Ciacha dyniowe z czekoladą [Desserts with pumpkin and chocolate]

Po proszonym obiedzie w South Bend (Indiana) zostaliśmy poczęstowani słodkimi pysznościami – ciastkami dyniowymi z groszkami czekoladowymi!

Ciastka dyniowe z czekoladą

Zaraz poprosiłam o przepis i już teraz go przedstawiam:) Wystarczy wymieszać składniki mokre (startą dynię, jaja, olej) z cukrem, a potem połączyć z wymieszanymi składnikami sypkimi (mąką, proszkiem do pieczenia, cynamonem i solą) oraz sodą rozpuszczoną w mleku. Na końcu dodaje się składniki „grube” – czeko, orzechy, wanilię (jeśli będzie to aromat, to dodałabym od razu do tych płynnych). Masę wykłada się na blachę wyłożoną papierem do pieczenia dużą łyżką i powinno wyjść 12 porcji. Pieczenie w 175 stopniach C. trwa około 10 minut lub do zbrązowienia (więc pewnie dłużej – może 15 minut?).

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

  • 1 szklanka dyni z puszki – ja dałabym świeżą startą
  • 1 szklanka cukru (może być trzcinowy nierafinowany albo ksylitol)
  • 0,5 szklanki oleju
  • 1 jajo
  • 2 szklanki mąki (myślę, że bez problemu poza pszenną można użyć innych, z grubego przemiału, a na pewno można wymieszać pszenną z innym rodzajem)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka mleka
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
  • 2 szklanki półsłodkich groszków czekoladowych (ja użyłabym gorzkich, może też być tabliczka gorzkiej czekolady)
  • opcjonalnie 0,5 szklanki posikanych orzechów włoskich

Dostaliśmy ciastka bez orzechów i były wspaniałe. Myślę, że z orzechami byłyby również wyśmienite!

 

Drugim dyniowym deserem, tym razem pieczonym przez nas, było ciasto dyniowe z gorzką czekoladą – upieczone na bazie ciasta marchwiowego, ale zamiast marchwi, użyliśmy dyni:) Było bombowe!

DSCF1966Dziękuję Ci Asiu! Przesyłam też mocne uściski dla Marysi i Józia za pomoc w mieszaniu ciasta:) Muszę przyznać, że nawet małe dzieci znakomicie mieszają!!!

Reklamy

Wild Ginger – NYC (27 stycznia 2013)

Wild Ginger to azjatycka restauracja wegańska polecona przez rodowite mieszkanki Nowego Jorku (dziękujemy Kasiu i Agato!). Dziewczyny poleciły nam akurat tę filię w Williamsburg na Brooklynie – miejscu bardzo artystycznym i pełnym małych knajpek. Sama restauracja jest mała i ma sporo małych stoliczków. Kelnerki i kelnerzy są nadopiekuńczy i nie pozwalają mieć pustych szklanek z kranówą z lodem – po każdym łyku dolewają jej do pełna, więc zostaje tylko grzeczne podziękowanie za większą ilość wody;) Menu jest rozległe i chciałoby się spróbować większości z proponowanych dań, a nasz wybór padł na:

– Pumpkin Soup – czysty bulion z kawałkami dyni, słodką odmianą batatów, cebulą i białą fasolą. Posypany świeżą kolendrą, która idealnie pasuje do dyni!

Zupa z dynią i słodkimi ziemniakami

– Hot & Sour Soup – słodko-ostra zupa z makaronem, tofu, warzywami i kiełkami, posypana świeżym szczypiorkiem. Ostra i na bogato!

Zupa słodko-ostra z tofu i makaronem

– Pineapple-fried Rice – danie tajskie ze smażonego ryżu z ananasem, brokułami, kapustą pekińską, cebulą, tofu (a’la ham) i plastrami zimnego awokado położonego na górze. Posypane pestkami słonecznika i sojowym mini-granulatem. Przeszło moje wszelkie oczekiwania! Smaki świetnie się dopełniały. I porcja była bardzo syta!

Smażony ryż z ananasem i brokułami

– Kimchee Noodles – gruby makaron z ostrą sałatką kimchee (kiszona kapusta chińska, chilli, czosnek, imbir), seitanem (gluten, czyli białko zboża, które po wypłukaniu można formować w różne kształty oraz doprawiać, nadając mu smak każdego mięsa, ryby, owoców morza etc.), marchewką, dymką, strąkami groszku oraz czerwoną cebulą. Posypane sezamem. Na ciepło. Znowu ostre, ale takie miało być! Do tej pory kimchee jedliśmy tylko (no dobrze – ja próbowałam, a eM. jadł) na zimno w formie sałatki. Jak się okazuje, może być też składnikiem dań ciepłych!

