Czebureki (5 września 2012)

Miałam iść na lody… ale idąc al. Niepodległości trafiłam na kawiarenko-barek, po schodkach w dół – Czebureki – Złap smak Gruzji.

Z kuchnią gruzińską miałam już do czynienia (bardzo pozytywnie), a malutka i nienapakowana zbędnymi rzeczami przestrzeń zapraszała mnie do wejścia. Po miłej rozmowie z młodą panią zza lady zdecydowałam się na kawę (włoską, nie gruzińską, o czym zostałam uprzedzona i mocno zapewniona o jej doskonałym smaku) oraz czebureki ze szpinakiem.

Czebureki to rodzaj pieroga/ naleśnika z farszem (do wyboru mięso, fasola, pieczarki, szpinak oraz na słodko – jabłka, jest też chaczapuri z serem białym – wypróbowanym kiedyś – genialny!). Czebureki jest płaski, a ciasto cienkie. Jest chrupiący, bo przed opiekaniem/ odgrzewaniem na miejscu – smażony. Okazał się być dużo większy, niż przypuszczałam! Można się nim najeść;) Smak? Ciasto jest świetne, a farsz szpinakowy raczej mnie rozczarował (ale pani polecała raczej mięso albo pieczarki). Szpinak najprawdopodobniej był mrożony, ale rozdrobniony, a nie papkowaty (to plus). Uduszony z pieprzem i ostrą papryką, jednak nie był pikantny. Właśnie jakby mu brakowało smaku… Chciałabym wypróbować czebureki z innymi nadzieniami. Zresztą czekając na swoje zamówienie (dosłownie chwilkę), do knajpki weszło mnóstwo gości i masowo zamawiali czebureki z mięsem, fasolą i pieczarkami (i byli tak pewni swojego wyboru, że z pewnością były to ich kolejne czebureki).

Kawę z mlekiem wypiłam z brązowym cukrem. Byłam nią faktycznie zachwycona! A na początku kręciłam nieco nosem (że nie mają jakiegoś gruzińskiego wynalazku) i już miałam zamawiać herbatę…

Mimo, że wnętrze jest niewielkie jest tam miejsce, żeby przycupnąć i przekąsić czy wypić co nieco. Na zewnątrz jest też dwuosobowy stoliczek. Reklamują, że mają zniżki dla uczniów i studentów. Myślę, że zabiorę tam kiedyś eM.:)