Solec (3 listopada 2012)

Do Klubu Solec szliśmy myśląc o pograniu w gry planszowe. Przed wejściem na schody myśleliśmy też o jedzeniu:

– Hamburger wołowy z boczkiem – z podpieczoną, ciemną bułką, mielonym kotletem wołowym, dużą ilością boczku i zbyt małą, jak dla mnie ilością warzyw (sałaty i pomidora). Ale gęsty ocet balsamiczny, jako sos do hamburgera, pasował idealnie i wydobywał słodycz pomidora.

– Grzaniec bezalkoholowy, czyli gorący napój z syropem – syropem malinowo-anyżowym z pływającymi cząstkami jabłek suszonych, cytryny i małą gałązką rozmarynu. Było malinowo-słodkie, było rozmarynowe-ziołowe – było wyśmienite:) A takie suszone, a potem namoczone w płynie jabłka, smakują babcinie/ babciowo, ale rewelacyjnie!

Na jedzenie długo się czeka i jest to idealna chwila na gry. Najpierw parę partyjek Abalone. Potem padło na Ristorante Italia, ale zdążyliśmy tylko rozłożyć wszystkie elementy na planszy i okazało się, że nie damy rady pograć;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s