Ciepły makaron z kimchee i sejtanem

Z tego co zauważyłam dania w Wild Ginger są dobrze zbilansowane, co znaczy, że każdy posiłek (albo większość posiłków) ma w swoim składzie dobre źródło wegańskiego białka.

Chinatown Ice Cream Factory – NYC (25 stycznia 2013)

O lodach z rodzinnej firmy Chinatown Ice Cream Factory czytaliśmy w przewodniku „Nowy Jork – 101 miejsc, które musisz zobaczyć” Anety Radziejowskiej i Marka Rygielskiego. Dobrze, że zaufaliśmy autorom, bo lody były wprost fenomenalne (mimo, że nie wyglądają zbyt reprezentatywnie zza szyby lady chłodniczej i podawane są z plastikowych kubełków) i co więcej – porcja obłędna. Moje 3 kulki zostały dosłownie upchane w 0,5-litrowym kubku i zdecydowanie można się było nimi najeść;)

Chinatown Ice Cream Factory

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Miejsca w lodziarni jest mało, ale z powodu zimna gospodarze pozwolili nam zjeść lody w środku.

Smoki lubią lody

Kliknij w zdjęcie, powiększy się

Wybranie smaku było dla nas proste, bo celowaliśmy w te najbardziej nieklasyczne i niespotykane (niestety nie wszystkie smaki były dostępne, np. toro, wasabi czy zen butter, czyli lody z masła orzechowego). Niezdecydowani mogą poprosić o degustację wybranych lodów. Z ciekawszych smaków CICF oferuje: awokado, owocu duriana, zielonej herbaty, lychee, red bean (rodzaju deserowej fasoli), ciasteczka oreo, rocky road (nie wiem jaki to smak…), rodzynek w rumie oraz z sorbetów: owoc longana i cytrusa tangerine. Są też posypki do lodów, zestawy z bitą śmietaną oraz koktajle na bazie lodów.

Lody w Chinatown Ice Cream Factory

Lody wybrane przez eM. to black sesame i ginger – sezam był bardzo, bardzo smaczny, ale my bardzo, bardzo lubimy sezam. Imbir był jak trzeba ostry i słodki. Dużo lepszy niż ten w popularnej polskiej lodziarni. Ja wzięłam pumpkin pie, egg custard i pistachio. Najmniej smakowały mi lody pistacjowe, bo przeszkadzał mi zbyt mocny aromat sztucznych pistacji. Jednak miały w sobie całe orzeszki:) Najbardziej zachwycałam się ciastem dyniowym;)

Nasze lody

W lodziarni można też kupić kubeł lodów do domu czy torty lodowe.

Vege brunch (25 listopada 2012)

Ten odbył się w kawiarni Fawory reklamującej się takim rozkładem dnia: kawa prasa śniadanie aktywność lunch spotkanie dyskusja kawa koncert wystawa alkohol.

Vege, bo jedzenie w całości było wegańskie. Wegańskie, czyli z produktów pochodzenia wyłącznie roślinnego, bez jaj, mleka, masła, a nawet prawdziwego miodu. Nieumiejętnie prowadzona dieta wegańska może doprowadzić do wielu niedoborów, a co za tym idzie – chorób (m.in. niedokrwistości, osteoporozy, ogólnego wyniszczenia organizmu). Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne wydało w 2009 roku oświadczenie, mówiące o tym, że prawidłowo zbilansowana dieta wegańska może być dietą zdrową dla wielu grup wiekowych. Przestrzeganie jej mogłoby zapobiec chorobom cywilizacyjnym takim, jak otyłość, cukrzyca typu 2, miażdżyca etc. Dla mnie dieta wegańska jest trudna. A jednak – wyłączenie produktów pochodzenia zwierzęcego, daje wręcz nieograniczone możliwości. Upieczenie ciasta bez jaj, ubicie bitej śmietany bez śmietany, zastygnięcie galaretki bez żelatyny czy zrobienie smalcu bez słoniny – no problem! Co więcej – jest to wykonalne bez utraty smaku (niektórzy nawet nie zauważą różnicy). Klasyczny weganin wykorzystuje w kuchni więcej różnorodnych produktów, niż klasyczny mięsożerca;) Ja uwielbiam produkty mleczne (sery, jogurty), jaja, ryby, owoce morze, więc dieta ta nie jest dla mnie. Ale inspiruje mnie i uważam ją za bardzo smaczną:

–  Barszcz na wywarze warzywnym

– Zupa krem z dyni – miała też pewnie ziemniaki, a pływająca w niej kolendra była świetnym pomysłem na dodatkowy smaczek

– Bigos wegański – na ostro, z pomidorami (pastą pomidorową) i z kotletami sojowymi

