu i chłodzie.

Ps. Żeby umyć to, co przywrze do dna – sposób Babci – wlać wodę, mieszać i zagotować – samo odejdzie;)

Jesienne przetwory – dżem z dyni i jabłek

Dżemem z dyni i jabłek obdarowała mnie mama eM., sprawiając dużo szczęścia moim bliskim oraz mi samej:)

Dżem gotuje się z 3 części dyni, 1 części jabłek, skórki i soku z cytryny, cynamonu, kurkumy, goździków i cukru (który dodaje się, jak już wyparuje woda ze wszystkich wcześniejszych składników dżemu).

Dodatek jabłek i cytryny nadaje lekkiej kwaskowatości i zapobiega efektowi ulepku. Dynia mimo, że warzywo, idealnie sprawdza się w słodkich przepisach, co udowodniłam już w przypadku zupy😉 Przyprawy nadają charakterystycznego smaku – bardzo pasują do tego warzywno-owocowego zestawienia.

Na razie jadłam dżem tylko na kanapkach. Myślę też o naleśnikach (z samym dżemem lub dżemem i twarożkiem). I śni mi się tarta ze świeżo przygotowanym, jeszcze ciepłym dżemem dyniowym;)