– Chilli con corn;) czyli granulat sojowy (chyba) z sosem pomidorowym na ostro, z kukurydzą i czerwoną fasolą

– Zapiekanka z ziemniaków i powyższego granulatu sojowego z sosem pomidorowym

– Pizza z warzywnymi dodatkami

– Tarta ze szpinakiem

– Kotlety z ryżu i szpinaku (sos pomidorowy podany osobno)

– Ryż z ciecierzycą

– Sałatka ze świeżych warzyw (kapusta pekińska, pomidory, ogórki…) i ze smażonymi kotletami sojowymi (pokrojonymi w paski) z sosem orzechowym podanym osobno

– Sałatka makaronowa – z kolorowym makaronem, gotowanymi brokułami, ogórkami kiszonymi, czerwoną fasolą, czerwoną i żółtą papryką

– Smalec wegański – z duszonymi pieczarkami i cebulą (czy były tam płatki owsiane?)

– Pasty do chleba – szpinakowa z pestkami słonecznika, jakaś pyszna brązowa (z orzechami), indyjska z mnóstwem przypraw (nie wiem na bazie czego, ale intensywnie czułam przyprawy – kurkumę, garam masala, cynamon…) i jakaś jasna (może hummus?)

– Ryż z jabłkami i cynamonem

– Deser w kubeczku – crunchy, galaretka (z pektyny) i bita śmietana (z mleka kokosowego)

– Muffiny czekoladowe z gorzką masą czekoladową – wilgotne i delikatne – rewelka!

– Trufle czekoladowe z wiórkami kokosowymi

– Ciasta, jabłeczniki

– Brownie

** Opis vege jedzenia niestety spłyciłam… Nie wiem, jakie składniki i przyprawy znalazły się we wszystkich potrawach, części z nich nie zmieściłam też w siebie, a niektóre zostały zjedzone przed naszym przyjściem…

Dokupiliśmy trochę napojów:

– Ciepły napój z jabłek, gruszek, imbiru i cynamonu (jakby zmiksowany kompot, ale wzbogacony o imbir). Był nieziemski!

– Club mate, tym razem dla ochłody;)

Vege brunch zorganizowały cztery dziewczyny. Cztery dziewczyny dla tłumu ludzi! Było super smacznie! Dzię-ku-je-my!

Zupa dyniowo-kukurydziana [Pumpkin and corn soup]

Kolejna odsłona dyni – zupa krem z dyni i kukurydzy. Ten przepis jest naprawdę łatwy i bardzo szybki w przygotowaniu – gotowanie, miksowanie i mieszanie (ewentualnie – smażenie dodatków).

Dynię gotowałam w kawałkach do miękkości (15 minut). Razem z marchewką, korzeniem pietruszki i ziemniakami – warzywa te wrzuciłam na wrzącą wodę z solą i pieprzem, gotowałam 12-15 minut i dopiero po tym czasie dorzuciłam dynię (na wcześniej wspomniane 15 minut). Warzywa wyjęłam z tego prostego bulionu – marchewkę, pietruszkę i ziemniaki na sałatkę warzywną (z kukurydzą, białą fasolą i jabłkiem, wymieszane z sosem jogurtowo-koperkowym), a dynię do zmiksowania razem z kukurydzą z puszki. Do rozrzedzenia zupy użyłam wywaru z warzyw, uzyskując konsystencję zupy kremu (można rozwadniać jak się komu podoba;).

Dodatkiem do takiej zupy może być ugotowany kurczak lub indyk (wtedy pierś pokrojoną na kawałki można gotować razem z warzywami), mogą być krewetki (podsmażyłabym je na oliwie) lub gęsty jogurt i podprażone pestki dyni, albo, jak w mojej wersji – paski jajeczno-serowe. Wystarczy roztrzepać jajo, wymieszać je ze startym serem żółtym, usmażyć jak omlet z obu stron i pokroić w paski. Voila!

Wrzuć paski jajeczno-serowe na wierzch zupy dyniowo-kukurydzianej, posyp oregano i zobacz czy lubisz taki zupny wynalazek!

Zjedz zupę z przyjacielem [Eat soup with friend]:

  • 1 szklanka wywaru warzywnego [1 glass of vegetable broth]
  • 1 szklanka ugotowanej i zmiksowanej dyni [1 glass of boiled and mixed pumpkin]
  • 1 szklanka kukurydzy z puszki – zmiksowana [1 glass of canned and mixed corn]
  • szczypta suszonego oregano [pinch of dried oregano]

Z paskami jajeczno-serowymi [With omelet cut into a strips]:

  • 1 jajo [1 egg]
  • 3 łyżki startego sera żółtego [3 tablespoons of grated cheese]
  • olej [oil]

Zupa z dodatkiem pasków (2 porcje) [Soup with omelet (2 portions)] = 522 kcal = 25g BIAŁKA [protein] + 23g TŁUSZCZU [fat] + 71g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 18g BŁONNIKA [dietary fiber]

* wyliczono w programie ENERGIA

Ambulatorium (17 listopada 2012)

Ambulatorium to kulinarny projekt jednodniowy PG13. Stworzony przez 13 osób (plus osoby zaproszone) w siedzibie byłego, autentycznego ambulatorium. Autorski wystrój i samodzielnie (prawie) przygotowane jedzenie! Prosto i od serca. Design w służbie zdrowia – czego chcieć więcej?;)

– Domowy chleb z hummusem – do wyboru klasyczny, libański, z kolendrą i cytryną lub suszonymi pomidorami. Kanapki ze zjeżdzalni. Można się zajadać:)

– Zupa krem ze strzykawki – z pora, brokuła, dyni lub marchwi albo mieszanka wg upodobań. Ze śmietaną albo sosem serowym. Z grzankami, miętą lub bazylią. Rozgrzała nas tak, że musieliśmy się rozebrać;) Pacjenci na takiej zupie szybko zdrowieją!

– Ciacha, ciasteczka, babeczki – z czekoladą, cynamonem, migdałami, żurawiną… Dla Pacjenta z Niskim Poziomem Cukru we Krwi;)

– Rzeżucha – rosła prosto na stołach – uwielbiam rzeżuchę i mam tak od dzieciństwa.

– Napoje – świeża mięta, naturalny sok jabłkowy Sam Sad, kawa, piwo.

O soku coś więcej – produkuje go mała rodzinna wytwórnia z Podlasia (1999 r.). Od sadzonki do soku, czyli własne jabłka i własna wyciskarnia. Bez klarowania, koncentrowania, słodzenia i rozwadniania – tylko lekka pasteryzacja. Sok jest naturalnie pyszny! A dzięki specjalnemu kranikowi, który uniemożliwia dostanie się powietrza do środa, sok jest świeży bardzo długo. Warto go wstrząsnąć przed wlaniem do szklanki, ponieważ sok jest naturalnie mętny. Przy zakupie 3 kartonów (1 karton = 5 litrów = 25pln) – dowóz na terenie Warszawy i okolic gratis. Kontakt: sokisamsad@gmail.com

Dziękujemy Łukaszowi za zaproszenie! Łukasz jesteś wielki!

Naleśniki z ciasta dyniowego [Pumpkin pancakes]

Em – Co mamy?

eM. – Są jajka…

Em – To może naleśniki?

eM. – To z dynią!

Mama eM. – Możecie je zjeść z moimi jabłkami gotowanymi:)

Współpraca niesie ciekawe pomysły (i skraca czas pracy) – klasyczne naleśniki z dodatkiem tartej dyni i cynamonu już klasyczne nie są;)

Jaja połączyliśmy z mąką i mlekiem, dodaliśmy startą na tarce o drobnych oczkach dynię, trochę cukru, cynamonu i soli. Dobrze wymieszaliśmy ciasto (można mikserem). Naleśniki smażyliśmy na patelni do naleśników, więc oleju poszła dosłownie odrobina. Jedliśmy je z gotowanymi jabłkami mamy eM.

Naleśniki wyszły mniejsze i nieco grubsze, niż klasyczne. Pachniały cynamonem:)

Usmaż naleśniki [Fry pancakes]:

  • 3 jaja [3 eggs]
  • 4 łyżki mąki pszennej [4 tablespoons of flour]
  • pół szklanki mleka 2% [half a glass of milk]
  • 1,5 szklanki startej dyni [1 and a half glass of grated pumpkin]
  • 1 łyżeczka cukru [1 teaspoon of sugar]
  • 1 łyżeczka cynamonu [1 teaspoon of cinnamon]
  • szczypta soli [pinch of salt]
  • olej do smażenia [oil for frying]

Naleśniki (8 sztuk) [Pancakes (8 pieces)] =  570 kcal = 34g BIAŁKA [protein] + 19g TŁUSZCZU [fat] + 78g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 14g BŁONNIKA [dietary fiber]

+ olej do smażenia – 1 łyżka oleju [1 tablespoon of oil] = 80 kcal = 9g tłuszczu

1 naleśnik [1 piece] =  72 kcal = 4,25g BIAŁKA [protein] + 2,4g TŁUSZCZU [fat] + 9,75g WĘGLOWODANÓW [carbohydrates], 1,75g BŁONNIKA [dietary fiber+ tłuszcz zużyty do smażenia [+ oil for frying]

* wyliczono w programie ENERGIA